Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Lipiec 2015 (Page 1 of 2)

Powrót do przeszłości

Gdy Potwór był dopiero w drodze na ten świat, jego Mama snuła ambitne plany posiadania trójki potomstwa. Jako jedynak Tata Potwora był taką wizją mocno zaniepokojony. Jednak narodziny młodego i idące za tym zmiany w życiu codziennym spowodowały, że pomysł większej liczby dzieci poszedł w zapomnienie. Nie stało się tak z powodu Potwora, który był i jest dzieckiem niekłopotliwym i raczej nie zniechęca znajomych do starania się o własne – co więcej Tata Potwora ma wrażenie, że niektórzy przełamali się widząc, jak fajny może być potomek. W przeszłości na pewno wywołał zdumienie, gdy będąc jeszcze kompletnym maluszkiem, przespał spokojnie wysiłki dorosłych polegające na graniu w Rock Band. Nawet okiem nie łypnął słysząc ryki, stuki i wrzaski. Wielokrotnie później udowadniał, że jest bardzo bystry, ale też dość spokojny. Nieliczne akty zdenerwowania były zawsze w pełni zrozumiałe w kontekście okoliczności. Jednak Tata i Mama Potwora nie kwapili się, aby sprawić mu rodzeństwo.

Powrót do przeszłości

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Potwór namawiał o poranku Tatę do zabawy w budowanie nowych ludzików z LEGO. Przerabianie ponad setki plastikowych ludków to zadanie wymagające skupienia, którego czasami brak, gdy za oknem nieśmiało pojawiają się pierwsze promienie słońca. Potwór nie był zachwycony ojcowskimi osiągnięciami i przysypianiem na siedząco. Postanowił zatem zjeść śniadanie. Przy posiłku rozmowa zeszła na tematy niebezpieczne. Bestia stwierdziła, że chciałaby mieć brata. Zapytany o tę nagłą potrzebę odparł, że chciałby mieć kogoś do zabawy, gdy rodzice nie mają czasu, albo śpią. Stwierdził, że wtedy on się czasem nudzi i  chce tylko grać godzinami (czego mu nie wolno) na tablecie i na konsoli.

– Ale wiesz, że zanim się będziesz mógł bawić z bratem to miną przynajmniej dwa lata.

– Ale ja chcę takiego od razu w moim wieku. Cofniemy się w czasie do przeszłości magią i już. Bo przecież magia może być na świecie. Albo się tak cofniemy, jak w Powrocie do przyszłości.

Tatę Potwora zatkało. Już sam koncept podróży w czasie i jej bezproblemowości w wykonaniu Potwora był niezwykły. Nie mówiąc o tym, że nie ogladał jeszcze “Powrotu do przyszłości”. Co będzie, gdy już obejrzy te wszystkie nerdowskie filmy? Jakie pomysły zalęgną mu się w głowie? Strach się bać.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Zbieractwo

O tym, że Potwór zbiera kapsle już wspominaliśmy. Jednak zbieractwo przybiera coraz to nowe formy i nie ogranicza się tylko do zakrętek po napojach. W zasadzie to zaczęło się już dawno od klocków LEGO. Te Potwór zbiera w każdej formie, a jego wielkim marzeniem jest posiadać wszystkie dostępne zestawy. Zadanie jest kosztowne, więc odkłada je w czasie, ale cały czas myśl o tym kołacze mu się po głowie. Zbiera też naklejki do albumu z Angry Birds, który dostał od Babci. Tata Potwora żywi przekonanie, że takie rzeczy są wytworem marketingowego szatańskiego geniusza, który postanowił osuszyć rodzicielskie portfele. Kolekcjonowane są jeszcze okragłe kartoniki dołączane do wybranych rogalików, a po drodze skompletowany został album z naklejkami zwierzątek z okolicznego marketu. Ostatnimi czasy do kolekcji dołączyły jeszcze patyki, których kolekcja rośnie po każdej wyprawie do parku, lasu czy gdziekolwiek bądź. Może i słusznie, będzie czym palić w zimie. Jednak zbieractwo ciągle się rozwija. U szczytu popularności są teraz kamienie.

Zbieractwo

@Ania Sadurska-Czochra

Mama Potwora kupiła kiedyś bestii kilka oszlifowanych kamieni półszlachetnych. Wzbudziło to jego zainteresowanie i zaczął zbierać głazy oraz kamyki gdzie tylko się da. Góra rośnie w zastraszającym tempie. Tata Potwora zaczyna się obawiać, że pewnego dnia podłoga nie utrzyma całego tego ciężaru i Potwór razem z całą kolekcją wyląduje w gabinecie ortopedycznym ulokowanym pod mieszkaniem Potwornickich. Plus jest taki, że od razu poskładają go do kupy. Dywagacje, dywagacjami, ale podczas ostatniej wizyty na placu zabaw bestia zaczęła znosić sterty głazów do Taty, każąc pakować je do plecaka celem zabrania do domu. Po pewnym czasie rodziciel wykazał niejaki brak zrozumienia dla pasji potomka. Zawołał go i zapytał:

– Synu, ja już mam pełny plecak kamieni, może już wystarczy tego zbieractwa?

Potwór spojrzał krytycznie.

– Nie cały, tylko ledwo pół.

I przyniósł następną garść głazów. Jeżeli któregoś dnia Tata Potwora znajdzie w jego pokoju głaz narzutowy, to wcale nie będzie zdziwiony.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Porządki

Na blogu wspominane już było o tym, że Potwór potrafi zrobić nieziemski bałagan. Nie jest to nic niezwykłego wśród dzieci. Czasem jednak wypadałoby zrobić porządki. Patrząc na stan biurka Taty Potwora w pracy można stwierdzić, że niedaleko padło jabłko od jabłoni. Jednak pewne granice trzeba wyznaczać i co wieczór Potwór jest goniony do względnego ogarnięcia pozostawionego chaosu. Zwykle czyni to dość niechętnie i jeszcze zwraca się o pomoc do rodziców, bo sam jest zbyt zmęczony, by dać sobie radę z górą patyków, kapsli, nakrętek, klocków i książeczek porozrzucanych po wszystkich pomieszczeniach. Cały dzień szaleństw w przedszkolu i na placu zabaw objawia się na wiele sposobów. Jednym z nich jest wpadanie w rozpacz, na widok góry zabawek do uprzątnięcia. Oczywiście jest to stan krótkotrwały, ale Tata Potwora czuje się zawsze jak najgorszy drab, że zmusza dziecko do sprzątania.

porządki

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Tata Potwora wpadł na genialny pomysł, że zagoni bestię do wcześniejszego sprzątania, aby na koniec zostawić tylko jakieś drobiazgi. Plan był niezły, ale porządki miały też nieoczekiwany aspekt. Potwór postanowił posprawdzać czy jakieś jego rzeczy nie wpadły pod biurko, za kanapę i pod fotel. Zagonił więc Tatę do wspólnych poszukiwań, zwłaszcza, że ostatnio gdzieś zapodziała się najnowsza książeczka LEGO. Kanapa została odsunięta od ściany na tyle, aby zmieścił się tam Potwór, a Tata udał się pod swoje biurko odkrywając, że składuje tam wiele interesujących rzeczy – magnetofon szpulowy, projektor filmów 8mm, walizkę z czasów PRL-u, skład półek do stojaków na DVD, stertę papierów i oczywiście kurz i kocie kłaki. Z kolei Potwór zanurkował za kanapę w poszukiwaniu zaginionej książeczki. Buszował tam dłuższą chwilę wydając radosne pomruki. Tkwiący pod biurkiem Tata Potwora zapytał:

– I jak? Znalazłeś?

– Nie, ale wyciągnąłem fistaszka w skorupce i dwie kocie kulki – odparł z dumą potomek otrzepując się z grubej warstwy kociej sierści i kłębków kurzu.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Pocałunki

Buziaki i pocałunki są elementarnym składnikiem zdrowych relacji między rodzicami i dzieckiem. Są czymś całkowicie naturalnym i raczej nie powinny budzić sprzeciwu. Oczywiście zawsze znajdą się tacy, którzy uznają, że “zimny chów” jest lepszy i nie przytulą, ani nie pocałują własnego dziecka, aby nie zrobić z niego mamisynka i mazgaja. Tata Potwora uważa, że jest to okropne i nie wyobraża sobie, jak mógłby przetrwać dzień bez przytulenia potomka i dania mu buziaka przynajmniej na dobranoc. Oczywiście pocałunki w nadmiarze też mogą być szkodliwe. Jak ze wszystkim, potrzebne jest znalezienie złotego środka. Nie jest to łatwe, ale Tata Potwora widzi, że te drobne czułości pomagają budować więź między potomkiem, a rodzicami. Wcale nie powodują, że Potwór staje się lalusiowaty, raczej dodają mu siły i pewności siebie. Świadomość bycia kochanym i potrzebnym jest czymś uskrzydlającym i dającym napęd do życia. Jak można chcieć się pozbyć tak pozytywnych emocji?

Pocałunki

@Ania Sadurska-Czochra

Historia ta wydarzyła się, gdy pewnego letniego dnia po przedszkolu Potwór powędrował z Mamą na plac zabaw. Na rzeczonym przebywało również liczne stado koleżanek Potwora (dokładniej pięć, z czego dwie poniżej 4 lat) i panował absolutny deficyt innych chłopaków. W rezultacie potomek stał się głównym obiektem zainteresowania towarzyszek. Był rozchwytywany i zaganiany do zabawy, co zresztą z radością czynił. Co prawda część zabaw polegała na tym, że dziewczęta sprzedawały mu pocałunki. Wcielające się w postacie księżniczek Disneya kumpele obcałowywały Potwora po rękach i łokciach przy każdej okazji. Mama Potwora obserwowała to chichocząc cicho na ławce. Bestia traktowała te wyrazy afektu z daleko posuniętym stoicyzmem. Całują to całują, widocznie tak musi być. Jednak nawet ultracierpliwy Potwór po pewnym czasie zaczął odczuwać niejaki przesyt. Kiedy po raz kolejny zawołały:

– Będziesz nas całować czy my mamy Ciebie całować? – Spojrzał na kumpele, tupnął nogą i stwierdził:

– A może już wystarczy tego całowania?

Tata Potwora myśli sobie, że jeszcze nadejdzie czas, kiedy Potwór będzie za tym tęsknił. A może taka popularność wśród płci pięknej na stałe wpisze się mu w życiorys? Jedno jest pewne, nie będzie nudno. Oj nie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Kapsle

Tata Potwora jest miłośnikiem piwa. Podkreślmy, że dobrego. Oznacza to, że z listy napitków skreślone są wszelkie popularne marki koncernowe. Na szczęście, a może na nieszczęście dla portfela, piwa browarów kontraktowych są drogie. Jednak przez kilka lat kupowania dziwnych marek napojów słodowych Tata Potwora nazbierał sporą kolekcję kapsli. Jest ich ponad 120, przy czym każdy jest inny. Potwór wyczail ojcowską kolekcję i zapałał chęcią posiadania swojej. W ramach bycia dobrym rodzicielem Tata Potwora dał dziecięciu wszystkie dublety. Na tym jednak zapotrzebowanie na metalowe zamknięcia się nie skończyło. Potwór poszukuje nowych okazów do kolekcji.

Kiedyś to się grało w kapsle

Za czasów młodości Taty Potwora kapsli używało się do grania. Na murkach i chodnikach rysowało się kredą trasy, po których pomykały kapsle z doklejanymi, własnoręcznie wykonanymi flagami. Były różne techniki gry. Jedni wydłubywali z nich wszystko, aby były jak najlżejsze. Inni dociążali je plasteliną lub monetami. Każda taktyka miała swoje wady i zalety. Samo zdobycie odpowiednich kapsli było trudne. Otwieracze do butelek, które leżały w domach, gieły bezlitośnie kapsle, a rodzice dziwnie patrzyli na potomków majstrujących nożami przy butelkach, aby nie uszkodzić zamknięcia. Tata Potwora wyczaił, że w punkciku sprzedaży napojów niedaleko domu pani sprzedawczyni posiada otwieracz, który nie kaleczył przedmiotów pożądania. Pielgrzymki co 5 minut z pytaniem, czy są nowe kapsle, doprowadził ją w końcu do wścieku. Jednak nazbierało się sporo tych wartościowych przedmitów. Chyba trzeba będzie nauczyć bestię tej pięknej gry.

Kapsle

@Ania Sadurska-Czochra

W drodze na plac zabaw Potwór zatrzymuje się ostatnio przy każdym metalowym odpadzie. Tych jak wiadomo w naszym kraju nie brakuje, bo kulturę mamy jaką mamy. W rezultacie przejście 300 metrów przerywane jest kilkukrotnymi upomnieniami “nie zbieraj śmieci”. I choć zazwyczaj bestia ich nie zbiera, to przynajmniej ogląda i wskazuje na zatopione w asfalcie kapsle z radością oznajmiając “Tego nie mam!”. Wysępia już rzeczone od rodziców kolegów i koleżanek, ale ciągle mu mało. Ma też pretensje do Taty, że nie kupuje ostatnio, w ramach oszczędzania pieniędzy i wątroby, nowych piw. Kiedy kolejny raz dostał połajankę, za próbę wydłubania patykiem kapsla z asfaltu, zdenerwowany zapytał:

– Kiedy w końcu kupisz jakiegoś Harnasia, żebym miał z niego kapsel?

Czyżby przyszło Tacie Potwora pić obrzydliwe koncerniaki, aby spełnić dziecięce zachcianki?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén