Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Sierpień 2015 (Page 1 of 2)

Wspólne chwile

Wakacje. Urlop. Teksańska masakra… a nie, to nie. Choć znamy takich, dla których wspólne chwile z rodziną przypominają właśnie kiepski horror. Trzeba przyznać, że bywały w życiu Taty Potwora chwile, gdy rozumował podobnie i nie jest teraz z tego specjalnie dumny. Uznajmy je jednak za momenty słabości. Im Potwór robi się starszy tym wspólne wypady są coraz fajniejsze. Widać, że fascynuje go otaczający świat i daje się zarazić ojcowską pasją do podróży, gór, skałek i lasów. Generalnie wszelkie formy aktywności fizycznej w niepowtarzalnych okolicznościach przyrody są jak najbardziej akceptowalne. I tak też było podczas jednodniowego wypadu do miejsca urodzenia Taty Potwora. Celem głównym była wizyta na cmentarzu i porządki tamże, ale postanowiono ją trochę urozmaicić.

Wspólne chwile

@Ania Sadurska-Czochra

Jazda przebiegła nadspodziewanie szybko. Głównie dlatego, że na nudnych odcinkach drogi ekspresowej Potwór zajął się swoim tabletem. Również wizyty w ubezpieczalni i na cmentarzu przebiegły szybko i sprawnie. Oczywiście było trochę wspominkowo, ale potem czekały już tylko atrakcje. Lokalny park znacznie wyładniał od czasów młodości Taty Potwora. Plac zabaw z dużą liczbą miejsc do wspinania okazał się świetnym poprawiaczem humoru. Stare obserwatorium, gdzie mały Tata Potwora wpatrywał się w teleskop z Dziadkiem Potwora, odnowiono i zmieniono w centrum rozrywki dla dzieci i młodzieży. Pozbawione betonowej otoczki fontanny dodały miejscu naturalnego uroku. Wiejący silny wiatr spowodował, że rozpylona mgiełka wodna spadała na szalejącego Potwora. Słowem idylla. Potem wyprawa na reprezentacyjny deptak i cudownie znudzona mina potomka czekającego na pizzę z kurczakiem i szpinakiem. Jeszcze kąpiel w dwóch fontannach i można było wyruszyć w drogę powrotną. A ta wiodła przez urokliwe miejsca, gdzie ruiny zamków (zignorowane przez Potwora) wyłaniały się z lasów. Bieganie po wapiennych skałach, picie wody ze źródełek, obserwowanie wybijającej spod piasku wody, objadanie się jeżynami prosto z krzaka i oglądanie wystawy minerałów sprawiły, że dzień był wspaniały. Mniej fajna była fascynacja potomka, gdy zwisający ze skały pan wspinacz gromko zaklął – “A ten pan powiedział bardzo brzydkie słowo”. Potwór usnął na ostatnim odcinku drogi, wypowiadając wcześniej słowa, które spowodowały wielką radość Taty: “Najfajniejsze w dzisiejszym dniu było to, że go spędziliśmy razem”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Geologia domowa

O tym, że Potwór zbiera namiętnie kamienie, pisałem już kilka wpisów temu. Domowy geolog znosi do mieszkania olbrzymie ilości materii nieożywionej, zastawiając nią biurka, półki i podłogi. Tata Potwora nie był nigdy specjalistą z takich dziedzin jak geologia czy też minerealogia, więc musi powoli nadrabiać zaległości. Nie idzie mu z tym najlepiej, ale ma silne postanowienie, że w końcu się weźmie i zrobi co trzeba. Tymczasem, powracający z wakacji u Babci, Potwór przywiózł do domu kolejną górę kamieni. Było ich tyle, że nie zmieściły się w walizce i zostały wysłane osobną paczką. Pakunek był tak ciężki, że Mama Potwora ledwo dała radę donieść go, po odbiorze z paczkomatu, do odległego o półtora metra auta. Radości było co nie miara, a jeszcze więcej podczas rozpakowywania klunkra w pokoju. Góra urosła, podłoga zatrzeszczała złowieszczo. A w pudełku było jeszcze coś. Zestaw do własnoręcznego wykopywania kryształów z bryły gipsu.

Geologia

@Ania Sadurska-Czochra

Pierwszego dnia po powrocie Potwór zażyczył sobie, aby Tata Potwora zabrał się z nim za wykopywanie kamieni z gipsu. Tata przygotował stanowisko pracy, otworzył opakowanie, przeczytał instrukcję i złapał się za głowę. Potwór zaczął stukać załączonym młoteczkiem w gipsową cegłę. Pojawiły się niewielkie odpryski i wgłębienia. Po pięciu minutach był już trochę znudzony i przekazał narzędzie Tacie. Czterdzieści minut później w kuchni unosiły się kłęby gipsowych oparów. Na stole leżała wielka góra pokruszonego materiału budowlanego. Tata Potwora klął w duchu. Potwór się nudził. Plastikowy młoteczek stępił się prawie do cna. Bryła wyglądała mniej więcej tak samo, jak na początku pracy. Kamieni nie było widać. Kilka godzin później udało się wyrąbać pierwszy kryształ, podobno Agat, z pułapki. Kolejnego dnia dwa następne. Pozostało jeszcze pięć. W tym tempie Tata Potwora zakończy pracę w okolicach grudnia. Nikt nie powiedział, że bycie domowym geologiem będzie łatwe, prawda?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Śmierć w rodzinie

Umieranie to potwornie trudny temat do omówienia z dzieckiem. Pewnego wieczoru podczas rozmowy przy usypianiu tematyka zabłądziła w okolice miłości. Młody dywagował na temat tego, że najbardziej na świecie kocha mamę i tatę, ale że kocha też babcię. Zastanawiał się czy wszystkich można kochać tak samo, czy kocha się znajomych, czy tylko ich lubi. Starałem się odpowiadać jak najszczerzej, że zazwyczaj kocha się najmocniej własną rodzinę, zwłaszcza dzieci. Młody zapytał też czy kocham mamę i tatę. Stwierdziłem, że owszem, tyle że mojego taty już nie ma.

Mój ojciec zmarł w tragicznych okolicznościach, gdy młody miał zaledwie roczek i dwa miesiące. Zapytałem synka czy pamięta choć trochę dziadka, czy tylko ze zdjęć. Zamyślił się głęboko i odparł, że tylko ze zdjęć i wie, że dziadek nie żyje i że wyobraża sobie dziadka jako ducha. Ja stwierdziłem, że to pewnie jako dobrego ducha, który nad nim czuwa. A potem zobaczyłem łzy płynące po policzkach synka i zrobiło mi się tak strasznie źle i smutno. Chciałbym uchronić go przed takimi uczuciami, ale nie mogę, bo są przecież częścią cyklu życia.

Tata uwielbiał młodego, szalał na jego punkcie od chwili, gdy dowiedział się, że jest w drodze snuł plany wypraw, chciał kupić teleskop – był z wykształcenia fizykiem astronomem – i generalnie całe jego życie zaczęło się kręcić wokół wnuka. Był tym rodzajem dziadka, który rozpieszcza beznadziejnie młodzież i pozwala na wszystko. Uważam, że każdy powinien mieć kogoś takiego. Rodzice są od wychowania, oczywiście też od kochania, ale jednak powinni trzymać pewną dyscyplinę i dryg. A dziadkowie, ciotki czy kto tam akurat ma do tego smykałkę, powinni być odskocznią. Młody nie ma w tej chwili już nikogo takiego, a za chwilę będę musiał przeprowadzić z nim kolejną rozmowę o śmierci.

Śmierć w rodzinie to trudny czas dla dziecka

Gdy piszę te słowa moja mama zakończyła już walkę o życie. Długoletnia choroba, która przykuła ją w ostatnich latach do łóżka, w końcu upomina się o swoje. Choć chciałem, aby ten moment nigdy nie nastąpił, zadzwonił jednak telefon i dowiedziałem się, że przyszedł koniec. Z jednej strony było to dla niej wybawienie z morza cierpienia, z drugiej jest to dla nas niepowetowana strata.

Młody jeszcze nie wie, że nie ma już Babci. Był w tym czasie na wakacjach na morzem u drugiej Babci. Nie chciałem, być może niesłusznie, przerywać mu tego beztroskiego czasu tak ponurą informacją, ani ściągać go na pogrzeb. Wychodzę z założenia, że się jeszcze zdąży w życiu na te ponure uroczystości nachodzić. Ale teraz, gdy wraca z pięknych wakacji muszę przygotować się na rozmowę. I nie wiem jak się do tego zabrać. Znaczy wiem, że trzeba delikatnie, ale jednak wprost. Tylko brakuje mi słów. Mnie, który codziennie żongluje nimi w pracy i w życiu prywatnym.

Boję się, a raczej martwię, o jego reakcję. To bardzo uczuciowy młody człowiek i z pewnością nie przyjmie tego lekko. Co więcej, wiem, że gdy zobaczę u niego łzy to sam się rozsypię jak domek z kart. Do tej pory jakoś się trzymałem, ale tym razem pewnie nie dam rady. Może to dobrze, bo takie łzy pełnią przecież funkcję terapeutyczną – pomagają pogodzić się z nieuniknionym. To nie będą łatwe chwile.

Tyle rozterek, tyle strachu, tyle stresu. Skąd brać na to siły?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Magiczne wynalazki

Dziecięca wyobraźnia nie zna żadnych granic. Pobudzana lekturami może prowadzić do naprawdę zdumiewających efektów. O tym, jakie zabawy potrafi wymyślić Potwór pisałem już kiedyś, ale wraz z wiekiem pojawiają się coraz to nowe, bardziej zaawansowane pomysły. Tata Potwora uwielbia mieszanki światów, które pojawiają się w potworowym odbiorze świata. Nagminne łączenie wszystkiego z Gwiezdnymi Wojnami chwilami bywa męczące, ale jest też niesamowicie zabawne, zwłaszcza gdy człowiek uświadamia sobie, że młody nigdy rzeczonych filmów nie oglądał. Tata Potwora nie może się już doczekać na nadchodzącą wielkimi krokami grę LEGO Dimensions, gdzie twórcy pomieszali wszystko ze wszystkim. To będzie na pewno świetna zabawa, jak również potworna wyciagarka pieniędzy, bo każdy pakiet trzeba będzie kupować osobno. Gra będzie obfitować w różne dziwne wynalazki, które z pewnością uzyskają certyfikat Potwora.

Magiczne wynalazki

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Potworniccy wybrali się do centrum miasta. Zaparkowali wehikuł koło galerii handlowej i zaczęli się przez nią przedzierać. Na zewnątrz panował tropikalny upał, więc odrobina ochłody bardzo się przydała. Prawdopodobnie w związku z różnicami temperatur Potwór zaczął snuć wywody dotyczące chłodzenia i ciepła. W pewnym momencie stwierdził, że wymyślił lodówkę, która nagradza używającego. Tacie Potwora wydawało się, że każda chłodziarka nagradza korzystających utrzymując jedzenie w świeżości. Potwór stwierdził, że to owszem też, ale jego wynalazek jest inny. Jest to bowiem lodówka, która daje nagrody (niesprecyzowane) za to, że zamknie się ją bez użycia rąk. Miał w planach przerobienie domowej, ale na szczęście wyleciało mu to z głowy. A może na nieszczęście, bo przecież fajnie by bylo dostać taką nagrodę, prawda?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Uczucia Potwora

Nie da się ukryć, że rodzice Potwora to stwory dość empatyczne i buzujące uczuciami. Tata Potwora kiedyś głównie kipiał nienawiścią, z czasem mu jednak przeszło i teraz dla odmiany głównie się przejmuje. Martwi się stanem finansów, obiadami, porządkami, tym czy Potwór wyrośnie na dobrego człowieka, problemami znajomych, słowem o wszystko i nawet więcej. Wie, że to bardzo niezdrowe, ale cóż zrobić, tak jakoś jest skonstruowany. Do tego cierpi na stałą depresję i huśtawkę nastrojów. Mama Potwora to z kolei empatyczna osoba, która jest chodzącym przykładem tolerancji dla wszystkiego co odmienne. Z tej mieszanki Potwór zaczerpnął pełnymi garściami i wydaje się, że wybrał uczucia raczej lepsze niż gorsze. Jest tolerancyjnym empatą, z jasno wytyczonymi granicami czym należy się przejmować oraz zdrową dawką egoizmu.

Uczucia Potwora

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Potworniccy wybrali się do Ogrodu Doświadczeń na Chemiczną Niedzielę. To fajne wydarzenie, gdzie pokazywane są różne eksperymenty chemiczne. Płoną więc kolorowe ognie, buchają równie kolorowe dymy, z probówek wyłażą gluty (też kolorowe, jakby kto pytał), a wszystko tapla się w ciekłym azocie. Z jego pomocą pod koniec pokazu robione są lody, co niezmiernie się bestii podoba. Jednak jest taki moment pokazu, którego bestia nie znosi. To chwila, gdy do ciekłego azotu wkładane są kwiatki. Za pierwszym razem Tata Potwora był tym zaskoczony, potem przyjął, że tak ma być. Potwór zakrył oczy, wtulił się w Mamę i rozpłakał, że niepotrzebnie niszczą roślinki, a przecież one są takie ładne i nic nikomu nie zrobiły. Trudno się z nim nie zgodzić. W końcu ponoć rośliny też mają uczucia. Inne dzieci bardzo dziwi zachowanie potomka. Za to druga część pokazu, gdzie mordowane są balony nie wywołuje już takiej reakcji. Płaczą wtedy inne dzieci, co z kolei bardzo dziwi Potwora.

Tata Potwora sam już nie wie czy w dzisiejszym świecie taka wrażliwość to dobra sprawa. Potworowi nie będzie z nią łatwo, oj nie będzie, ale przynajmniej będzie dobrym człowiekiem.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén