Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Luty 2015 (Page 1 of 2)

Imieniny

Rodzice Potwora nie obchodzili dotychczas jego imienin. Dla Taty Potwora było to szczególnie dziwne, bo w jego rodzinie ta impreza bywała ważniejsza niż urodziny. Nadszedł jednak czas, aby Potwór mógł obchodzić to święto. Ponieważ ma dość niecodzienne imię, znalezienie terminu obchodów był dość trudne. Z pomocą przyszedł tutaj zaprzyjaźniony redaktor najstarszego polskiego pisma ekologicznego. W czeluściach swych zbiorów wydłubał możliwe terminy, z których po analizie został wybrany ten lutowy. Pech chce, że nikt początkowo nie zauważył, że wtedy wypada międzynarodowy dzień kota. Świętej pamięci Dziadek Potwora nie mógł tego nigdy odżałować – imieniny ukochanego wnuka powinny przecież wypadać w jakieś znaczące święto, a nie w jakiś tam dzień futrzaka. Jednak klamka zapadła.

imieniny

Obchody imienin Potwór zaczął kilka dni wcześniej od wizyty u Babci. Poza standardową górą słodyczy (żegnajcie limity i ograniczenia) dostał też Mixela. I to nie byle jakiego, ale Scorpiego, na punkcie którego oszalał jakiś czas temu. Babcia była zachwycona obserwacją radości młodego człowieka, który zaraz zabrał się za budowanie stworka. Szczęśliwy wrócił do domu i oczekiwał na dzien imienin. Już rano tego ranka Tata Potwora zapowiedział, że będzie miał coś dla potomka, gdy wróci z pracy. Tak się złożyło, że odebrał ze starego mieszkania stertę korespondencji, w której była też najnowsza gazetka LEGO. I to właśnie ją wręczył Potworowi. Ten zniknął z pola widzenia rodziców i zatonął w lekturze. Z trudem dał się oderwać na obiad, po czym wrócił do czytania. Kiedy skończył przydreptał do rodziców i zapytał “No dobrze, to gdzie mój prawdziwy prezent na imieniny? Bo to na pewno jakieś LEGO, prawda?”. Tata Potwora wydobył pakunek i wręczona została książka o… LEGO. Potwór był przeszczęśliwy. Znów zatonął w lekturze, aż prawie przegapił pyszny imieninowy deser. Tata Potwora zapytał później jak się domyślił, że będzie jeszcze jakiś prezent.

– No, przecież wiedziałem, że coś jeszcze musicie mieć, bo gazetka i tak przychodzi pocztą.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Wypad podmiejski

Potwór od dłuższego czasu dopominał się o wyjazd pod miasto, gdzie mieszka jego ulubiona koleżanka. Okazja nadarzyła się w pewien słoneczny weekend, gdy rodzicom obu stron udało się ustalić wspólny termin. Przy okazji wybrać się miała jeszcze jedna znajoma para. Potwór na wieść o wyprawie był bardzo podekscytowany. Również koleżanka zdradzała entuzjazm i zabrała się za sprzątanie mieszkania “Bo nie może zobaczyć, że tu jest bałagan”. Tata Potwora pomyślał sobie wtedy, że w sumie to nigdy nie widziała jak wygląda pokój Potwora, gdy ten się bawi. Potem sobie przypomniał jak wygląda pokój koleżanki i jej brata, gdy wpada tam Potwór i przestał myśleć. W końcu nastał upragniony dzień wyjazdu. Potwór od rana nie dał Tacie żyć, a potem radośnie pokicał do samochodu. Był gadatliwy do chwili, gdy zgarnieto po drodze znajomych. Przez całą drogę siedział cicho onieśmielony, bo ostatni raz widział ich dawno temu i nie bardzo o tym pamiętał.

wypad

Dojazd na miejsce odbył się przez puszczę. Potworniccy naoddychali się powietrzem, które nie łamało wszystkich norm. Ponieważ pogoda była piękna zdecydowano się na spacer. Trzy dzieciaki ruszyły raźno gruntową drogą w pole. Droga była błotnista. Bardzo. Tym specyficznym rodzajem błota, które przylepia się do butów i za nic nie chce odczepić. Takim, które po wytarciu w trawę zbiera ją całą i powoduje, że obuwie ma maskowanie. Po chwili młodzieży zaczęło się robić ciężko, a warstwa lepkiej mazi zaczynała pełznąć w stronę kolan. Gdy dzieci zaczęły przypominać potwory błotne rodzice zdecydowali się na taktyczny odwrót. Buciska po powrocie zostały zostawione za drzwiami. W końcu, jak się jest na wsi to ma być wiejsko. Dzieciarnia zgodnie poszła bawić się na piętrze, a rodzice zajęli przygotowywaniem obiadu i pogaduchami. Po chwili do pokoju weszła córka gospodarzy i powiedziała, że “Macie być cicho, bo nam przeszkadzacie w zabawie” i poszła. No pewnie, jak rodzice chcą pospać o 5 rano, to nie ma cicho, a teraz ma być? Dorośli zgodnie stwierdzili, że nie godzą się na takie dyktum. Co chwila z gory dobiegały gniewne pohukiwania, że ma być ciszej.

Później był obiad. Bardzo pyszny. Potwory grymasiły. A potem były gofry. Z punktu widzenia Taty Potwora mniej pyszne, bo z samych zdrowych rzeczy. Potwory nie grymasiły. A potem najmłodszy uczestnik zabawy rozlał kakao na podłogę, co Potwór skwitował radosnym wrzaskiem “Hurra! Lodowisko!” i zaczął się ślizgać. Było wiele radości. Rodzice postanowili napić się kawy, bo pełne brzuchy wzmgły uczucie senności. Wtedy z góry nadbiegł Potwór z koleżanką i zaczeli się rzucać na swoich tatusiów. Dzieciarnia została wygoniona hasłem “sio, my tu kawę mamy, rozlejecie”. Dziesięć minut później Potwór zszedł z miną niewiniątka na dół i zapytał “Wypiliście już kawę? Tak? To dobrze”. I przypuszczony został kolejny szturm. W jego trakcie wszystkie chwyty były dozwolone. W pewnej chwili akcja wymknęła się nieco spod kontroli i Tata Potwora musiał zawołać “Potworze, proszę natychmiast przestać gryźć wujka!”. Przestał. Było wiele radości.

A potem dzieciarnia zaczęła padać na pyszczek i nadeszła pora powrotu. To był naprawdę bardzo fajny wypad. Tylko nie wiadomo czy pogryziony wujek, to ten, co mu kiedyś nogę ucięto, dojdzie do siebie. Potwór już pyta, kiedy kolejne spotkanie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Superbohaterowie

Potwór jest mistrzem w mieszaniu konwencji. Obserwowanie świata, przeglądanie książek, katalogów, komiksów, a także oglądanie bajek wszelkiego autoramentu powoduje, że w jego głowie tworzą się niewiarygodne historie. Mama Potwora z uporem godnym lepszej sprawy stara się, aby zabawy powstałe w wyniku rozszalałej wyobraźni potomka nie wiązały się ze strzelaniem i mordowaniem. Nie jest to łatwe zadanie, ale udało się osiągnąć choć tyle, że zamiast pistoletów laserowych są np. strzelające wodą albo mrozem. Gorzej, bo Potwór zna już też pewną gamę superbohaterów i uwielbia się w nich wcielać. Jeszcze weselej jest, gdy zaczyna tworzyć własnych.

superbohaterowie

Pewnego poranka, gdy Tata Potwora próbował dosypiać na kanapie, Potwór postanowił bawić się w superbohaterów. Tata Potwora  stwierdził, że może się bawić pod warunkiem, że będzie bohaterem kanapowym, którego mocą jest spanie. Ten podstęp się jednak nie udał i musiał wstać z szezlągu i zostać mrożonem. Zamienił podłogę w lodowisko, poślizgnął się i upadł na kanapę tak nieszczęśliwie, że zasnął. Po chwili został jednak obudzony i zabawa przeszła w kolejny tryb.

– Tata. Teraz bawimy się w chemicznych superbohaterów.

– Chemicznych?

– Tak, z Akademii Ratowniczej “Chemia” i mają chemiczne moce.

– Jakie?

– Ja mam chemicznyc statek z galaretki, który strzela wybuchami.

– A co mam ja?

– Ty strzelasz chemicznymi piorunami.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Pudełko dla kota

Mieszkające z Potwornickimi koty nie mają łatwiego życia. Odkąd na świecie pojawił się Potwór próbują dopasować sie do zmiennych warunków otoczenia. Początkowo można było po prostu omijać mało ruchliwy i dość hałaśliwy obiekt. Gdy stał się mobilny też nie było specjalnego problemu, aby zejść mu z drogi i uciec w wyżej położone rejony. Jednak z czasem stawało się to coraz trudniejsze, a do tego Potwór na widok kotków wydawał przeraźliwe, pełne radości piski. Dla futrzaków było to za wiele. Chowanie się pod łóżkiem czy na najwyższych szafach stało się normą. Tylko młodsza kota raz na jakiś czas dawała upust nagromadzonym emocjom i pacała Potwora. Wywoływało to oczywiście straszliwy wrzask i płacz, a kot był siłą usuwany z pomieszczenia. Dlatego sytuacje te nie zdarzały się zbyt często. Potwór podrósł i nauczył się podejścia do menażerii zamieszkującej w domu.  Można powiedzieć, że z młodszą kotą jest nawet na etapie przyjaznej neutralności.pudelko

Pewnego dnia do domu Potwornickich przybył paczkonosz z dużym pudłem. W środku znajdował się kolejny element kuchennego AGD, jednak nie on okazał się najważnijeszy. Potwór doskonale poznał już zwyczaje kotów i wie, że uwielbiają wszelkiego rodzaju pudełka. Nie raz i nie dwa wołał już Tatę Potwora, aby wygonił kota z pudełka od klocków LEGO. Dlatego tym razem postanowił zareagować z wyprzedzeniem. Gdy Mama Potwora wyjęła nowe urządzenie, Potwór złapał za karton i popędził do dużego pokoju. Tam wybebeszył jego pozostałą zawartość i ustawił otworem do góry. Na pytanie co robi odpowiedział:

– Stawiam pudełko dla kotów, żeby mogły sobie tam zrobić domek.

– Ale wiesz, że to pudełko będzie potrzebne do chowania urządzenia.

– Wiem.

– I wiesz, że jedzonko z niego będzie potem pełne kociej sierści.

– Wiem, ale mi to nie przeszkadza.

Być może Potwor lubi jeść futro, ale Tata Potwora jednak nie. Pudło nie stało się mieszkaniem kotów. Na razie, bo Potwór podejrzanie dużo się koło niego kręci.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Papier, nożyczki… potwór

Ostatnimi czasy Potwór chce spędzać więcej czasu z Tatą. Wymyśla też różne ciekawe zabawy, jak lądowanie na obcej planecie, gonitwy, łaskotki, w superbohaterów, literki oraz w papier, nożyczki, kamień. Ta ostatnia zabawa jest oczywiście dość prosta, ale po pewnym czasie może się znudzić. I wtedy do akcji wkracza wyobraźnia, a do gry wchodzą nowe elementy. W pewnym momencie można się w tym wszystkim pogubić, ale rozrywka jest przednia. W ostatniej wersji do podstawowej trójki doszły m.in.  kotek i potwór.

nozyczki

– Dobra Tata, teraz dodajemy do zabawy kotka. – Potwór pokazuje łapkę skierowaną w dół i macha palcami.

– OK. A co robi kotek?

– Drze papier, paca łapką kamień i ucieka przed nożyczkami.

Po chwili zabawy pora na dołączenie czegoś nowego.

– Teraz dołączamy potwora – Potwór przeobraża się w prawdziwego potwora, wykrzywia twarz, ryczy i macha rękami.

– OK. Ale jak się ma potwór do reszty?

– Kotek boi się potwora, potwór potyka się o kamień, owija się w papier i łamie nożyczki.

Czas na coś innego.

– A teraz będzie mucha – Potwór pokazuje wyciągnięty mały palec i kręci nim koła.

– I co z tą muchą?

– Kotek ją zjada, potwór ją zjada, papier zawija, kamień strąca, tylko nożyczki próbują złapać i im nie wychodzi.

-To ta mucha ma przekichane.

 

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén