Tata Potwora

Blog szalonego taty

Author: Tata Potwora (Page 1 of 29)

Jaskinie

Weekend upłynął Potwornickim pod znakiem aktywności fizycznej. Tata Potwora w piątek wybrał się w góry i wdrapał się (sapiąc, pufiąc, zipiąc, plując, ziejąc i przeklinając własną głupotę) na Starorobociański Wierch, z którego zszedł na dokładkę przez Ornak. A już w sobotę, nie bacząc na ból nóg, dał Mamie Potwora dzień oddechu i zabrał Potwora do Doliny Kościeliskiej. W planach było przejście przez jaskinię Mroźną, zerknięcie (o ile Potwór da radę) do Smoczej Jamy oraz zwiedzenie Obłazkowej. Pierwotny zamysł obejmował też dojście do Smerczyńskiego Stawu, ale to już jako punkt dodatkowy. Życie postanowiło oczywiście zweryfikować ambitne pomysły, ale i tak emocji było co nie miara.

Na szlak Tata i Potwór wyruszyli o 9 rano. Słoneczko grzało, wiał wiaterek, było cudownie. Potwór wlókł się dnem doliny w tempie ślimaka. Chodzenie po płaskim wyraźnie go nudziło. Ożywił się przy pierwszym mostku, a potem przy odejściu do Mroźnej. Sprawdził czy źródełko po drodze jest zimne, a potem zobaczył kamienie stanowiące szlak w górę. I wtedy włączył się w nim dodatkowy motorek. Wyrwał do przodu zostawiając jęczącego i sapiącego Tatę daleko w tyle. Był przeszczęśliwy. Zasapany Tata opatulił na górze Potwora i siebie ciepłymi ubraniami i nastąpiło przejście przez jaskinię. Było fantastycznie, zimno, mokro, trochę ciemno i strasznie. Potwór wykąpał jednego buta w częściowo zalanym wąskim przejściu i generalnie świetnie się bawił. Po wyjściu i zejściu postanowił zwiedzać potok (o tym następnym razem).

Jaskinie

@Ania Sadurska-Czochra

Później potworniccy udali się do Wąwozu Kraków i wieńczącej go Smoczej Jamy. Na widok 10-metrowej drabiny Potworowi zaświeciły się oczy. I zaczęła się wspinaczka. Tata Potwora szedł za potomkiem ubezpieczając go przed upadkiem i z każdym krokiem pocąc się coraz bardziej i lekko panikując. Bestia sprawnie pokonała drabinę oraz łańcuchy stając u wlotu jaskini. Z jedną latarką na głowie, a drugą w garści grotołazi udali się w głąb czeluści. 3/4 jamy pokonano bez trudu, a potem zrobiło się śmiesznie. Potwór zawisł na łańcuchu, nie mogąc dosięgnąć nogą wykutego w skale kolejnego stopnia. Tata pospieszył na ratunek drugą, bardziej błotnistą, ścianą jaskini. Następnie wykonał szpagat, chwycił się pod dziwnym kątem łańcucha i popchnął Potwora w górę. I wtedy nagle usłyszał dźwięk rozpinanego rzepa. Na dnie mózgu zakołatała mu myśl, że przecież nie ma nic na rzepy. Skupił się jednak na asekuracji Potwora i wyszedł za nim na zewnątrz. Tata Potwora, kiedy już spłynęła z niego adrenalina podszedł do syna. Ten spojrzał krytycznie na zasapanego, ubłoconego niemiłosiernie rodziciela i stwierdził: Widać Ci pośladek.

Okazało się, że dźwięk “rzepa” wydały z siebie spodnie, prując się od pasa po dół krótkiej nogawki. Było wiele radości, ale przynajmniej Tata Potwora miał dodatkowy system chłodzenia.

W tej sytuacji nie było już mowy o pójściu do Obłazkowej, a Potwór jeszcze marudził, że chce iść do Mylnej i Tata może zaczekać przy wyjściu, bo on sobie poradzi. Osłaniając tyły przewiązaną w pasie kurtką Tata Potwora dotarł do schroniska, a później w dół do samochodu. Potwór już szykuje się na kolejną wyprawę – w końcu musi przejść Mylną. Ciekawe co zostanie sprute tym razem.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Pogadanka

Rodzice Potwora nie są raczej patologiczni. Czyli nie biją, nie straszą, nie terroryzują Potwora. No dobra, czasem trochę straszą. Nie pozwalają też zbytnio wchodzić sobie na głowę. Oczywiście nie pozwalają dziecku na samotne bieganie po podwórku, zakradanie się na place budowy i inne rzeczy, które sami robili w młodości. Podobno od tamtych czasów świat stał się dużo niebezpieczniejszy. Na każdym kroku czai się stado pedofili, dookoła rozpanoszyły się zabójcze bakterie i wirusy, a wściekła zwierzyna i owady mordercy zamieszkują każdy krzaczek. Tak czy inaczej Tata Potwora ma wrażenia, że ogranicza dziecku wolność, której sam miał jakby więcej.

Pogadanka

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Potwór bawił się z koleżanką na placu zabaw. Schowali się we wnętrzu drewnianego statku pirackiego i zamilkli. Podejrzliwe mamy wybrały się sprawdzić co też się tam dzieje. W środku Potwór i koleżanka mieli dziwne miny, a obecny obok chłopieć stwierdził “Proszę Pani, bo oni odklejają tę gumę do żucia ze ścian i jedzą”. Nie wiedomo czemu mamy nie były zachwycone. Potwór otrzymał długą pogadankę na temat szkodliwości takiego zachowania, bakterii i innych strasznych rzeczy, których padnie lada chwilą ofiarą. I jeszcze na dokładkę nie dostał obiecanych wczesniej lodów. Był zrozpaczony. Tłumiąc łzy powiedział do Mamy Potwora.

– Ale nie mów proszę Tacie, bo czeka mnie druga pogadanka.

Tata Potwora nie wie czy jest taki straszny, czy po prostu tak strasznie gada.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Nauka

Bycie Tatą Potwora wymaga czasami niezłej ekwilibrystyki umysłowej. Nawet nie czasami, a codziennie. Trudno nie zgodzić się z opinią, którą wyraził swego czasu na swoim blogu Konrad, że przy dziecku można się wiele nauczyć. Jak wiadomo Tata Potwora jest tępawy i wolno kojarzący, ale coś tam w życiu widział, coś tam wie i nawet umie ze dwie rzeczy. Jednak taka wiedza jest zdecydowanie niewystarczająca, aby dostarczyć odpowiedzi na pytania Potwora. A te zawierają się w pełnym zakresie od entomologii przez geografię po mechanikę kwantową. Tata Potwora strasznie żałuje, że Dziadek Potwora nie doczekał tych czasów, bo jako fizyk i astronom miałby wielką frajdę odpowiadając na pytania swego wnuka. A tak, cały ten obowiązek spada na Mamę i Tatę Potwora, którzy dwoją się i troją szukając rozwiązań różnych zagadnień. Z zakurzonych półek wyciągnięte zostały atlasy i encyklopedie i służą pomocą praktycznie każdego dnia.

nauka

@Ania Sadurska-Czochra

Tata Potwora miał okazję skorzystać ze zdobytej wiedzy w dość nieoczekiwanej sytuacji. Podczas czterodniowego rejsu regeneracyjnego (dla mózgu być może, ale wątroba ma na ten temat inne zdanie) łódź dobiła do pięknego mazurskiego brzegu porośniętego gęstym lasem. Maszt przydzwonił centralnie w gruby konar drzewa, które dzięki lekturom książek Wojciecha Mikołuszko Tata Potwora zidentyfikował bezbłędnie jako dąb bezszypułkowy. Zdobył tym 10 punktów szacunu na pokładzie i był z siebie bardzo dumny. Nauka nie poszła zatem w las. Przy innej okazji wiedza również się przydała. Podczas pobytu w parku w sąsiedniej miejscowości, gdy Potwór biegał po linach, Tata Potwora zaobserwował ciekawego ptaszora buszującego po drzewie. I znów z pomocą przyszła lektura “Z Tatą w przyrodę”, bo latający pierzasty stwór został sklasyfikowany jako pełzacz ogrodowy. Potwór potwierdził zresztą rozpoznanie Taty. Obaj byli z siebie dumni. Fajnie jest się nauczyć czegoś razem z dzieckiem. Tata Potwora uwielbia takie chwile. W przyszły weekend, jak pogoda pozwoli, nastąpi kolejny wypad w góry. Ciekawe czy będą tam jakieś nowe odkrycia.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Zły Lord

Gry z serii LEGO cieszą się w domu Potwornickich olbrzymim powodzeniem. Tata Potwora zgromadził prawie całą ich kolekcję i w miarę, jak Potwór dorasta udostępnia mu kolejne tytuły. W kilka z nich bestia pogrywa sama, w niektóre z Tatą, a jest też LEGO Harry Potter, w którego należy grać z Mamą. Co prawda już raz przeszli razem obie części, ale i tak powracają do tego tytułu na tyle często, aby można mówić o fascynacji. Tata Potwora cieszy się, bo przy okazji nabijają mu osiągnięcia robiąc 100% gry w grze. Skutkiem ubocznym jest fakt, że Potwór poznał całą serię książek bez ich czytania. Oczywiście przeczyta je w odpowiednim czasie, ale niektóre elementy fabuły nie będą już niespodzianką.

Zły Lord (LEGO Harry Potter)

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego popołudnia Potwór z Mamą ogrywali po raz kolejny jeden z poziomów pierwszej części gry. Skupili się na znajdowaniu wszystkich ukrytych elementów w trybie rozgrywki dowolnej. Dlatego też dysponowali wszystkimi postaciami, również tymi, których w bazowym scenariuszu w tym miejscu nie przewidziano. Potwór oczywiście zna imiona wszystkich bohaterów, ale szczególną estymą cieszą się negatywni. Jego ulubieńcem jest główny zły, z trudnym do zapamiętania imieniem, bo zna wszystkie zaklęcia i może robić co tylko chce. Czasami doprowadza to do złości Mamę Potwora, bo jej bohater jest co chwila zmieniany w galaretkę, albo w inny sposób przeszkadza się mu w osiągnięciu celu. Po jednej z takich sytuacji Mama Potwora zawołała:

– Przestań mnie czarować.

– To nie ja, to Lord Waldemar.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Przekleństwa

Tata Potwora przeklina zdecydowanie za dużo. Może to efekt codziennej pracy z ludźmi, w niełatwej branży, a może po prostu schamiał już do reszty. Na szczęście dla Potwora i Mamy Potwora stara się znacząco ograniczać używanie brzydkiego słownictwa w ich towarzystwie. Nie zawsze się to udaje, zwłaszcza podczas jazdy po zakorkowanym na amen mieście, gdzie przekleństwa same cisną się na usta. Co prawda znajomi pocieszali Tatę Potwora, że nie ma znaczenia czy klnie w domu, czy nie, dziecko i tak przyniesie pełen repertuar z przedszkola. Dlatego też Tata Potwora oczekiwał czy tak będzie rzeczywiście, ale najgorszym użytym przez bestię słowem było dotychczas “kurde”. Nie jest zatem źle.

przekleństwa

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Potwór wrócił do domu w złym humorze. Grymasił przy obiedzie i generalnie nie bardzo umiał znaleźć sobie miejsce. Do tego chciał, aby mu wymyślać zabawy, a każdy pomysł rodziców kwitował gniewnymi pomrukami, że nuda i że nie chce. W końcu pomaszerował do swojego pokoju i zaczął rozrzucać klocki. Zwykle mu się to nie zdaża, więc Mama Potwora podążyła za nim. Na prośbę o przestanie stwierdził tylko “no kurde!” i poszedł czytać książkę. Mama nie była zadowolona i wystosowała szereg sprawdzonych nardzędzi wychowawczych w rodzaju pogadanki i stwierdzeń, że przekleństwa nie powinny być w domu Potwornickich używane. Na całą reprymendę Potwór stwierdził: Przecież to nie jest brzydko jak… i tu wymienił imponujący repertuar słów wulgarnych – Znam, ale nie używam!

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 1 of 29

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén