Chory Potwór, to Potwór marudny. Jest to całkowicie zrozumiałe, bo Tata Potwora będąc chorym też jest wyjątkowo marudny i drażliwy. Jakieś tysiąc razy bardziej niż normalnie, gdy wystarczy iskierka, aby go zdetonować. Mimo usilnych starań Potwór przyswaja pewne wzorce zachowań, których Tata wolałby mu nie przekazywać. Pozostaje się modlić do dowolnie wybranego bóstwa, aby Potwór nie odziedziczył rodzicielskich skłonności do depresji i popadania w otchłań czarnej rozpaczy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie będzie łatwo. Wujek Potwora stwierdził kiedyś, że Potwór najbardziej upodabnia się z wyglądu do Taty Potwora, gdy jest chory i niezadowolony z życia. A że od lat Tata Potwora ma przylepioną łatkę “wesołka z depresją” nie jest to dobry znak.

czwartek

Nastał czwartek. Po trzech dniach absencji w pracy, spowodowanej koniecznością opieki nad rozłożoną grypą rodziną, Tata Potwora zbierał się do wyjścia. Potwór odsypiał chorowanie, jednak zwlókł się z łóżka, aby umilić rodzicielowi poranne czynności. Najpierw zaprotestował przeciwko zakładaniu skarpetek. Potem zareagował histerycznie na próbę wytarcia zapchanego niemiłosiernie nosa. Odmówił również zjedzenia jakiegokolwiek śniadania. Cisnął w ścianę katalogiem LEGO i generalnie stanowił żywe wcielenie chmury gradowej w stadium terminalnym. Tata Potwora wspinał się na ośmiotysięczniki cierpliwości, rozpaczliwie wyczekując pomocnej liny. Nie doczekał się, ale jakimś cudem nie wybuchł od nadmiaru tłumionych emocji. W końcu postanowił dowiedzieć się, co jest przyczyną tak fatalnego nastroju potomka.

– Co się dzieje synku?

– A jaki jest dziś dzień?

– Czwartek.

– Nie lubię czwartku, bo miałem zaplanowaną zabawę, a chce mi się spać.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook