Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Grudzień 2015 (Page 1 of 2)

Wesołych Świąt

Dziś będzie krótko, bo przedświąteczne zabieganie nie sprzyja długim wpisom. Chciałem życzyć wszystkim czytelnikom mojego bloga Wesołych Świąt. Takich pełnych radości związanych ze wspólnym lub osobnym (jak kto woli) odpoczynkiem od pracy, szkoły, przedszkola i innych codziennych zajęć. Mam szczerą nadzieję, że i Wam i nam uda się naładować akumulatory przed nadejściem Nowego Roku. Patrząc na to, co dzieje się w życiu Potwornickich będzie to z pewnością rok ciekawy i pełen wyzwań. Liczę też, że uda mi się dostarczyć Wam trochę uśmiechu i radości. Trzymajcie się ciepło. Do przeczytania przed Nowym Rokiem.

wesołych świąt

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Urodziny Taty Potwora

Dziś Tata Potwora obchodzi 38 urodziny. To szmat czasu, choć kryzys wieku średniego jeszcze chyba nie nadszedł. Oficjalne rodzinne obchody odbędą się jutro, choć Potwór od rana pamiętał o tym ważnym dniu. Przyszedł się przytulić i budzić dopiero o 7 rano, choć przewracał się już od 6. Stwierdził też, że jeszcze nie zrobił laurki, bo skoro urodziny taty obchodzimy domowo jutro, to laurka należy się też jutro. I słusznie.

Urodziny Taty
Tata Potwora myśli sobie, że przez te 38 lat zdążył zrobić bardzo wiele rzeczy. Zwiedzić kawał świata, zdobyć przynajmniej trzy zawody, ożenić, narobić sobie kilku śmiertelnych wrogów, znaleźć również kilku przyjaciół i nabawić się chorej wątroby do spółki z depresją. Ale przede wszystkim doczekał się syna. I jest to najlepsze co się w ciągu tych 38 lat Tacie Potwora przytrafiło. To jest najważniejszy powód, aby wstawać każdego dnia, aby walczyć ze słabościami i żeby starać się być lepszym człowiekiem. Potwór jest wspaniałym motywatorem. I tak będzie już zawsze. Najlepszy prezent na urodziny to jego roześmiana mina, przytulas i wspólne nucenie marszu imperialnego przy śniadaniu.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Choinka

Świeta bez choinki były nieważne. I nie ma znaczenia czy Potworniccy wyruszają w tym czasie na drugi koniec Polski, czy też zostają w domu. Choinka to nieodłączny element tego okresu lecz ktoś znający Tatę Potwora bliżej mógłby zapytać “czemu u licha ubierasz choinkę, jak nie obchodzisz Świąt?”. Otóż Tata Potwora Święta owszem obchodzi i to nie szerokim łukiem. Uważa po prostu, że jest to element tradycji, takiej w dobrym rozumieniu. Święta były zawsze wspaniałym czasem. Tata Potwora obchodzi w tym czasie imieniny, a kilka dni wcześniej również urodziny. Jest to więc czas naturalnie związany z prezentami – choć nie one są najważniejsze. Jednym z najmilszych wspomnień z młodości Taty są wspólne powroty rodzinne zaśnieżonymi ulicami Częstochowy po pierwszym czy drugim dniu Świąt. To był jakiś taki magiczny czas. Trochę leniwy, gdy szło się dużą grupą od wujostwa, po drodze odprowadzając bacię i stryjostwo na przystanek autobusowy. To był czas dobrych potraw, kolęd i Tacie Potwora strasznie tego brakuje i smutno mu, że Potwór takich wypraw nie zaliczy. Ale choinkę będzie ubierał, choćby nie wiem co.

Choinka
W tym roku choinka stanęła dość wcześnie. Tata Potwora wyciągnął z szafy wielkie, potwornie zakurzone pudło, po czym kichnął.. i omal nie zleciał z krzesła. Jakoś udało mu się dotargać ciężar do pokoju, gdzie zmontował drzewko i powierzył trudne zadanie rozcapierzania gałązek Mamie Potwora. W tym czasie przyniósł lampki, bombki i inne ozdoby. O dziwo, tym razem obeszło się bez walki z supłami na trzech zestawach lampek – wszystko dlatego, że przy rozbieraniu choinki w zeszłym roku Tata Potwora pomyślał, jak je sensowanie zapakować. A potem rodzina wspólnie przystąpiła do ubierania drzewka i drażnienia kotów łańcuchami i bombkami. Obie koty bardzo lubią choinkę, a starsza wręcz pasjami. Gdy była młodsza uwielbiała wspinać się na sam czubek i strącać łapą bombki. Z wiekiem wchodzenie na górę jej przeszło. Strącanie bombek nie. Czai się zatem w gąszczu i paca łapą wiszące nisko świecidełka, dokładając pracy, ale budząc też dużo radości. Jest to też powód, dla którego choinka jest przywiązana do karnisza. W przeszłości bywało już, że drzewko fikało kozła z kotem uwieszonym którejś gałęzi. Było wiele radości i dalej jest, bo jest po prostu ślicznie i jakoś tak ciepło domowo.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Chwile ulotne

Potwór dorasta. Jeszcze chwila i przestanie chcieć tych wszystkich małych, ale niezwykle ważnych emocjonalnie rzeczy, które wypełniają jego dziecięcy świat. Wszystkie chwile ulotne zaginą w mroku dziejów i nie będzie już do nich powrotu. Uświadomienie sobie tego faktu zajęło Tacie Potwora całkiem sporo czasu. Jednak nie trwało to na tyle długo, aby te drobne elementy zniknęły z życia Potwornickich. A czymże zatem są te chwile ulotne? To moment, gdy Potwór woła Tatę lub Mamę, aby przyszli, bo koniecznie chce im coś pokazać – to może być straszna pierdółka, rysunek, coś za oknem czy kilka złączonych ze sobą klocków LEGO. Ale dla młodego są to rzeczy ważne, najważniejsze na świecie. I Tata Potwora nie chce ich przegapiać. Z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że może dzięki temu spojrzeć na świat oczami dziecka. Po drugie lada chwila Potwór nie będzie już wołał rodziców. Po trzecie, idąc na takie wezwanie Tata Potwora buduje więź z potomkiem – pokazuje mu, że jest ważny, że jego sprawy mają taką samą wagę, jak sprawy rodziców. Owszem, czasem musi poczekać, bo nie można rzucić wszystkiego i lecieć z wywieszonym jęzorem na każde wezwanie, ale ważne jest, aby odpowiedzieć i podejść w pierwszej wolnej chwili.

Chwile ulotne
Inne chwile ulotne, to te związane z wieczornymi obrzędami. Wieczorne czytanie i przebywanie w pokoju z Potworem, gdy zasypia, to są naprawdę magiczne chwile. Gdy Tata Potwora zdał sobie sprawę, że lada moment takich chwil nie będzie, zaczął się jeszcze mocniej nimi cieszyć i jest wręcz rozczarowany, gdy Potwór wybiera do wieczornego towarzystwa Mamę. Gdy młodzieniec zasypia opowiada o różnych sytuacjach z dnia. O swoich strachach, radościach, pomysłach i planach. To wszystko jest absolutnie fenomenalne i cudowne. Takie rozmowy potrafią zmordowanego Tatę Potwora postawić na nogi lepiej niż kilka kaw. A jeśli towarzyszy im całkowicie szczere “Kocham Cię”, albo “Jesteś najlepszym Tatą na świecie”, to już naprawdę nie trzeba więcej by żyć. Te chwile mogłyby trwać wiecznie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Mikołaj, Mikołaje

Tegoroczne Mikołajki Potwór zapamięta chyba na długo. Działo się bardzo wiele i całą imprezę Potwór obchodził w sumie trzy razy. Pierwsza impreza odbywała się w pracy Taty Potwora. Bestia przybyła na miejsce już wcześniej i zabrała się za pomaganie w organizacji sali multimedialnej. Tego dnia dział Taty Potwora wywrócił działanie firmy do góry nogami. Wszystkie sale konferencyjne zostały oddane we władanie dzieci. W jednej przygotowano poczęstunek (Potwór zrobił się zielony od zjedzonych słodyczy), świąteczną muzykę i wielką choinkę do pomalowania. W drugiej zorganizowano kącik zabaw i rysowania. O dziwo, wykładziny całkiem dobrze zniosły ciastolinę. Trzecia sala została przerobiona na kino. Potrójny zestaw monitorów zestawu wideokonferencyjnego zmieniono w potrójny ekran, gdzie można było oglądać bajki. Potwór dzielnie pomagał Tacie w wyborze i przygotowaniu projekcji. A potem przybył Mikołaj, który był bardzo porządnym Mikołajem. Wypytał o wszystko co trzeba, dał cukierki oraz prezent – fajną książkę. Potwór był strasznie podekscytowany towarzyszącymi Mikołajowi elfami. Tata Potwora trochę też. Impreza rozkeciła się na dobre, a jeszcze w jej trakcie bestia wzięła udział w specjalnym filmie. Było naprawdę mnóstwo atrakcji.

Mikołaj

Drugi Mikołaj przybył w nocy z soboty na niedzielę. Zostawił całą stertę drobnych prezentów, głównie słodyczy oraz figurkę LEGO Simpsons – słynnego już kota z toporem do rąbania lasu. Był też kalendarz adwentowy i przesyt słodyczy. A na dokładkę wieczorem odbyło się robienie i pieczenie pierniczków z Mamą Potwora. I jeszcze z rozpędu zrobili razem dwie blachy mufinków orzechowych. Mniam mniam. A przecież jeszcze był poniedziałek, gdzie Potwór wychodził na spotkanie z Mikołajem do osiedlowego domu kultury. Tamtejszy Mikołaj był cokolwiek podejrzany, bo mówił ponoć bardzo cicho, ale dał jajko niespodziankę, więc było fajnie. I jeszcze na zajęciach z kreatywnego myślenia były drobne upominki. Pełnia szaleństwa.

Teraz przed nami gwiazdka. Tata Potwora zastanawia się, jak zapakować się z całym majdanem do pociągu.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén