Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Maj 2014 (Page 1 of 2)

Miau!

Potwór wychowuje się w domu z dwoma kotami. Kotkami dokładniej. Obie są już w wieku emerytalnym i obie prezentują odmienne typy charakteru. Gdy Potwór pojawił się po raz pierwszy w domu, zdziwione podeszły do fotelika samochodowego, powęszyły chwilę po czym oddaliły się do spania. Pierwsze płacze i wrzaski nie wzbudziły ich niepokoju, jednak starały się ostentacyjnie Potwora ignorować. Młodsza kiedyś próbowała spać obok bestii, ale złapana niewprawną rączką za ogon uciekła w popłochu i przez kolejne półtora roku nie wchodzili sobie w drogę. Kiedy Potwór stał się mobilny uganiał się za kotami ze straszliwym piskiem. Starsza kota nurkowała wtedy pod łóżko lub wspinała się na szafę. Młodsza kilka razy dała się zagonić do budki na drapaku i któregoś dnia musiał nastąpić przełom. Kiedy Potwór wepchnął za nią łapę rodzice usłyszeli syk, a później syreni ryk zalanego łzami potomka, który trzymał się za podrapaną rączkę. Od tego czasu nauczył się traktować koty z respektem.

miau

Potwór biega po domu wydając z siebie radosne ryki we własnym języku. Tata Potwora bezskutecznie stara się po raz siódmy przeczytać pierwsze zdanie nowego rozdziału książki, tej co to ją od października czyta. Potwór udaje, że jest małą pumką, miauczy, syczy i próbuje podrapać, na szczęście delikatnie, Tatę Potwora. Duża kota leży na kocu na parapecie i usiłuje spać. Mała kota przemieszcza się chyłkiem w stronę biurka, gdy na drodze staje jej Potwór. Następuje ostrzegawczy syk i Potwór niczym rozpędzony pociąg wpada na Tatę Potwora, wytrąca książkę i wtula się w ramię. Mina w podkowę, w oczach łzy. Tata Potwora odgania kota nogą i pociesza potomka. Ten już jest gotów do dalszej zabawy. Tym razem chce się dostać na parapet i żąda, aby Tata Potwora usunął stamtąd dużą kotę. Tacie Potwora się to nie uśmiecha, bo kota ma pazury zdolne amputować rękę terminatorowi, ale podejmuje nieśmiałą próbę jej przegonienia – kompletnie zignorowaną. Potem wpada na świetny pomysł. “Synu. Udawaj, że chcesz się na niej położyć, to sobie pójdzie!”. Potwór trawi ten pomysł przez chwilę i wpada na lepszy. Szybkim szarpnięciem ściąga z parapetu koc razem z kotem i wyznaje łaskawie “Już nie musisz jej przeganiać”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Wystawa

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że Potwór wielkim miłośnikiem LEGO jest. Praktycznie każdy dzień rozpoczyna od przebudowywania którejś ze swoich budowli. Jest tu przeciwieństwem Taty Potwora, którego w młodości zmuszano do trzymania się instrukcji i jeśli tworzył własne dziwne konstrukcje to zbierał burę, że ma zbudować to co powinno być zbudowane. Zostało mu to dziś dnia i preferuje budowle instrukcyjne. Potwór natomiast idzie na twórczy żywioł. Tata Potwora, nie chcąc iść w ślady swych rodzicieli, pozwala dziecku na radosną twórczość własną i musi przyznać, że niektóre z tworów Potwora są naprawdę imponujące. Potwór lubi też aktywny udział rodzica w swych pracach i nie ma szans, aby w trakcie budowania zaszyć się w kącie z książką, zwłaszcza, że niektóre części są szczególnie odporne na rozczepianie mimo udziału specjalnego narzędzia. Wtedy pomoc Taty Potwora jest niezbędna.

wystawa

Ostatnimi czasy całe miasto zostało oplakatowane wielkimi bilbordami o największej w Polsce wystawie LEGO. Ponieważ Potwór jest piśmienny, więc wyczaił je nadspodziewanie szybko i wiercił rodzicom dziurę w brzuchu przy każdej okazji, że chce tam jechać. Wstępny plan zakładał, że wyprawa odbędzie się w sobotę, ale poprzedni wieczór Potwór spędził ze swoim najlepszym kumplem i poszedł spać późno, po czym wstał wcześnie i był marudny jak Godzilla przed porodem. Decyzja o przełożeniu wyjazdu na niedzielę spotkała się z gwałtownym protestem, hektolitrami łez i ogólnym fochem. Kolejny dzień przyniósł upragnioną wyprawę. Potwór oszalał ze szczęścia. Tata Potwora też. Biegali obaj od gabloty do gabloty patrząc na niesamowite budowle wystawione na widok licznie zgromadzonej publiczności. Po pół godzinie Potwór zaczął mieć dość. Wdrapał się na Mamę Potwora, wtulił w ramię i powiedział “Ja chcę do domu!”. Jak widać co za dużo to i dla Potwora niezdrowo!

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Mycie

Potwór, jak chyba każde dziecko, nie jest miłośnikiem mycia. Owszem, rozumie, że czasem trzeba wyszorować cielsko, ale dzieje się to z jego punktu widzenia zdecydowanie za często. Szczególną niechęcią darzy mycie owłosienia i nawet tłumaczenia, że “zalęgną mu się tam gryzące zwierzęta” nie odnosi skutku. Protest musi być. W okresie cieplejszym Potwór gania po placach zabaw jak wściekły, więc praktycznie codziennie nadaje się do wstawienia, najlepiej razem z ubraniem, do wanny. Wielkim nieszczęściem jest też konieczność prania ulubionych elementów garderoby, a zbyt powolny proces suszenia ukochanych majtek, oczywiście z Angry Birds, jest powodem do żalów, które ukoić mogą jedynie bajki oglądane na telewizorze.

mycie

Ostatnimi czasy Tata Potwora ostro ćwiczy, w ramach akcji zasługiwania itd., w efekcie czego często trafia pod prysznic jeszcze zanim dotrze tam Potwór. Pewnego wieczoru Potwór udał się na wieczorną ablucję i z łazienki dobiegł wrzask. “Czemu tu jest tak mokro? Ktoś strasznie nachlapał”. Mama Potwora wyjaśniła, że to pewnie Tata Potwora, który brał prysznic jakieś pół godziny wcześniej. Bestia zaakceptowała wyjaśnienie, a przed pójściem spać podeszła do Taty i powiedziała “Tato, pamiętaj, żeby nie chlapać”. Uzyskawszy potwierdzenie poszedł spać. Kilka dni później wieczorem z łazienki doleciał kolejny krzyk “Mamo! Bo Tata znowu nachlapał w łazience!”. Tata Potwora pomyślał niezbyt ciepło o donosicielskim Potworze, ale zignorował sytuację. Następnego dnia rano w czasie śniadania Potwór powiedział “Ale pamiętaj Tato, żeby nie chlapać w łazience!”. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że od tego czasu powtarza to średnio trzy razy na dzień. Chyba Tata Potwora rzeczywiście przestanie chlapać czy coś.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Patriota

Powiedzmy sobie szczerze, Tata Potwora wielkim patriotą nie jest. Nie krzewi w Potworze miłości do ojczyzny, nie prezentuje postaw patriotycznych, nie biega na pochody, marsze, manifestacje, nie obchodzi świąt państwowych, ani nie oflagowuje balkonu metodą “flaga-gacie-flaga-stanik-drugie gacie-flaga” w chwilach podniosłych. Jest mu z tego powodu chwilami dość głupio, bo ma ponurą świadomość, że co nieco jednak krajowi zawdzięcza. Z drugiej strony policzył kiedyś ile oddał w podatkach i wyszło mu, że dług został spłacony z naddatkiem. Nie zmienia to faktu, że przy każdej okazji święta narodowego ma wyrzuty sumienia w stosunku do Potwora. Z pomocą przychodzi tutaj przedszkole.

patriota

Pewnego lodowatego majowego popołudnia Tata Potwora dogorywał po pracy przy swoim biurku, starając się ignorować namolne koty próbujące władować się mu na kolana. Potwór grasował po pomieszczeniu nudząc się niepomiernie w oczekiwaniu na obiad. W pewnym momencie zaczął sobie nucić i maszerować. Tata Potwora, który czuł się jak nadęte truchło wieloryba na plaży oczekujące na eksplozję, ze zdumieniem odnotował znajomą nutę. Chwilę później był już całkiem pewien, bo Potwór włączył do nucenia słowa Mazurka Dąbrowskiego. Okazało się, że naukę hymnu prowadzono w przedszkolu w ramach przygotowań do weekendu majowego. I choć Tata Potwora, jak można przeczytać powyżej, nie czuje się specjalnym patriotą, to poczuł się piekielnie dumny, że Potwór tak pięknie śpiewa najważniejszą pieśń tego kraju. A ten niezrażony maszerował dalej po pokoju, po czym zmienił repertuar na klasyczne już “Ona tu jest i tańczy dla mnie”. Tata Potwora był już mniej dumny.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Pocieszenie

Stali czytelnicy bloga wiedzą już, że Potwór nie przepada za podróżami. Do tego czasem, zwłaszcza przy niepogodzie, ciężko jest go wyciągnąć z domu. Wolałby bawić się klockami LEGO, puszczać samochody i czytać książeczki, niż wychodzić do przedszkola, babci czy gdziekolwiek bądź. Tata Potwora też by wolał nie wychodzić do pracy tylko budować z LEGO lub czytać książki, więc rozumie ból miotu. Gdy jednak już uda się wyrwać Potwora z domu przy takiej okazji i trzeba jechać gdzieś samochodem życzy on sobie urozmaicania wyprawy piosenkami wszelakimi. Tata Potwora słucha raczej klasycznego rocka, muzyki filmowej oraz sporadycznie heavy metalu. Potwór dał się przekonać do Iron Maiden, bo “oni strasznie hałasują”, wybiórczo lubi piosenki Queen i te znane z bajek, ale do muzyki symfonicznej podchodzi wyjątkowo nieufnie pytając zwykle “A kiedy zaczną śpiewać?”

pocieszenie

Pewnego mrocznego, deszczowego poranka, gdy Potwór chodził jeszcze do poprzedniego przedszkola i był wożony tam samochodem, bestia zwlokła się z łoża w wyjątkowo złym humorze. Wszystko było na nie. Kanapka nie może być z dżemem, serem, wędliną, ogórkiem, pomidorem, serem pleśniowym, kiełbasą, miodem ani żwirem kocim (to ostatnie Tata Potwora już jakby wywarczał do marudnego potomka). Płatki nie. Mleko nie. Wczorajszy obiad nie. Ale przedprzedwczorajszy byłby super, tylko, że Tata Potwora zeżarł jego resztki, aby rodzina nie nabawiła się niestrawności – Tacie Potwora jest zasadniczo wszystko jedno czy ma niestrawność, czy nie. Awantura trwała przy doborze ubrania, wychodzeniu i ogólnie Potwór miał pretensje do całego świata, że istnieje, a do Rodziców Potwora, że go na ten świat wygonili. Kiedy pochlipując szedł za rączkę do samochodu Tata Potwora zapytał zatroskany “A co mogę zrobić, żeby Ci było lepiej synku?”. Potwór otarł załzawione oczka i powiedział “Teraz mnie może pocieszyć tylko  “We are the Champions”.

PS Mama Potwora uzyskała odpowiedź na egzystencjalne pytanie Potwora z wpisu “Śniadania”. Otóż tak, gryzą, jeśli jest to dżem z kawałkami owoców. W innym przypadku nie. I niech ktoś powie, że rodzice nie mogą się czegoś nauczyć od dzieci, ha!

 

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén