Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Lipiec 2016 (Page 1 of 2)

Zagłada i zniszczenie

Kończy się lipiec. Tata Potwora, korzystając z nieobecności rodziny zabrał się za porządki w mieszkaniu. Znalazł na dnie szafy jeszcze jeden karton z porcelaną, której trzeba się pozbyć, wyprał wszystkie ubrania, pościele, ręczniki i nawet szmatki do naczyń. Wypaćkał silikonem pół łazienki, to znaczy zrealizował projekt wymiany uszczelnienia wokół wanny, o którego realizację Mama Potwora upominała się od kwartału. Co prawda projekt się jeszcze nie uprawomocnił (nie minęły 2 lata), ale co tam. Gdy te wszystkie operacje zostały już zrealizowane, Tata Potwora ruszył na podbój szafy z papierami. Co jakiś czas nachodzi go, aby zrobić w niej porządek. A ponieważ wreszcie udało mu się stoczyć udany bój z Urzędem Skarbowym, to zbędnych papierów znalazło się sporo, oj sporo. Bój z US trwał dokładnie 16 lat (słownie szesnaście). Tyle bowiem czasu zajęło instytucjom państwowym uświadomienie sobie, że zawieszona na wieczne nigdy działalność gospodarcza w formie spółki zoo, nie zostanie wznowiona. Do tej pory, mimo próśb i pism, nie dało się znieść obowiązku wysyłania co roku małej górki papierów, celem udowodnienia, że dalej nic się nie robi. W końcu jednak maszyna biurkokratyczna się poddała. A teraz Tata Potwora może siać zniszczenie i zagładę.

Zagłada i zniszczenie
Tata Potwora uwielbia niszczarkę dokumentów. To jest wspaniały wynalazek, który szybko i sprawnie zmienia trzymane nie wiadomo po co papiery w stertę paseczków. Jest jakaś głęboka satysfakcja, gdy można niszczyć papierzyska, które służyły tylko instytucjom, zbierały kurz i stanowiły pożywkę dla karaluchów. No dobra, tych ostatnich u Potwornickich nie ma, ale Tata Potwora wyczytał kiedyś, że lubią celulozę. Wielka sterta papierów urosła koło biurka. A potem nastąpiło mielenie. Wrrrr… poszły w strzępy stare PIT-y. Zgrzyt… nie ma już przedwiecznych umów o dzieło. Ziu… zjedzona została książka przychodów i rozchodów. Powietrze wypełniał warkot, drobinki papieru i bluźnierczy śmiech Taty Potwora. A potem nastąpiło pakowanie tych ścinków w wielkie worki na śmieci. Po ich wrzuceniu do kubła Tata Potwora czuł się niczym Hunowie po udanym podboju. Tyle zniszczenia. Tyle zagłady. Tak dobrze. Wspaniałe uczucie, które można polecić każdemu.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Tęsknota

 

Potwór wyjechał z Mamą na wakacje. W domu zapanowała niespotykana cisza i spokój. Tata Potwora przystąpił do zaplanowanej odgórnie akcji sprzątania w mieszkaniu. Kupił nawet specjalne kulki antykłaczki, żeby skuteczniej oczyścić pokrowce z kanapy i fotela. Niestety nie okazały się tak dobre, jak przypuszczał, ale wypróbuje jeszcze inne. Na pewno bardzo się podobają kotom, które kradną je z miski w łazience i turlają po całym mieszkaniu. Tata Potwora przypuszcza, że do końca tygodnia wszystkie znajdą się pod meblami w różnych punktach mieszkania. W szale sprzątania Tata Potwora pomielił wszystkie stare rachunki i dokumenty, które leżały za biurkiem i czekały na wolną chwilę. Odkurzył też pod kanapą i fotelem oraz biurkami. Zastanawia się czy nie zrobić generalnych porządków pod łóżkiem w sypialni. I mimo tych prac ciągle ma mnóstwo wolnego czasu. Dlatego ogarnął kuchnię, wysprzątał łazienkę i poważnie zastanawia się nad myciem okien. Do tego gotuje sobie pyszne obiadki. Dokładniej smaży steki, których Potwór i Mama Potwora nie jadają. I wszystko jest cacy, tylko, że Tata Potwora tęskni.

Tęsknota zjada Tatę Potwora
Tęsknota przybyła już pierwszego dnia, ale dała się spacyfikować sprzątaniu, pracy i serialom. A potem wyziera z każdego kąta. Gdy Potwór dzwoni do Taty opowiedzieć o tym co robił i będzie robił, ten robi się cały miękki, na twarzy wykwita mu uśmiech i łagodnieje głos. Fajnie usłyszeć, że potomek świetnie się bawi i odwiedza nowe miejsca. Widać, że jest bardzo zadowolony z tej wyprawy, a przecież to dopiero początek. Ma też towarzystwo, bo część rodziny ze strony Mamy Potwora posiada już swoje dzieci. Zabawa trwa zatem od rana do późnego wieczora i Potwór czasem pada zanim zdąży zadzwonić do Taty. A tego zjada tęsknota. Z jednej strony to fajnie mieć dom i popołudnie całkiem dla siebie. Z drugiej, brakuje tego małego grzdyla, który zaczepia, lata i wyciąga do zabawy. To, co jest takie irytujące, nagle okazuje się fajne. Z obserwacji Taty Potwora wynika, że jest to dość naturalny stan większości ojców i mam, którzy mają okazję zostać sami bez potomstwa. Chwila resetu jest ważna, aby uświadomić sobie, co jest w życiu najważniejsze.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Wakacje Potwora

Tata Potwora nigdy nie przypuszczał, że wakacje to taka ciężka praca. Do czasu aż Potwór poszedł do szkoły i nagle pojawił się problem w postaci dwóch miesięcy, które jakoś trzeba dziecku zorganizować. Wiadomo, że dorośli ludzie w Polsce mają do 26 dni urlopu rocznie. Oczywiście przy założeniu, że pracują na etacie w firmie, która przestrzega prawa pracy. Tymi 26 dniami od biedy dałoby się obskoczyć pięć tygodni wakacji, ale co zrobić z pozostałymi trzema? Tyle teorii. Praktyka pokazuje, że wakacje, to finansowe i logistyczne wyzwanie, które może spędzić sen z powiek nawet najwytrwalszym osobnikom. Dlatego organizację tegorocznych wakacji, z pełną świadomością konsekwencji tego czynu, Tata Potwora scedował na Mamę Potwora. Raz tylko podpowiedział jedno rozwiązanie, ale poza tym pozostał biernym podwykonawcą. Również dlatego, że do połowy wakacji nie bardzo został mu urlop o pieniądzach nie wspominając.

Wakacje Potwora będą atrakcyjne

Pierwsze dwa tygodnie wakacji Potwór spędził głównie w domu, dochodząc do siebie po zapaleniu stawu biodrowego. Później zaczął dokazywać na zewnątrz, pomagając testować zabawki. Następnie został wysłany na bardzo fajny tydzień wakacji w Inspiro. Co prawda co rano Tata Potwora musiał go tam dowieźć, a Mama Potwora po południu odebrać, ale było warto, bo młody był zachwycony zajęciami. Kolejny tydzień, to wakacje Małego Geniusza, gdzie młodzież odstawiana jest przed 9 rano i ma zorganizowany czas do 17. Trzeba przyznać, że to też się Potworowi bardzo podobało. Z kolei na czas Światowych Dni Młodzieży, Mama Potwora wraz z Potworem wyrusza odwiedzić rodzinę od Szczecina po Wejherowo, z wypadem do Berlina po drodze. W drodze powrotnej planowany jest postój na otwarciu pierwszego oficjalnego sklepu LEGO w Polsce w Warszawie, gdzie prawdopodobnie rodzinę przejmie Tata Potwora. Później pewnie jakieś dwa-trzy dni w górach w ramach męskiego wyjazdu i potem już raczej wakacje w mieście – o ile jeszcze jakieś miasto zostanie po ŚDM.
A co będzie robił Tata Potwora, gdy potomek będzie poza domem? Plan nazywa się PSP. To skrót od Praca Sprzątanie Pisanie. W pierwszej kolejności odkocanie pokrowców, koców i pościeli, a potem się zobaczy.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Czy Tata Potwora kiedyś dorośnie?

Tata Potwora zbliża się do magicznej bariery czterdziestu lat. Patrząc wstecz wydaje się, że jedyne, co mu się w życiu udało to dziecko, czyli Potwór. Lata prób znalezienia swojego miejsca na ziemi i celu żywota doprowadziły do dość ponurego wniosku, że Tacie Potwora najlepiej wychodzi pisanie. A jak powszechnie wiadomo, z pisania ciężko jest wyżyć. Owszem, są jednostki, którym się to udaje, ale sukces okupiły wysiloną pracą i latami wyrzeczeń. Tata Potwora raczej nie ma już czasu na lata wyrzeczeń. Prawdę mówiąc marnie widzi swoje szanse w zakresie dociągnięcia do czterdziestki, o pięćdziesiątce nie wspominając. Najchętniej spędzałby życie grając w gry, chodząc po górach, czytając książki i układając klocki LEGO. Mówiąc krótko jest wiecznym dzieckiem i raczej już nigdy nie dorośnie. Dlatego bardzo się cieszy, że pracuje w portalu dziecięcym, gdzie oprócz wymądrzania się na temat rozpieszczania dzieci i opisywania diet wszelakich (do których nigdy nie będzie się stosował) ma możliwość testowania gier i zabawek, a także recenzowania książek.

Czy Tata Potwora kiedyś dorośnie?

Od kiedy Tata Potwora zmienił pracę, Potwór ma nieustanny dzień dziecka. Zabawki, książki, filmy, gry i inne gadżety spływają dość regularnie. Doszło do tego, że Tata Potwora ma wypełnioną listę publikacji recenzji i testów do połowy września. To bardzo dobrze, bo produktów dla dzieci jest na rynku zatrzęsienie, ale nie wszystkie są fajne. Tata Potwora stara się pisać tylko o tych wartościowych, choć pewnie i tak coś mu umknie. Zabawy i czytanie książek dla dzieci sprawiają mu wiele radości, czasami chyba więcej niż Potworowi. Tata Potwora odnosi czasami wrażenie, że młody jest już przytłoczony tym wszystkim i zaczyna być rozpieszczony. To jeszcze nie jest etap, który zaobserwował u niektórych znajomych, że dziecko dostaje wszystko od najnowszego iPada, po superkomputer i nie potrafi się z niczego cieszyć. Potwora cieszą zarówno drobne rzeczy, jak i te duże. Podobno od przybytku głowa nie boli, ale Tata Potwora trochę się boi, że potomkowi sodówka może uderzyć do głowy.

Ostatnio, gdy testowali na placu latający dysk, inne dzieci wielokrotnie pytały Potwora gdzie się kupuje takie zabawki i czy mogą się też pobawić. Młody chętnie pozwala innym na wspólną zabawę, choć bacznie pilnuje swojej własności. Natomiast na pytanie o to, gdzie można nabyć zabawki niezmiennie odpowiada:

– Nie wiem, gdzie to można kupić, bo mój tata ma taką pracę, że testuje zabawki i je dostaje.

Trzeba przyznać, że Tata Potwora zaczyna się robić rozpoznawalny na osiedlu. I nie do końca wie czy się z tego cieszyć. Na pewno sporo dzieciaków zazdrości Potworowi. Ale czy naprawdę jest czego?

 

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Nic tak nie pobudza apetytu dziecka, jak…

W przeciwieństwie do Taty, Potwór jest szczuplutki i wysportowany. Uwielbia ruch, szaleństwa i zabawę. Tata Potwora z kolei uwielbia ciszę, spokój i umiarkowany wysiłek (z wyłączeniem wędrówki po górach, której nie uznaje za sport, a za rekreację). Wydawać by się mogło, że przy całej swej aktywności Potwór będzie chętnie zjadał posiłki. W końcu Tacie Potwora od zawsze wbijano do głowy, że nic tak nie pobudza apetytu, jak wysiłek fizyczny. W przypadku Potwora ta hipoteza sprawdza się słabo. Owszem, jak poszaleje, to chętnie coś zje. Warunkiem jest, aby było to coś niezdrowego, jak frytki, albo lody, albo słodycze. Zdrowa kanapka, warzywa i owoce zazwyczaj są zbywane pogardliwym “phi”. I żeby nie było, Potwór bardzo lubi owoce i warzywa (z wyjątkiem pomidorów w formie nieprzetworzonej). Z jedzeniem śniadań i obiadów też jest średnio. Zwykle coś tam skubnie, ale na długie posiedzenia przy stole nie ma co liczyć. Jest jednak takie miejsce i stan, gdy Potwór domaga się jedzenia.

Wysiłek nie skłania Potwora do jedzenia
Wystarczy, że Potwór posadzi cztery litery przed ekranem, a natychmiast staje się głodny. Czy jest to bajka, czy gra na konsoli, w ciągu pięciu minut rozlegnie się na pewno sakramentalne pytanie “Czy mogę dostać coś do jedzenia?”. I będzie tak, choćby dziesięć minut wcześniej odszedł od rozgrzebanego obiadu twierdząc, że jest zbyt pełny by jeść. Można mu wtedy podstawić specjalny stoliczek i podać właśnie niedojedzone resztki, aby mieć pewność, że pochłonie je do ostatniej kruszynki. To naprawdę niesamowite zjawisko. Działa zawsze i wszędzie. Czy będzie to 8 rano, czy 19 wieczorem. Włączony telewizor aktywizuje pochłanianie pokarmów. Kiedyś Tata Potwora myślał, że może w oglądanych bajkach bohaterowie objadają się przysmakami, albo, że reklamy pokazują jedzenie. Nic z tych rzeczy. Bez względu na wyświetlane treści, Potwór staje się głodny i prosi o dokarmianie. I w czasie tej godziny (takie są limity ekranowe u Potwornickich) młody otrzymuje jedzenie. Może sprawdźcie czy u was ten system też zadziała.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén