Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Kwiecień 2014 (Page 1 of 2)

Śniadania

Jak już było tutaj pisane, Potwór nie jest specjalnym żarłokiem. Tata Potwora skłaniałby się raczej do opinii, że jest niejadkiem. Chociaż z drugiej strony Potwór jest niezwykle cwany. Jeżeli nie ma ochoty czegoś jeść, to zazwyczaj mówi, że nie chce, że niedobre, że błe (zwykle jak gotuje Tata Potwora, czym uraża uczucia lubiącego eksperymenty kulinarne ojca), że zje później itp. Zwykle też, jakieś dziesięć minut później, oglądając bajkę lub grając w LEGO Cośtam Cośtam woła, że chce jeść. Na odpowiedź, że na stole czeka pyszny obiad odpowiada, że chce coś, co można zjeść na kanapie. Dawno temu Rodzice Potwora nabierali się jeszcze na ten numer i dostarczali Potworowi jabłuszko, suszone owocki czy inne dobra, ale miarka się przebrała. “Możesz zatrzymać grę/film. Jak zjesz to pograsz/pooglądasz dalej”. Nie trzeba dodawać, że Potwór jest potem śmiertelnie obrażony, ale na nic mu się to nie zdaje.

sniadanie

W ramach urozmaicania weekendowych poranków Tata Potwora postanowił zrobić śniadanie tematyczne – angielskie. Spowodowane było to głównie faktem, że znalazł na dnie spiżarki puszkę z fasolą brytyjską o niebezpiecznie wybuchowym terminie przydatności do spożycia i postanowił ją zużyć. Przygotował zatem bekonik, ściętą jajecznicę, podgrzał fasolę i dodał inne dobra. Potwór zmierzył danie podejrzliwym wzrokiem, poprosił o zmianę jajecznicy na jajko sadzone, zignorował bekon i wmłócił całą fasolę, po czym podkradał jeszcze z talerzy rodziców. Przy okazji wywiązała się dyskusja na temat śniadań w różnych zakątkach świata. Gdy Rodzice Potwora dotarli do Francji rozpoczęła się opowieść o croissantach, czy jak to się tam zwie, oraz dżemach. I wtedy właśnie zadumany Potwór zadał kluczowe pytanie “Tato, a czy Francuzi gryzą dżem?”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Kontrola prędkości

Tata Potwora ma czasami wrażenie, że jest chyba jedynym kierowcą w Polsce, który przestrzega przepisów ruchu drogowego. Jakoś nie przemawia do niego powszechna w narodzie ideologia “ten znak to jest głupio postawiony”, a także nieodmiennie drażnią go kierowcy jadący 120 obok szkoły lub przedszkola. Dlatego też często naraża się na mryganie światełkami, klaksony i inne przejawy niezadowolenia spieszących się zawsze i wszędzie innych kierowców. Jest też druga strona medalu, bo jak Tata Potwora mówi, że jedzie np. do Norwegii, to nie słyszy od znajomych “Tylko musisz tam przestrzegać przepisów”, bo wszyscy wiedzą, że z uporem maniaka ich przestrzega i prędzej pingwiny zaczną latać długodystansowo, niż Tata Potwora dostanie mandat za przekroczenie prędkości.

kontrola_predkosci

Ponieważ Potwór interesuje się czytaniem i wszelkimi formami ikonografii, nie powinno nikogo dziwić, że postanowił zająć się rozszyfrowywaniem znaków drogowych. Dlatego podczas każdej podróży następowało pytanie “A ten znak to co?”. Tata Potwora tłumaczył cierpliwie i efekt jest taki, że Potwór pełni obecnie funkcję pokładowego fotoradaru i kodeksu wykroczeń (Tata Potwora podejrzewa, że niedługo również alkomatu). Uważnie monitoruje stan licznika i konfrontuje go ze znakami drogowymi, a także pilnuje, aby Tata Potwora nie przejechał na żółtym, a nie daj kto bądź czerwonym, świetle. To dobrze, bo Potwór wyrasta na praworządnego obywatela. Potwornicka ciekawość doprowadziła do oczywistego pytania “Tato, a co się dzieje, jak ktoś jedzie za szybko?”. Wyjaśnienia o karze w formie mandatu, przez który potem nie można kupić dziecku klocków okazało się trafne. Kolejne pytanie brzmiało “Tato, a czy Ty dostałeś kiedyś mandat?”. Tak się składa, że Tata Potwora dostał raz w życiu mandat, za wyprzedzanie tirów pod Łęczycą (w zamierzchłej przeszłości, kiedy jeszcze nie słyszano o autostradzie A2). Do dziś ma traumę. Nieopatrznie powiedział o tym Potworowi, który przy każdej rozmowie o znakach drogowych dodaje “A Ty Tato też dostałeś kiedyś mandat”. Nie ma to jak wsparcie od bliskich, prawda?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Wróżka od zabawek

Potwór, jak każda poczwara, przez całe dnie zajmuje się rozrzucaniem zabawek i innych przedmiotów po mieszkaniu. Ponieważ okres skupienia uwagi jest u niego dość krótki, dlatego wszędzie pełno jest porzuconych projektów LEGO, gier planszowych, w których partie rozegrano do połowy, kart do gry, samochodów, fragmentów trasy samochodowej, książeczek itp. Kiedyś Tata Potwora próbował nad tym zapanować i gonił potomka do sprzątania, co wywoływało nieodmiennie awantury i płacz. Czasem próbował też sam sprzątać, ale dowiedział się od Mamy Potwora, że to niewychowawcze, więc zaprzestał tej niecnej praktyki. Nie mówiąc o tym, że nie lubi się kłócić z Mamą Potwora, bo wiadomo, że zawsze startuje z pozycji przegranej i wyznaje zasadę, że jak nie można wygrać, to lepiej nie próbować walczyć, bo i nerwów i czasu szkoda.

wrozka

Jednak to właśnie wychowawcza Mama Potwora znalazła skuteczny sposób na zapanowanie nad bałaganem. W jednej z książek z bajkami, które czytuje się Potworowi na dobranoc, jest krótka bajka o Wróżce od zabawek. Rzeczona wróżka to jakieś pozbawione empatii monstrum, które kradnie dzieciom zabawki, jeśli te nie są odłożone na miejsce. Trudno się dziwić, że Potwór panicznie boi się utraty cennych przedmiotów i na hasło “Posprzątaj, bo przyjdzie wróżka”, zabiera się za sprzątanie z zapałem godnym lepszej sprawy. Pewnego wieczora, gdy zbliżała się już pora usypiania bestii, Mama Potwora postanowiła się ulitować nad Potworem, który przez poprzednią godzinę segregował klocki, i powiedziała, że napisze specjalną kartkę do Wróżki, żeby nie zbierała klocków. Potwór najpierw się ucieszył, ale gry kartka już powstała zrezygnował z pomysłu i sprzątnął wszystko na błysk. Następnego dnia z rana dorwał niewykorzystany list do wróżki i do treści “Droga wróżko od zabawek, nie sprzątaj dziś proszę klocków Potwora” dopisał “i innych moich rzeczy”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Straszenie

Zdarza się jeszcze, że Potwór się czegoś boi. Zwykle rzeczy, które dla Taty Potwora są dość zaskakujące. Przykładowo, kiedyś Tata Potwora zdenerwował się na coś co przeczytał na ekranie swojego telefonu i cisnął rzeczonym o stół. Potwór przestraszył się nie hałasu, ale tego, że się ekran w telefonie rozbije. Od tego czasu Tata Potwora stara się trzymać nerwy na wodzy, co nie najlepiej mu wychodzi, bo życie raczej nie dostarcza mu pozytywnych bodźców (jak się głębiej zastanowić, to widzi tylko negatywne). Zdarzają się jednak sytuacje, że to Potwór zapewnia Tacie potężną dawkę adrenaliny. Zwykle dzieje się to, gdy uda mu się wyprosić wizytę na dmuchańcach. Sięgające nieba dmuchane zamki zwykle wyposażone są w wielkie, strome zjeżdżalnie, po których Potwór szaleje jak wściekły. Zjeżdża głową w dół, skacze w przepaść i dopiero w połowie lotu styka się z powierzchnią zjeżdżalni. Tata Potwora w takich chwilach nerwowo rozgląda się za piersiówką, którą mógłby leczyć skołatane nerwy i postępującą palpitację. A pamiętajmy, że Tata jest już niemłody i takie sytuacje mogą go przecież wyprawić na tamten świat.

straszenieJednak apogeum straszenia Potwór osiągnął w pewien ponury kwietniowy poranek. Tata Potwora był wybitnie nieszczęśliwy, bo nie spał pół nocy, po harcach kotów, które już prawie był gotów wyrzucić przez okno, aby na drodze własnego utrzymania zrozumiały pełnię swych błędów i wypaczeń. Jeszcze w nocy Potwór zawołał, że trzeba mu zapalić lampki, bo się boi. Potem wstał wyjątkowo wcześnie i od rana zażądał jedzenia, zabawy, doboru garderoby i innych czynności, które wymagały aktywnego uczestnictwa rodziciela. I właśnie w czasie jedzonego w półśnie śniadania Potwór rozpoczął swoją opowieść. “A wiesz Tato, że pod moim łóżkiem mieszka duch? A nawet dwa. Mają swoje malutkie łóżeczka, w których śpią. Nazywają się Jasiek i Jacek. I one były kiedyś złe, bo przyszły z Ciemna, ale teraz jest jasno i są dobre”. Tacie Potwora jedzenie stanęło w gardle. Tylko najwyższym wysiłkiem woli powstrzymał się przed popędzeniem do pokoju Potwora i wezwaniem egzorcysty. Do teraz na myśl o tej historii ma dreszcze.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Logika

Tata Potwora od zawsze uważał, że dzieci są najbardziej logicznymi stworzeniami na świecie. W mig wyłapią wszystkie bzdury, jakie dorośli przywykli uznawać za święty dogmat. Również Potwór zmusza rodziców do głębokich przemyśleń, zwłaszcza nad naturą języka rodzimego, który przejawia mniej więcej tyle logiki, co goście z Disneya, którzy wrzucali lemingi do morza, aby udowodnić tezę, że te zwierzaki lubują się w masowym samobójstwie. Potwór potrafi gadać już dość płynnie, a do tego, jak już czytelnicy pewnie wiedzą, umie czytać. Prowadzi to do częstych pytań, które Tatę Potwora niezmiennie wprawiają w stan osłupienia. Logiczne rozumowanie Potwora nie raz kazało kwestionować przyjęte zasady odmiany wyrazów, a podawane wersje poprawne spotykają się z delikatnym niedowierzaniem.

logika

Usypianie Potwora, które ostatnimi czasy, ku uldze Taty Potwora, przejęła prawie całkiem Mama Potwora, to czas gdy bestia odreagowuje cały dzień i zadaje trudne, często głęboko egzystencjonalne pytania. Mama Potwora jest na tyle cwana, że zabiera ze sobą Kindla i raczej czyta niż prowadzi ożywioną konwersację z miotem, bo w końcu ma on spać, a nie prowadzić dysputy o długości doby na Marsie (swoją drogą Tata Potwora musi przy okazji “podziękować” Dziadkowi Potwora za tę książkę o wszechświecie, co to otworzyła nowe pokłady pytań, które zagięłyby nawet Carla Sagana). Tata Potwora cwany nigdy nie był i starał się tłumaczyć Potworowi podstawy funkcjonowania współczesnego świata. Przypuszczalnie właśnie dlatego obowiązki usypiania przejęła Mama Potwora, bo fatalistyczny obraz świata przedstawiany przez Tatę Potwora kłóci się z ideą delikatnego wprowadzania potomstwa w arkana życia. Jednak kiedy jeszcze Tata Potwora pełnił wartę zgasił pewnego dnia światło i usłyszał od Potwora najbardziej logiczny tekst, który wstrząsnął światem. “Jak Ty gasisz światło to jest wtedy tak dużo Ciemna”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén