Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Listopad 2015 (Page 2 of 2)

Harry Potter

Potwór uwielbia książki. Trudno się temu dziwić, skoro od dziecka jest wychowywany wśród nich. Bajki czytało się mu praktycznie od pierwszych tygodni w domu – częściowo również po to, aby jakoś zagospodarować czas np. podczas usypiania. Młodzian bardzo to lubił i dalej lubi. Tata Potwora nie zdziwił się zatem, że potomek zaczął bardzo szybko czytać. Nikt go do tej niecnej czynności nie zmuszał, a umiejętność ta stała się bardzo przydatna. Już nie musiał ściągać bladym świtem rodziców z łóżka, aby poczytali mu gazetkę LEGO czy jakąś prostą książeczkę. Mimo tego, że Potwór mógłby spokojnie czytać większość dzieł samodzielnie, to jednak codziennie wieczorem odbywa się wspólne czytelnictwo. Wraz z wiekiem zmieniają się też lektury, a Potwór dojrzał w końcu do jednej z najważniejszych książek dla dzieci – Harry’ego Pottera.

Harry Potter

Ponieważ Potworniccy posiadali wszystkie części czarodziejskiego cyklu wyłącznie w wersji angielskiej, trzeba było zdobyć rodzimą. Z pomocą pospieszyła Ciocia Potwora, która sprezentowała mu cały cykl. Dlatego też ostatnimi wieczorami Potwór przenosi się do Hogwartu i z wypiekami na twarzy śledzi wyczyny Harry’ego Pottera. Rodzice zdecydowali, że na razie zapoznają go tylko z dwoma pierwszymi częściami, gdyż kolejne mogą być po prostu zbyt straszne. Tom numer jeden został przyswojony błyskawicznie, po czym Potwór mógł obejrzeć (wyjątkowo jednym ciągiem dłużej niż 1 godzinę) ekranizację. Co prawda była to wersja z lektorem, ale rodzice jakoś to wytrzymali, a bestia była zachwycona. I chciała więcej. Teraz co wieczór przeżywa drugą część cyklu. Strasznie bawi go Lockheart i z wypiekami na twarzy mówi “Wiesz, że Komnata Tajemnic została otwarta?”. A potem kolejnego dnia biega z pałeczką do chińskiego żarcia i rzuca zaklęcia na lewo i prawo. Czasem dźgnie też Tatę w brzuch, ale raczej przypadkiem niż specjalnie. Wspaniale się obserwuje, jak ta opowieść wywołuje emocje w młodym człowieku. Ciekawe czy za rok Potwór przeczyta trzeci tom już sam.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Efekt wow!

Efekt wow to zmora wszystkich osób pracujących w marketingu. Nawet producent paszy dla krów z wartością dodaną witamin, chce aby jego ulotka była pełna fajerwerków. Dlatego też nasze reklamy wyglądają jak wyglądają. Te same przekazy kierowane są też do najmłodszych. Dlatego Tata Potwora, gdy już zdarza się, że Potwór ogląda bajki w telewizji, stara się przełączać lub wyciszać bloki reklamowe. Atak kolorowych bodźców może zabić i pół biedy, gdy reklamy dotyczą zabawek i produktów dziecięcych, ale opowieści o bankach, maści na hemoroidy i swędzeniu okolic intymnych przekraczają wszelkie granice. Nie mówiąc o tym, że trzeba potem dziecku tłumaczyć, co to jest ten hemoroid i dlaczego trzeba go smarować maścią. Doskonałe ćwiczenie umysłu w sobotni poranek.

Efekt wow

Jednak przy tej okazji Tata Potwora zauważył, że to, co dla dorosłego jest absolutnie obojętne lub kiczowate, wywołuje efekt wow u Potwora. I to również w pozytywnym aspekcie pozareklamowym. Dziecięca radość i zachwyt nad rzeczami, które dla “staruszków” są zwyczajne, zadziwiają. Oglądanie robaków, koła na wodzie po rzucaniu kamieniami, różne roślinki, kolory, odbicia i inne drobiazgi potrafią kompletnie zauroczyć Potwora. Codziennie opowiada o swoich fascynacjach z taką pasją, że Tata Potwora nie może przestać go słuchać. Czasami są jednak takie chwile, po których Tata Potwora nie potrafi zachować nawet pozorów powagi. Tak było pewnego dnia, gdy przy śniadaniu potomek zaczął wywód:

– A wiesz tata, że Kuba mi opowiadał, że widział w telewizji, że dziewczyna okłamała chłopaka i on do niej powiedział… – tu nastąpiła dramatyczna pauza, a Tata Potwora przewijał w myślach słownik brzydkich wyrazów – “Ty ruda”. Wow, co nie?

Następnie Potwór obraził się na kolejne pięć minut, gdy Tata Potwora ścierał rozparskane dookoła mleko.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Halloween 2: Powrót Potwora

Rok temu na Halloween Potwór był przebrany za Ninja. Tym razem poprzeczkę postanowiły podnieść mamy – Potwora, Kumpla Potwora i Kumpeli Potwora (dla ułatwienia zwane teraz Mamą 1 i Mamą 2). Już dobry miesiąc wcześniej knuły wspólnie, że przygotują wyjątkową imprezę dla potomstwa. Mama Potwora zajęła się wymyślaniem pomysłów na dekorację domu Mamy 1, a Mama 2 zobowiązała się zorganizować materiały, które posłużą za bazę ozdób. Pierwsze spotkanie bojowe odbyło się u Potwornickich. Tata Potwora doglądał w tym czasie dzieci i co jakiś czas rzucał niespokojne spojrzenia w stronę stołu, przy którym trwała burza mózgów. Z podsłuchanych informacji wynikało, że Mamy planują przebudowę domu na mroczny zamek, z fosą, basztą z obowiązkowym duchem oraz tuzinem klekoczących zbroi. Plan został zatwierdzony, a wszystkie panie spotkały się ponownie na miejscu zbrodni już dzień wcześniej, aby rozpocząć prace budowlane. Tata Potwora miał przybyć kolejnego dnia “na gotowe”, zabierając po drodzę Kumpelę Potwora, jej Tatę i Kuzynkę. Dla Potwora przygotowano strój czarodzieja, ze szpiczastym kapeluszem, płaszczem i różdżką z kawałka peknietej rurki.

Męska część drużyny Potwornickich pojechała odebrać pasażerów. Kumpela Potwora miała na sobie pełny makijaż wampira i sztuczne zielone kły. Potwór na jej widok zamarł i wytrzeszczył oczy. Doświadczył po raz pierwszy zjawiska przemiany znajomej kobiety za pomocą środków stylistycznych i wprawiło go to w lekki stupor. Nie wiedział czy się bać, i czy ten niewielki w sumie wampir jest jego kumpelą, czy nie. Przez pół drogi miał dziwną minę i siedział nadspodziewanie cicho. Rozkręcił się bliżej miejsca docelowego, gdy Potwórmobil kroił gęstą jak mleko mgłę, a raczej pyłoaktywny smog zalegający w całej okolicy.

Halloween

Przyozdobiony dom robił wrażenie – w oknach widniały czarne koty, nietoperze czy dynie. Wszędzie wisiały pajęczyny pełne pająków i innych dobroci, z kątów wyglądały duchy i innej maści upiory. Dzieciarnia była poprzebierana za upiory, szkielety, czarownice, czarodziejów, a nawet rycerzy Jedi. Rozpętało się zwyczajowe piekło, przy którym Pandemonium wydawało się miejscem zacisznym i przytulnym. Niektórzy rodzice również przebrali się na tę okoliczność – np. za bardzo atrakcyjną wampirzycę. Rzeczona krwiopijczyni omal nie spowodowała wypadku, gdy w tumanach mgły wypatrywała przy drodze kolejnych gości. Kierowca pewnego dostawczaka prawdopodobnie będzie miał co opowiadać do końca życia.

Tymczasem młodzież bawiła się w najlepsze. Tata Potwora zapytał przebiegającego potomka czy chce się napić, na co usłyszał:

– Nie teraz, ja tu mam kobietę do zabicia!

Trudno dyskutować z takim stwierdzeniem, więc po sprawdzeniu czy mord przebiega sprawnie, Tata Potwora zajął się szarlotką. Potem dorośli zostali zagonieni do wykrajania w dyniach buziek. Potworowi entuzjazmu wystarczyło na stwierdzenie – “nasza ma mieć złą minę”. I tyle go Tata widział. Gdy dynie ze świeczkami w środku straszyły już radośnie za oknem dzieci zajęły się zabawami. Jedna z nich polegała na wrzuceniu do balona tzw. glowsticka. Oczywiście bez pomocy rodziców się nie obeszło. A potem, gdy pierwsze baloniki zaczynały, przy straszliwym lamencie dzieciarni, pękać, Potwór poprosił, aby jego balonik wynieść do auta. Wtedy Tata Potwora wpadł na szatański pomysł. Wstawił balon do kaptura, wyciągnął jedną rękę z rękawa kurtki i poszedł dookoła domu, aby straszyć młodzież przez okno. Efekt był piorunujący.

Halloween

Później straszliwy balono-słonio-twór wszedł do domu i chciał przestraszyć dzieci w pokoju. Efektu się nie spodziewał. Jedno dziecko rzuciło mu się na plecy z zamiarem przegryzienia tętnicy, kolejne wyprowadziło celny cios nogą pod kolano powalając go na ziemię, następnie stwór zaginął pod morzem drapieżnych milusińskich i tylko sprawna akcja reszty rodziców ocaliła go przed niechybnym zadeptaniem. Było wiele radości, Potwór był bardzo dumny, że to jego Tata tak pięknie straszył.

Halloween

Zabawa trwała jeszcze kilka godzin. Młodzież się wyszalała, a rodzice pogadali. Później Potworniccy pomogli Mamie 1 i 2 ogarnąć największy bałagan, po czym udali się do domu. Na zewnątrz była mgła, a raczej jej radioaktywny odpowiednik. Tylko czujności i jeździe z prędkością 20 na godzinę Tata Potwora zawdzięcza, że nie zabił dwóch nawalonych typów, ubranych w ciemne kurtki, którzy szli środkiem zamglonej totalnie drogi. Był to największy strach tego wieczoru. Adrenalina puściła jakieś 2 godziny później, ale impreza była udana. Potwór chce już następnej.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 2 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén