Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Listopad 2015 (Page 1 of 2)

Dobry Dinozaur – Traumatozaur

Tata Potwora dostał wejściówki na przedpremierowy pokaz Dobrego Dinozaura. Oczywiście Potwór strasznie się ucieszył na nową bajkę i w pewien wtorek, gdy smog nie przegryzał się specjalnie przez ubrania, wyruszyli do kina. Uprzedzam, że tekst ujawnia kilka elementów fabuły.Dobry Dinozaur @DisneyTata Potwora ma wrażenie, że twórcy bajek starają się traumatyzować kolejne pokolenia młodych ludzi. Sztandarowym numerem, który stosują jest mordowanie rodzica. Dobry Dinozaur przemierza szlak wytyczony przez Bambi i doprowadzony do perfekcji w Królu Lwie. Sympatyczny tatuś dinozaur ginie w okolicznościach tragicznych, pozostawiając na los pastwy żonę i trójkę dzieci. A wszystko dlatego, że próbował skłonić swego syna, głównego bohatera, do tego, aby mniej się wszystkiego bał. Później powinno być już lepiej, powinna być jakaś hakuna matata czy coś. Nic bardziej mylnego.

Mały dinozaur jest wielokrotnie podtapiany, obijany o kamienie, zrzucany ze skały, goniony, gryziony, drapany, uderzany, miotany wiatrem czy kilkukrotnie traumatyzowany burzą z piorunami. Siedzący na fotelu obok Taty, Potwór co chwila wydawał z siebie dziwne dźwięki martwiąc się o sympatycznego zielonego gada. A potem nadeszła mega trauma. Podstawową zasadą każdego filmu, który nie jest horrorem, jest, że nie morduje się puchatych słodkich zwierzątek. Dobry Dinozaur idzie tu o krok dalej. W jednej chwili bohater ratuje spod zawalonego pni ślicznego liskocosia, by już za sekundę ten zniknął w paszczy pterodaktyla. I z paszczy tegoż wystaje puszysty ogon. Tata Potwora myślał, że Potwór – wielki miłośnik małych zwierzatek – rozleci się z wściekłości. Ponure burczenie “Jak to!? Co to ma być?!” trwało dłużą chwilę. A potem pterodaktyle zaczęły sobie wyszarpywać zwierza z paszcz. Brakowało tylko żeby go rozerwały, a ekran zbryzgała posoka i flaki.

To w zasadzie wyczerpuje zestaw scen drastycznych. Ale są jeszcze elementy smutne. Wspomnienia o zabitych rodzicach Dinozaura i jego człowieko-pieska. Halucynacje po uderzeniu kamieniem, w których bohater spotyka ducha zmarłego ojca. Oraz sceny pożegnań, które kroją serce tępym nożem. W rezultacie Potwór wyszedł z kina kompletnie skołowany. Było kilka scen, które były wesołe i śmieszne, ale zapytany czy film mu się podobał stanął pod ścianą kina, wzruszył ramionami i stwierdził, że “był strasznie smutny”. Oczywiście bajka jest kolejnym popisem technologii, który zrywa czapkę razem z głową, ale zabrakło tam zbilansowania scenariusza. Teraz Tata Potwora zastanawia się czy twórcy Dobrego Dinozaura współpracowali ze stowarzyszeniem psychiatrów i psychologów, bo ma ponure przeczucie, że sporo młodych ludzi po tej bajce będzie miało straszną traumę. A może Tata Potwora przesadza? Zawsze możecie osądzić sami.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

List do Mikołaja 2

W tym roku Potwór przygotowuje się na nadejście Mikołaja już wcześniej. Atrakcji związnych z tym świętem będzie co niemiara, bo zaczną się już 4 grudnia, gdy rozdający prezenty wesoły staruszek odwiedzi dzieci w pracy Taty Potwora. Oczwyiście Potomek został o tym powiadomiony i już skacze z ekscytacji. Co więcej, tego dnia będzie zwolniony ze szkoły, bo kolidowałaby terminowo z wydarzeniem. Chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, jak duże stado dzieciaków będzie brało udział w tym wydarzeniu, ale już zadeklarował, że będzie dzielnie pomagał Tacie ogarnąć chaos. Tata Potwora pracuje w dziale tzw. kreatywnym, więc siłą rzeczy bierze udział w knuciu i planowaniu. I nic więcej na razie nie zdradzi. Druga część mikołajkowych atrakcji będzie miała miejsce oczywiście 6 grudnia w domu, a trzecia 7 w szkole. Szykują się wesołe trzy dni.List do MikołajaPotwór rozpoczął pisanie listu do Mikołaja już w połowie listopada. W tym roku jest jednak zdecydowanie monotematyczny. W ramach przygotowań przyniósł sobie na biurko najnowszy katalog LEGO i rozpoczął wypisywanie wszystkich interesujących go zestawów. Korespondencję rozpoczął dość formalnie od “Drogi Mikołaju” i rzeczywiście wybór prezentów tani nie był. Na pierwszy ogień poszedł hotel z LEGO Friends za skromne 599 zł, a potem już trochę lżejszych kalibrów. Tata Potwora zasugerował, że Mikołaj musiałby obrabować bank, żeby udało mu się zdobyć to wszystko. A potem przez pokój potomka przeszła Mama Potwora, spojrzała na list i złapała się za głowę.

– Może w tym roku coś innego niż LEGO? Przecież większość zestawów i tak leży w kawałkach.

– No właśnie – zawtórował Tata – Jak Cię znam, to hotel byś zbudował raz i potem rozebrał na kawałki.

– Być może, ale miałbym mnóstwo fajnych części. – odparł niezrażony Potwór, dopisał do listy kolejne naście zestawów i odłożył list na później. Ciekawe co jeszcze dopisze i dlaczego będzie to LEGO.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Kuchenne specjały

Gotowanie jest fajne. Przynajmniej Tata Potwora lubi kuchenne specjały. Niestety Potwór nie zawsze docenia wysiłki wkładane w przygotowanie smacznego i zdrowego posiłku. Nie od dziś wiadomo, że dzieci najchętniej żywiłyby się frytkami z ketchupem oraz czekoladą. No może Potwór dorzuciłby jeszcze kilka warzyw – w formie surowej. Utrudnia to niejako przygotowania posiłków. Spowodowało różnież, że Tata Potwora raczej już nie eksperymentuje, tylko gotuje tak, aby istniała szansa na zjedzenie posiłku przez potomstwo. Podobnie postępuje Mama Potwora, bo też nie lubi wysłuchiwać marudzenia, że coś jest błe i niedobre. Udaje się jej też zachęcić syna do pomocy w przygotowywaniu ciast i ciasteczek. Do zwykłego gotowania Potwór nie miał do tej pory zapędów, choć w zabawach pojawia się wątek przygotowywania posiłków. Dodajmy, że wysoce oryginalnych.Kuchenne specjałyPewnego dnia Potwór wytargał na środek pokoju wielkie pudło ze wszystkimi zabawkami, które nie są klockami LEGO. Wybebeszył wszystko na podłogę i zasiadł przed pustym pudłem. Później zaczął wybierać mniejsze przedmioty i gromadzić je obok pojemnika. Tata Potwora obserwował to wszystko z zainteresowaniem zza książki. Później przyniósł drewnianą łyżkę i rozpoczął proces wrzucania różnych rzeczy do zbiornika. Mieszał to wszystko, cmokał, a potem podszedł do Taty z łyżką i zapytał.

– Chcesz spróbować mojej zupy?

– Hmm… a co to za zupa?

– Normalna, z krwi wampira, gotowana na kościach wilkołaka.

Tata Potwora omal się nie udusił z wrażenia, ale grzecznie spróbował kuchennego specjału i stwierdził, że jak na jego gust jest trochę za wytrawna. Potwór nie zraził się tym i wrócił do pudła. Po chwili przyniósł kawał tektury pokryty brokatem.

– A może chcesz kanapkę?

– Chętnie, a z czym jest?

– Z kocim żwirem, pychota.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Problemy człowieczeństwa

Życie zwykle nie rozpieszcza Powornickich, stąd problemy człowieczeństwa są im dość dobrze znane. Jednak przez lata Tata Potwora nauczył się ignorować płynący zewszą marketingowy przekaz “mieć znaczy być” i na potęgę wyzbywa się przedmiotów zbędnych. Niestety Potwór nie zbudował jeszcze wokół siebie skorupy ochronnej i daje się kusić kolorowymi reklamami. Rodzice znaleźli sposób, aby trochę przytemperować zapędy zakupowe potomka. Co tydzień otrzymuje on kieszonkowe w wysokości 2 złotych polskich. Odkłada te pieniądze dzielnie do skarbonki. Ma też otwarty osobny rachunek oszczędnościowy, gdzie lądują wszystkie fundusze, które dostaje od rodziny na różne okazje. Ilekroć zatem w sklepie, głównie takim z zabawkami, pada ukochane przez wszystkich rodziców zdanie “Tato kup!”, rzeczony broni się odpowiadając “Przecież możesz sobie kupić sam”. Wtedy w głowie Potwora włączają się trybiki i zaczyna przeliczać czy stać go na zabawkę i czy po zakupie zostanie mu coś jeszcze na jakieś gazetki czy inne drobiazgi. Zazwyczaj kończy to dyskusję, ewentualnie przedmiot dopisywany jest do listy życzeń prezentowych. Dzięki temu Potwór zna moc nabywczą pieniądza i uczy się oszczędzać. Jeśli już zdecyduje się na jakiś zakup, to prosi jeszcze, aby sprawdzić czy nie da się tego nabyć taniej. Od miesięcy Tata Potwora nosi w portelu kartkę z cenami zestawów LEGO – w zasadzie to dwie kartki. Zapisane dwustronnie. Maczkiem.problemy człowieczeństwaPewnego weekendowego dnia Potwór był od rana jakiś nieswój. Wyraźnie doskwierała mu niemożność posiadania wszystkiego, na co tylko miałby ochotę. Snuł plany, na co wydałby nieskończoność pieniędzy – bardzo lubi to zestawienie słów. Na szczycie listy jest zestaw LEGO za skromne 600 zł. Mimo dobrej znajomości rynku klocków LEGO, Tata Potwora wie, że nie da się nabyć go poniżej powiedzmy 480 zł. Tego dnia bardzo to Potwora frustrowało. W połączeniu z oglądanym niedawno Hotelem Transylwania 2 marudność spowodowała poddawanie w wątpliwość sensu ludzkiego bytu. Problemy człowieczeństwa musiały znaleźć ujście. W pewnej chwili Rodzice Potwora zaobserwowali, jak potomek zaczął odgrywać wymyśloną na prędce scenę teatralną. Rekwizytem w niej była nieśmiertelna piła od amputacji. Potwór wcielał się naprzemiennie w dwie postacie i odbywał głęboki egzystencjonalny dialog.

– Czy masz jakieś problemy w byciu człowiekiem.

– Tak, że muszę ciągle pracować.

– To przerobię Cię na zombiego.

Wszystkie zmartwienia i smutki przejdą jak piłą odjął.

 

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Przemeblowanie

Potwór rośnie. To normalne. Niestety meble nie chcą rosnąć razem z nim. I to, niestety, też jest normalne. Dlatego jeden z ostatnich weekendów Tata Potwora spędził robiąc przemeblowanie. Zaczęło się od tego, że Mama Potwora upolowała nowe, piętrowe łóżko. Upolowała rzecz jasna w sieci, a po przyciągnięcie łupu wysłała oczywiście miałżonka. Ten stanął przed ulubionym problemem natury logistycznej, jak zmieścić X metrów desek do pojazdu o długości X-1 metra. Nie takie rzeczy się jednak robiło. Przy rozkręcaniu mebla u poprzednich właścicieli udało się Tacie Potwora rozwalić tylko jeden palec – do tego swój. Zawsze mogło być gorzej. Wtarganie wszystkich desek do mieszkania i upychanie ich po kątach (oczywiście o wymiarach X-1 metra) było tylko formalnością. W kolejnym tygodniu nabyto jeszcze drogą kupna nowy materac oraz pościel. A potem nadeszło przemeblowanie.Przemeblowanie

O poranku, gdy Potwór szalał po mieszkaniu, Tata Potwora postanowił zabrać się za zorganizowanie instrukcji składania łóżka. Oczywiście oficjalnie dostępna wersja dotyczyła nowszej wersji mebla, gdzie nie występuje połowa śrubek i kołków, więc montaż początkowo był prowadzony trochę “na czuja”. Dopiero później udało się zdobyć właściwą instrukcję. O dziwo, do tego momentu wszystko było zmontowane tak jak należy. Tata Potwora był tak tym faktem zdumiony, że prawie rozebrał całość na kawałki, aby się upewnić. Potem przyjechali ludzie po odbiór starej kanapy i można było przystąpić do właściwego montażu. A w zasadzie do przenoszenia mebli z miejsca na miejsce, bo Mama Potwora wpadła na pomysł rearanżacji wnętrza – bardzo dobry zresztą, tylko wymagający dodatkowej gimnastyki. Po przepchnięciu 4 szaf i szafek oraz biurka, zroszony obficie potem Tata Potwora strącił kartonowy żyrandol (9,99 w markecie) i prawie przewrócił na siebie dwuczłonową szafę (bezcenny mebel z epoki późnego Gierka). Potwór dzielnie asystował w montażu i był szczęśliwy, gdy ten udało się z sukcesem zakończyć. Brakło tylko 3 śrubek, ale to pikuś, gorzej, jakby zostało 10.

Kolejnego dnia Tata Potwora ledwo stoczył się z łóżka, zakwasy ma do dziś, ale było warto. Teraz tylko trzeba będzie odkleić ze starego łóżka ten pierdyliard naklejek. Najlepiej tak, aby ich nie uszkodzić. A przy okazji, może ktoś chce nabyć łóżeczko takie na zakres 3-6 lat, z dopasowanym materacem?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén