Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Marzec 2015 (Page 1 of 2)

Czwartek

Chory Potwór, to Potwór marudny. Jest to całkowicie zrozumiałe, bo Tata Potwora będąc chorym też jest wyjątkowo marudny i drażliwy. Jakieś tysiąc razy bardziej niż normalnie, gdy wystarczy iskierka, aby go zdetonować. Mimo usilnych starań Potwór przyswaja pewne wzorce zachowań, których Tata wolałby mu nie przekazywać. Pozostaje się modlić do dowolnie wybranego bóstwa, aby Potwór nie odziedziczył rodzicielskich skłonności do depresji i popadania w otchłań czarnej rozpaczy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie będzie łatwo. Wujek Potwora stwierdził kiedyś, że Potwór najbardziej upodabnia się z wyglądu do Taty Potwora, gdy jest chory i niezadowolony z życia. A że od lat Tata Potwora ma przylepioną łatkę “wesołka z depresją” nie jest to dobry znak.

czwartek

Nastał czwartek. Po trzech dniach absencji w pracy, spowodowanej koniecznością opieki nad rozłożoną grypą rodziną, Tata Potwora zbierał się do wyjścia. Potwór odsypiał chorowanie, jednak zwlókł się z łóżka, aby umilić rodzicielowi poranne czynności. Najpierw zaprotestował przeciwko zakładaniu skarpetek. Potem zareagował histerycznie na próbę wytarcia zapchanego niemiłosiernie nosa. Odmówił również zjedzenia jakiegokolwiek śniadania. Cisnął w ścianę katalogiem LEGO i generalnie stanowił żywe wcielenie chmury gradowej w stadium terminalnym. Tata Potwora wspinał się na ośmiotysięczniki cierpliwości, rozpaczliwie wyczekując pomocnej liny. Nie doczekał się, ale jakimś cudem nie wybuchł od nadmiaru tłumionych emocji. W końcu postanowił dowiedzieć się, co jest przyczyną tak fatalnego nastroju potomka.

– Co się dzieje synku?

– A jaki jest dziś dzień?

– Czwartek.

– Nie lubię czwartku, bo miałem zaplanowaną zabawę, a chce mi się spać.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Bałagan

Jak każde dziecko Potwór jest mistrzem w robieniu bałaganu. Co prawda groza w postaci Wróżki od zabawek robi swoje i stara się sprzątać przed usypianiem, jednak w ciągu dnia wszystkie reguły idą w zapomnienie. Szczególnie, gdy w domu panuje pomór i zaraza. Wtedy wszystkich chwyty są dozwolone i pokój Potwora oraz pokój dzienny zmieniają się w Pandemonium. Z klocków LEGO powstają zasieki czyhające na nieobutą stopę Taty lub Mamy Potwora. Zaraz za nimi wyrasta labirynt z samochodzików, grożąc niespodziewanym efektem skórki banana i siadem miękkim na zasiekach. Kolejne zagrożenie stanowią grożące zawaleniem wieżowce i piramidy książeczek. A to wszystko tylko na drodze od biurka do łazienki. Dochodzą do tego sterty zużytych chusteczek higienicznych. Jeżeli Tata Potwora chce przejść od biurka do okna w pokoju potomoka, to podobną przeprawę będzie musiał odbyć dwukrotnie. Zwykle bez gwarancji sukcesu.

bałagan

@Ania Sadurska-Czochra

Potwór zachorzał. Zwykle w czasie kataru jest dość osowialy, ale tym razem dostał napadu nadmiernej aktywności. Co chwila przynosił z pokoju kolejne zabawki i rozstawiał je w salonie, budując domową linię Maginota. Tata Potwora obserwował to zjawisko nieśmiało zza ochronnego ekranu książki o czymś związanym z pracą. I wtedy nastąpiła prośba o włączenie bajki. Ale warunkiem obejrzenia animacji jest zrobienie porządku. Po względnym ogarnięciu salonu Tata Potwora udał się do pokoju Potwora. Zastał tam straszliwe pobojowisko:

– Synu, większego bałaganu to już się nie da zrobić.

– Umiem zrobić większy bałagan, ale nie chcę tego pokazywać.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Minifigurki

Potworniccy oszaleli na punkcie minifigurek LEGO. Znaczy Tata Potwora i Potwór już od dawna uwielbiali LEGO i ludziki, ale teraz zabawa wkroczyła na nowy poziom. Ostatnimi czasy zdecydowali się policzyć ile figurek znajduje się w posiadaniu bestii. Po długotrwałych kalkulacjach wyszło, że aż 90. To naprawdę imponująca liczba. Tata Potwora zazdrości potomkowi kolekcji, bo w swojej młodości mógł tylko śnić o takich zbiorach. Niedawno okazało się, że kolekcjonerskie figurki mają dołączony kod  do gry sieciowej. Tata Potwora postanowił zbadać sprawę i zainstalował program, a potem zajął się radosnym rozwalaniem klockowych przeciwników w ramach rozgrywki a’la Diablo. I zanim się zorientował minęły trzy godziny. Po konsulatacji z Mamą Potwora stwierdzono, że bestia będzie mogła sprobować swoich sił z tą produkcją. Jak można się było domyślić, Potwór zagłębił się w świat klockowatych figurek i zaczął zdobywać kolejne poziomy doświadczenia. W tej chwili ma już 22 wirtualne postaci i 29 level. Szaleństwo trwa.

minifigurki

O poranku Potwór bawił się w projektowanie nowych figurek do gry. Tata Potwora na pół śpiąco odburkiwał klasyczne uhm-y starając się nie posmarowac sobie ręki dżemem. Dowiedział się, co która figurka robi po naciśnięciu któregoś przycisku i ilu jeszcze figurek i poziomów brakuje, aby dostać się do kolejnej plastikowej krainy. Wieczorem Potwór dostał możliwość godzinnej zabawy, z której skwapliwie skorzystał. Był jedynie niepocieszony, że jeszcze nie ma dość figurek, aby przejść do świata dinozaurów. I tu z pomocą przyszła Mama Potwora. Postanowiła zdobyć dla niego wymagane przedmioty. Tata Potwora zajął się usypianiem potomka, po czym zasiadł z książką w fotelu. Kilka godzin później zaciekawiony zapytał Mamę Potwora co robi. Odpowiedź wprawiła go w zdumienie.

– Jak to co, przechodzę jeszcze jeden poziom minifigurek.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Gluten

W domu potwornickich zagościła dieta bezglutenowa. Co prawda dotyczy tylko Mamy Potwora, ale rykoszetem trafia też w męskich domowników. O ile podzielić pieczywo na dwa gatunki (smaczne i bezglutenowe) jest dość łatwo, o tyle z daniami obiadowymi trzeba się już nagimnastykować. Ukochane przez Potwora spaghetti produkuje się w dwóch odmianach, a z diety odpadły pierogi. Tata Potwora podjął co prawda heroiczną próbę zrobienia ich z mąki gryczanej, ale powstała masa ciastowa nadawała się co najwyżej do modelowania erozji skał łupkowych. Nie poddaje się jednak i będzie próbował dalej. Generalnie Tata Potwora stara się walczyć, aby serwowane jedzenie były jednocześnie bezglutenowe i smaczne – a nie jest to łatwe.

Gluten by @Anna Sadurska-Czochra

Pewnego poranka Potwór buszował po mieszkaniu i pohukiwał na niemrawego Tatę, aby wykazał większe zaangażowanie w zabawy. Ten stwierdził otwarcie, że nie ma sił, bo najpierw musi zjeść jakiekolwiek śniadanie. Potwór wyraził łaskawą zgodę, wcześniej jednak pomarudził na konieczność ubrania się – “Nie cierpię normalnych ubrań, lubię tylko piżamę”. Następnie przydreptał do kuchni i zaczął negocjacje spożywcze. Gdy już ustalił, że chce kanapkę, a nie płatki z mlekiem zadał kluczowe pytanie:

– Tato, a jakie są bułeczki?

– Z dynią, albo te bezglutenowe.

– To ja chcę pieczywo z glutenem, bo to bez jest wyjątkowo niesmaczne.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Gotowanie

Tata Potwora uwielbia gotowanie. Komponowanie i mieszanie różnych smaków sprawia mu wielką przyjemność. Podobnie planowanie posiłków, od tych najprostszych, po wymagające spędzenia dłuższego czasu w kuchni. Łączy przy tym wrodzony talent do organizowania sobie dokładnie życia i intuicję w stosowaniu często dość karkołomnych kombinacji przyprawowych. Niestety Potwór nie zawsze docenia wysiłki rodziciela. Wymyśloną w pośpiechu sałatką z soczewicy bestia zajadała się przez dwa dni, nie zważając, że zawiera znienawidzone pomidory. Z kolei pyszna zupa ogórkowa okazała się niedobra, bo nie zawierała ryżu, jak ta w przedszkolu. Tata Potwora uważa ryż za bardzo dobry dodatek, ale nie do zup. Dla Potwora ziemniaczki i ogórki w kawałkach też były niepyszne. I weź tu dogodź takiemu marudzie.

Rysunek autorstwa niezrównanej Ani Sadurskiej-Czochra

W niedzielne popołudnie Mama Potwora, korzystając z pięknej pogody (słońce, normy skażenia powietrza przekroczone zaledwie dwukrotnie) zabrała Potwora na dłuższy spacer. Tata Potwora skorzystał z okazji i zabrał się za przygotowywanie obiadu. Namoczył i ugotował grzyby mun, posiekał pora, cebulkę dymkę, obrał i rozgniótł czosnek, podziabał na kawałki świeży imbir, zrobił słupki z marchewek… Ogółem szykował swoją wariację na temat chińskiego jedzenia. W międzyczasie wyskoczył do Stonki po materiały na zupę pomidorową na poniedziałek. Kiedy Mama Potwora zadzwoniła, że wracają do domu, wrzucił wszystko do woka, a na patelni przygotwał zasmażany ryż z jajkiem i curry. Był w swoim żywiole. Drzwi się otworzyły i padły zwiastujące katastrofę słowa “coś tu brzydko pachnie”. Gdy obiad wjechał na stół (z dodatkową sałatką ze startej rzepy i jogurtu) Potwór obrzucił danie podejrzliwym spojrzeniem, skrzywił się i oznajmił, że on tego jadł nie będzie. Obrażony poszedł do swojego pokoju i zabral się za czytanie książki o Scoobym. Tacie Potwora ponownie podcięto skrzydła i nawet zapewnienia Mamy Potwora, że jest dobre nie bardzo pomogły. Potwór tymczasem spokojnie zasnął nad książką. Tata Potwora boi się reakcji na zupę pomidorową – znowu jest bez ryżu.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén