Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Marzec 2014 (Page 1 of 2)

Pogromcy kotów

Jeszcze w poprzednim przedszkolu Potwór znalazł sobie kumpla. Choć młodszy, to dogadywali się perfekcyjnie na tyle, że w końcu rodzice obu Potworów zwrócili uwagę na tę prawidłowość i postanowili coś z tym zrobić. W rezultacie Potwory zaczęły się odwiedzać, ku uciesze własnej i utrapieniu rodziców. Chłopaki mają kilka trybów zabawy. Pierwszy to ganianie po pokojach i przenoszenie wszystkich możliwych zabawek z własnych pokojów, do pokojów gościnnych. Nawet tydzień po takiej wizytacji Tacie Potwora zdarza się wyciągnąć spod kanapy lub zza szafki zagubioną zabawkę. Drugi tryb to zabawa w podgrupach. Jeden Potwór sobie, drugi Potwór sobie. Spotykają się, ale że mają zupełnie inne pomysły na zagospodarowanie chwili, to robią coś osobno, najczęściej jeszcze w różnych pomieszczeniach. Trzeci tryb polega na wspólnym oglądaniu filmów. O ile Potwór zwykle jest gadatliwy podczas seansów, to w takich przypadkach jest bardzo cicho. Zwykle oglądanie trwa nie dłużej niż 15 minut, bo któryś Potwór czuje się znudzony i przechodzi do innego trybu.

pogromcy_kotow

Podczas ostatniego spotkania Potwory znalazły sobie nową zabawę – gonienie i poszukiwanie kotów. Ponieważ wizyta zaczęła się zanim Tata Potwora zwlókł cielsko z pracy, to już w progu zastał miauczącego żałośnie, zestresowanego mniejszego kota . Dużego kota nie było nigdzie w polu widzenia. Potwory wpełzały właśnie za kanapę w salonie próbując go znaleźć. Biorąc pod uwagę, że większa kota jest bardzo spokojna do czasu, dodajmy, że krótkiego, Tata Potwora wyraził niejaką obawę, że Potwory mogą doznać uszczerbku na ciele. Został oczywiście zignorowany, a futrzak jakimś cudem przemknął obok Potworów i schował się pod łóżkiem w sypialni, gdzie był w miarę bezpieczny (doświadczenie uczy, że nie ma miejsc stuprocentowo bezpiecznych). Mniejszemu ta sztuka się nie udała i został zapędzony do pokoju Potwora. Dobrze, że tam też jest łóżko. Gorzej, bo mniejszy kot zapędzony w kozi róg nie daje sygnałów ostrzegawczych tylko od razu wali po miękkim pazurami. Dlatego Tata Potwora uprzejmie, acz stanowczo, wyperswadował Potworom wyciąganie kota za ogon spod łóżka. Po czym rzeczonego kota przegonił pod łóżko w sypialni, gdzie oba futrzaki bezpiecznie doczekały końca wizyty.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Park Jurajski

Wszystkie Potwory uwielbiają dinozaury. Tata Potwora nie wie, co jest takiego fascynującego w przerośniętych jaszczurkach, ale ze spokojem przyjmuje wszystkie książki o dinozaurach, kolorowanki z dinozaurami i naklejki, a jakże z dinozaurami, które pokrywają coraz szczelniej łóżeczko Potwora. Dzięki Potworowej pasji czytelniczej Tata Potwora coraz częściej musi wysłuchiwać wywodów naukowych na temat prehistorycznych gadów. “Tata, a wiesz, że Barionyks był mięsożerny?”. Tata Potwora z dinozaurów zna Tyranozaura (bo był duży) i Velociraptora (bo był w Parku Jurajskim), potem jego wiedza natrafia, jak zwykle, na białe plamy edukacji. Dlatego ogranicza się do zachęcającego chrząknięcia, lub stwierdzenia “Doprawdy?”. Jednak skoro Potwór przejawia pasję, to można ją czymś nakarmić. Tak się akurat złożyło, że w jednej z galerii handlowych gościła wystawa gumowych jaszczurów.

park_jurajskiPotworniccy pojechali do galerii handlowej w centrum miasta. W niedzielę, przy niepogodzie. Zwiastowało to tłumy, ale wbrew pozorom nie było tak źle – jedynych atrakcji dostarczył dojazd, który został zmieniony przez remont dworca autobusowego. Potwór pędził przez galerię zachęcany do wypatrywania dinozaurów. I rzeczywiście było ich całkiem sporo. Gumowe potworności ruszały ogonami i paszczami, coś tam burczały i ogólnie wyglądały jak… gumowe dinozaury. Potwór był zachwycony. Nawet bez tabliczek wiedział, która bestia jest która, biegał od jednej do drugiej, ale w prawdziwy zachwyt wpadł przy jaju dinozaura, do którego dało się wleźć. Spędził tam, tratując inne Potwory, czas wystarczający dla Taty Potwora na przeprowadzenie w głowie obliczeń strukturalnych dla wielkiej piramidy w Gizie. Potem udał się na drugie piętro, gdzie wysępił 5 zł, żeby pojeździć 2 minuty na Tyranozaurze – był przeszczęśliwy. Jeszcze trochę powalczył z wykopaliskami w specjalnej piaskownicy, po czym zażądał obwarzanka i kazał się wieźć do domu. Wywodom o dinozaurach nie było końca, a potem padło sakramentalne “Dlaczego ja nie mam żadnego dinozaura? Ja chcę takiego, jak był w poprzednim przedszkolu”. I bądź tu Tato Potwora mądry.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Przedstawienie

Jeszcze w poprzednim przedszkolu Potwory przygotowywały przedstawienie dla babć i dziadków z okazji wiadomych dni. Próby trwały codziennie, a Panie przedszkolanki informowały Rodziców Potwora, że nie ma potrzeby testowania roli w domu, bo Potwór ma krótką i doskonale sobie z nią radzi. Tata Potwora był trochę zdziwiony, bo praktyka wskazywała, że Potwór prędzej nauczy się składu chrupków zbożowych niż wbijanego do głowy wierszyka. Uznał jednak, że pewnie przedszkolanki znają jakieś magiczne sposoby i przestał się przejmować – przynajmniej tym. Indagowany o przedstawienie Potwór zwykle odpowiadał, że wszystko jest dobrze i wracał do zabawy. Jak dobrze to dobrze. I potem nadszedł dzień przedstawienia.

przedstawienie

Śniegu nawaliło po kolana. Tata Potwora zapakował do auta Potwora, Mamę Potwora i Babcię Potwora i zawiózł całe towarzystwo na przedstawienie. Potwór był ubrany w odświętne ciuchy i z całego towarzystwa miał najbardziej w nosie co się dzieje. Przedstawienie się rozpoczęło. Potwór siedział i czekał na swoją wielką chwilę. Inne Potwory występowały, śpiewały i tańczyły. Potwór nudził się niepomiernie. Z każdą chwilą coraz bardziej. Do tego miał katar i zaczął malowniczo wycierać nos rękawem odświętnej koszuli wywołując rozpacz Babci Potwora i ponurą rezygnację Mamy Potwora. Potem znalazł w kieszeni spodni żołędzia i wreszcie przedstawienie nabrało sensu. Znalezisko zostało pokazane wszystkim kolegom dookoła budząc żywą sensację. A potem nadeszła chwila wystąpienia. Wyciągnięty na środek Potwór bardziej był zajęty trzymaniem pokarmu dla dzików niż swoją rolą. Pani przedszkolanka podpowiedziała mu całość, a Potwór ku swej uldze wrócił na miejsce i zajął się dalszym nudzeniem. Jego miny wyraźnie sugerowały, że sprawdzi się w roli krytyka. Po godzinie przedstawienie zakończyło się i ku uldze Potwora wszyscy wrócili do domu. W końcu nie każdy może być twórcą i tworzywem.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Mieszczuch

Potwór jest typowym mieszkańcem miasta. Dodajmy, że dużego miasta. Nie bardzo kocha tereny zielone, a wyprawy piechotą dłuższe niż na plac zabaw czy do przedszkola nudzą go niepomiernie i wywołują protesty. Najlepiej żeby wszędzie podwieźć Potwora samochodem, a potem żeby spacer trwał maksymalnie 15 minut lub kończył się na dużym placu zabaw, gdzie Potwór spędzi kilka godzin, a Tata Potwora znajdzie się trzy ćwierci od niechybnej śmierci z nudów. Przy czym Potwór nie należy do dzieci nieaktywnych i spasionych. Jest raczej chudy i jak na gust Taty Potwora stanowczo zbyt mobilny o 6 rano. Jakoś przez te 4 i pół roku żywota Potwór nie dotarł nigdy w góry. Dlatego Tata Potwora zebrał się w sobie i postanowił zatargać miot w Tatry. W końcu to tylko 2 godziny jazdy, cóż mogło pójść źle?

mieszczuch

Tata Potwora wstaje w dobrym humorze. Napełnia plecak zapasowymi ciuchami Potwora, jedzeniem w różnych postaciach, napojami i pełen dobrych chęci bawi się z Potworem w rozkładanie i składanie ludzików z LEGO. Po śniadaniu przyprowadza auto i pakuje zaciekawionego Potwora do środka. Przewidując, że Zakopianka może być zapchana Tata Potwora każe mu zapakować plecak zabawkami. Jak można się domyśleć Potwór pakuje prawie wszystko, co wpada mu pod rękę, z narzędziami włącznie. Dzięki temu przez prawie całą drogę do stolicy Tatr ma co robić i tylko dzięki nagabywaniu Taty Potwora racza zauważyć ośnieżone szczyty i łaskawie stwierdza “Wysokie!”. Tata Potwora pokazuje Giewont i straszy Potwora, że na tę górę trzeba wejść. Potwór stwierdza, że jak tak, to on woli zostać w samochodzie. Nie ma lekko, zostaje wyciągnięty, opatulony w ciepłe ciuchy i zaciągnięty do doliny. Po drodze napotyka niespotykane tej zimy zjawisko – śnieg. Zajmuje go to na dobre pięć minut, ale już po pierwszym mostku w Strążyskiej woła “Ja chcę wrócić do samochodu. Nigdzie nie idę!”. Tylko obietnica zjedzenia czegoś na Polanie Strążyskiej pozwala dotrzeć mu do końca bez nadmiernego marudzenia. Na miejscu zjada kawałek zakupionej parówki, a resztę niepysznego fastfóda zjada Tata. Potwór w tym czasie piłuje stół i wbija w niego niewidzialne gwoździe. Dopiero wyprawa do wodospadu zaczyna mu się podobać, bo jest ślisko i wszyscy dookoła czepiają się drzew żeby jakoś iść. Potwora strasznie to śmieszy. Wraca pełen entuzjazmu i znajduje kumpla do rozmowy, z którym gadają głównie o najgłupszych tekstach z bajek w stylu “Uwaga pupa leci!”. W samochodzie Potwór natychmiast zapada w sen i budzi się dopiero pod domem. Na pytanie co najbardziej podobało mu się w górach odpowiada “Moje zabawki”. Przebrzydły mieszczuch!

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Amputacja

Potwór uwielbia swoje zabawki. Szczególną atencją cieszą się wszelkie narzędzia, które próbował stosować na Tacie Potwora przy okazji pamiętnej zabawy w dentystę, co to “nie trzeba się bać”. Targa ze sobą młotki i piły nawet na wycieczki, do babci i zapewne nosiłby też do przedszkola, gdyby czujne oczy Rodziców Potwora nie wykrywały tego zawczasu. Tata Potwora żyje w ciągłym strachu, że Potwór odkryje w końcu, gdzie trzymane są wszystkie prawdziwe narzędzia i że tego pamiętnego dnia nastąpi Armageddon, Ragnarok i potop, a koty wyzioną ducha podczas malowniczej wiwisekcji. A może po prostu Potwór zostanie budowlańcem?

amputacja

Pewnego dnia Tata Potwora wybierał się z Wujkiem Potwora na półhuczne obchodzenie swych urodzin. Ponieważ Wujek Potwora mieszka pod miastem i po zabawie nie bardzo ma jak wrócić do domu, dlatego postanowił przenocować. Przed wyjściem na imprezę Potwór grzecznie pobawił się z Wujkiem i Tatą, po czym poszedł spać. Zmordowani Tata i Wujek Potwora wrócili z rozpoznania bojem gdzieś w środku nocy i udali się na spoczynek. Rano Tata Potwora, nie bacząc na głowyból wstał z Potworem o porze wybitnie nieludzkiej. Potwór, uprzedzony, że Wujek śpi w dużym pokoju na kanapie, starał się być cicho. Zjadł płatki, wypił grzecznie tran, upomniał się o soczek i poszedł do swojego pokoju. Wujek Potwora przewrócił się na kanapie i wystawił gicz spod kołdry. Tata Potwora tymczasem jął kontemplować, w oczekiwaniu na działanie tabletki, fakturę sufitu. W pewnym momencie kątem oka zauważył, że wyposażony w młotek i piłę Potwór skrada się po cichutku w stronę kanapy. Zmaltretowany umysł Tata Potwora kojarzył fakty dość powoli, ale zdziwienie wyraził w pytaniu “Gdzie idziesz synu?”. Potwór spojrzał na Tatę wzrokiem zarezerwowanym dla głupców i odparł “Uciąć Wujkowi nogę”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén