Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Marzec 2016 (Page 1 of 2)

Matrix, czyli rozszerzona rzeczywistość potwornicka

Tata Potwora często ma wrażenie, że dzieci znajdują się tylko częściowo w naszym wymiarze, a częściowo jest to jakaś inna rzeczywistość. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy istnieje potrzeba posłuchania próśb rodziców o pójście do łazienki, sprzątnięcie zabawek, niemordowanie kota czy zjedzenie obiadu. Początkowo rodzice potwora myśleli, że jest to związane ze zjawiskiem słuchu wybiórczego, gdy dziecko słyszy tylko to, co chce słyszeć. Podobną metodę stosowała Ciocia Taty Potwora, doprowadzając tym do szewskiej pasji swego męża, siostry i resztę rodziny. Jednak u Potwora jest to chyba coś innego. On wyraźnie słyszy, co się do niego mówi, on tylko zajęty jest czymś innym, czymś niedostrzegalnym. Być może odwiedza wtedy rzeczywistość, gdzie walczy ze złymi siłami i powstrzymuje je przed przedarciem się do naszego świata. Młody potrafi tak zatracić się w zabawie, że nawet końmi nie da się go oderwać. I jest to zjawisko, które współdzieli ze wszystkimi rówieśnikami. Tata Potwora zastanawia się, kiedy zatracił tę cenną umiejętność, stając się nudnym dorosłym z ograniczoną wyobraźnią.

rzeczywistość

Dopiero podczas wieczornego wyciszania przedsennego Potwór odwiedza naszą rzeczywistość. Przez te kilka chwil jest rzeczywiście na miejscu i stąpa twardo po ziemi. Słucha czytanych bajek i zadaje konkretne pytania. Ostatnio, już na progu snu chwycił mocniej Tatę Potwora za rękę i zaspanym głosem powiedział:

– Czasami mi się wydaje, że jestem w jakimś śnie lub filmie, a prawdziwy świat jest naprawdę gdzie indziej.

Tata Potwora pozostał w pełnym zdumienia stuporze, z którego wyrwała go dopiero Mama Potwora. Czyżby młody naprawdę mógł zajrzeć do innego świata?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Dziecięce i rodzicielskie lęki

Wydawać by się mogło, że Potwór jest już na tyle duży i odważny, aby niczego się nie bać. Jednak lęki towarzyszą mu częściej niż można byłoby oczekiwać. Chwilami Tata Potwora musi sobie przypominać, że przecież potomek jest jeszcze małym dzieckiem i wiele rzeczy będzie go niepokoić czy przerażać. Przez to, że chwilami jest taki dojrzały, można zapomnieć o tym, jak wiele jeszcze musi się nauczyć. Lęki nie opuszczają też Taty Potwora, który ma zbyt bujną wyobraźnię i w głupim kaszelku widzi gruźlicę, czarną ospę i ebolę. Albo podczas drogi do szkoły przewiduje wypadek samochodowy, wybuch cysterny, spadający na głowę samolot i nuklearny armagedon. Niekoniecznie w tej kolejności. Podobno to normalne i 3/4 rodziców ma podobne lęki, jeśli idzie o dobro i bezpieczeństwo własnych dzieci. Oczywiście Tata Potwora ma świadomość, że nie może zamknąć dziecka w miękkiej bańce, ale strachu wyłączyć nie potrafi. Z tego względu wchodzi kilka razy wieczorem do pokoju Potwora i sprawdza czy młodzian oddycha. Paranoja.

lęki

Jakiś czas temu Potwór zaskoczył rodziców, gdy stwierdził, że boi się powiedzieć, co przeskrobał w szkole (marudził przy klejeniu bibuły), bo dostanie lanie – klapsy w pupę. Wprawił Tatę Potwora w osłupienie, bo nikt, nigdy go nie uderzył, ani nie dał klapsa. W oczach Mamy i Taty Potwora taki rodzaj karania dzieci był dobry we wczesnym średniowieczu. Stosowanie kar cielesnych wobec dzieci jest niedopuszczalne, nie mówiąc o tym, że karalne i świadczące o braku autorytetu rodzicielskiego u najmłodszych. Indagowany Potwór wyjaśnił, że usłyszał o takich karach od kolegów. Potwornickich trochę to zmroziło.

Innym rozdzajem strachu, jest typowy lęk separacyjny objawiający się w zadanym znienacka pytaniu “Tato, a czy Ty mnie jeszcze kochasz?”. Na co niezmiennie otrzymuje tę samą odpowiedź, że najbardziej na świecie. To, wraz z przytuleniem, uspokaja lęki na jakiś czas.

Jednak najbardziej niesamowite pytanie Potwór zadał, gdy któregoś dnia Mama i Tata Potwora dyskutowali nad jakąś kwestią i wyjątkowo nie zgadzali się ze sobą. Potwór patrzył na oboje coraz większymi oczami i w końcu cichutko zapytał: – Ale się nie rozchodzicie?

Nie rozchodzimy. Dyskutowaliśmy o czymś kompletnie nieważnym i nieistotnym, ale świadomość rozwodów wśród rodziców znajomych Potwora, połączona z niespotykaną zazwyczaj różnicą poglądów rodzicielskich, wywołała olbrzymi dyskomfort. Takich sytuacji będzie pewnie jeszcze więcej, ale Tata Potwora będzie robił co w jego mocy, aby potomek czuł się bezpieczny.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Siła pieniądza

Potwór umie oszczędzać pieniądze. A przynajmniej uczy się tego usilnie zachęcany przez rodziców. Co tydzień otrzymuje kieszonkowe w zawrotnej wysokości 2 zł. Dzielnie odkłada te pieniądze do skarbonki, podobnie, jak inne fundusze zebrane głównie od rodziny. Oczywiście nie zawsze udaje mu się gotówkę dostarczyć do bezpiecznej świnki. Czasami po drodze pojawi się kuszący wafelek w sklepiku, karty z minionkami czy inny niezwykle potrzebny przedmiot i pieniążek nie trafia do brzuszka przechowalni. Tata Potwora zauważył jednak z dumą, że w co najmniej 7 przypadkach na 10, pieniądze są odkładane na zaś. Efekt kumulacji kapitału Potwór zauważył, gdy zdecydował się na zakup LEGO Dimensions. Przyszedł wtedy do Taty Potwora i powiedział:

– Tato, a ja sobie tak pomyślałem, że jakbym ja dał połowę i ty połowę, to byśmy mogli kupić LEGO Dimensions.

Jak można było ulec takiej prośbie. Tata Potwora wyskrobał zaskórniaki i razem nabyli grę. O tym czy było warto napiszę przy kolejnej okazji.

pieniądze

W ramach dalszego uczenia umiejętności oszczędzania Mama Potwora nabyła mu zestaw sztucznych monet i banknotów. Gdy tylko Tata Potwora dotarł do domu, potomek zabrał się do zabawy w sklep. Przytargał mnóstwo zabawek ze swojego pokoju, po czym zarządził, że Tata będzie sprzedawcą, a on kupującym. Z niewiadomych przyczyn Potwór, przyniósł też jedną parę spodni. Po czym nie chciał jej kupić, nawet za 2 sztuczne złote. Za to kupował wszystko inne, szastając gotówką niczym prawdziwy milioner.

– Chcę kupić ten zestaw narzędzi.

– Ale jest drogi, bo kosztuje aż 120 złotych.

– Phi. Ja tu mam 25 dwusetek. Kupuję wszystko. – i pomachał tacie przed oczami plikiem banknotów. Poznał siłę swoich pieniędzy.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Jak wyładować Potworną złość

W życiu dziecka jest mnóstwo momentów, gdy rodzice czegoś zabraniają lub na coś nie zgadzają. Tacie Potwora wydawało się kiedyś, że konieczność stawiania zakazów i nakazów, będzie się ograniczać do etapu wczesnego dzieciństwa. Wiecie, takie tam powstrzymywanie przed gryzieniem przez potomka przewodów pod napięciem, wkładania kota do pralki czy ręki do włączonego miksera. Nie wiadomo skąd wzięło się naiwne przekonanie, że wraz z rośnięciem Potwora będzie łatwiej. Jakby cierpliwość i racjonalne tłumaczenie mogły spowodować, aby sześciolatek zrobił to, o co się go prosi, albo posłucha dobrej rodzicielskiej rady. Ta… jasne. Prędzej świnie zaczną latać. Trzeba zatem radzić sobie innymi metodami, bo w młodym cżłowieku budzi się złość, ilekroć coś nie idzie po jego myśli. Wzorcowym przykładem jest granie w ukochane Ticket to Ride. Gdy Potworowi uda się wylosować korzystne trasy, to jest pełen entuzjazmu, ale gdy tylko dostanie nie takie, jak chce, albo zostanie zablokowany – natychmiast zaczyna się denerwować. Dochodzi wtedy do różnych dziwnych sytuacji.

złość

Potwór trzeci tydzień siedzi w domu. Po grypie chodził tydzień do szkoły, po czym złapał infekcję gardła, która po tygodniu przeszła na krtań. Mama Potwora, zanim sama padła ofiarą infekcji, próbowała zapewniać nudzącemu się potomkowi różnorodne atrakcje. Grała też z nim w Ticket to Ride. Podczas jednej z partii zablokowała mu ukochaną trasę. Nastąpił bunt, płacz i zgrzytanie zębów. Zdenerwowany Potwór stwierdził, że już nie kocha Mamy, że wszystkiego nienawidzi i nie cierpi. Mama Potwora stwierdziła, że najlepiej dać mu wyładować złość i zajęła się swoimi sprawami. Potwór burczał w swoim pokoju, miotał się, sporadycznie trzasnął drzwiami, po czym zapadła cisza. Chwilę później mała chmura gradowa przyczłapała do dużego pokoju i usiadła na fotelu. Pomrukiwała jeszcze przez chwilę gniewnie, ale burza wyraźnie już minęła. Po chwili Potwór podszedł do Mamy. Przytulił ją i powiedział:

– Kocham Cię, tylko czasem mi się odwrotnie mówi. Bo ja Cię naprawdę kocham, nawidzę i cierpię.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Delegacja

Próbowaliście wytłumaczyć kiedyś dziecku, co to jest delegacja? Nie jest to zadanie łatwe, bo o ile konieczność pracy Potwór przyjął do wiadomości, o tyle wyjazd służbowy już nie bardzo mieści się w zakresie jego zrozumienia. Zwykle takie eskapady nie trafiają się u Potwornickich zbyt często. Tata Potwora nie kocha wyjazdów, bo nawet najlepiej zaplanowane w większości wypadków oznaczają, że traci czas, który móglby spędzić albo z rodziną, albo w spokoju nad książką. To był między innymi powód wyboru takiej, a nie innej pracy. Oczywiście nie ma sytuacji idealnych i trzeba czasem ruszyć w Polskę, a nawet spędzić kilka dni poza domem. Potwór jest z takiego obrotu sprawy wybitnie niezadowolony. Akurat dziś Tatę Potwora wywiało do stolicy. Na szczęście tylko na kilka godzin plus dodatkowe kilka w pędzilino. Pociąg ten ma pewną zaletę, którą niektórzy traktują jako wadę. Nie działa w nim mianowicie prawie żadna sieć komórkowa, albo w najlepszym razie gubi zasięg zaraz po wjechaniu w pola. Oczywiście niektórzy, z uporem godnym lepszej sprawy, starają się dzwonić w czasie podróży. Wygląda to mniej więcej tak: “Halo! Halo! Zaraz zgubię zasięg! Halo! Halo! Słyszysz mnie! No słyszę! Halo!”. Tata Potwora jest zawsze pełen podziwu dla determinacji osobników, którzy próbują wydzwaniać w takich sytuacjach. Wracając jednak do Potwora. Świadomość, że Tata nie obudzi go we wtorek, żeby zaprowadzić na poranne zajęcia do szkoły spowodowało, że zrobił minę w podkowę. Smuteczek pełny i bunt, że bez Taty nie idzie do szkoły. Sądząc po realacji Mamy Potwora jednak do tej szkoły poszedł.

delegacja

Myślę sobie czasami, że częste wyjazdy mogą bardzo zepsuć relacje dziecka z rodzicem. Oczywiście tam, gdzie takie sytuacje są normą, dzieci nie odczuwają raczej różnicy – taki stan był i jest. Najgorzej, gdy oboje rodziców chcą lub muszą poświęcać swój czas pracy w nadmiernych ilościach. Gdy rozmawiam z kolegami z pracy, których obowiązki wymagają większej liczby podróży, często spotykam się ze stwierdzeniem, że brakuje im czasu z rodziną. Dzieciaki tęsknią i nie potrafią zrozumieć dlaczego Tata czy Mama nie przeczyta bajki na dobranoc, nie przytuli czy nie odprowadzi do przedszkola lub szkoły. Podobnie jest z Potworem, choć to bardzo rozumny chłopak, ale można zrozumieć, że pojęcie konieczności wyjazdu jest dla niego mało jasne. Dobrze, że dziś zążę wrócić do domu na czas wieczornej opieki. W końcu młodzian miał pożyczyć nową książkę z biblioteki. Czytanie na dobranoc jest bardzo ważne. Choćbym miał pchać pendzilino, to muszę zdążyć.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén