W ramach zapewniania Potworowi wakacyjnych atrakcji przygotowana została wyprawa do Ogrodzieńca i okolic. Na tę wycieczkę męska część rodziny Potwornickich wybrała się z rodziną kolegi Potwora. Droga wiodła do Ogrodzieńca, a w zasadzie Podzamcza, gdzie obok ruin pięknego zamku znajduje się szereg atrakcji dla młodzieży. Przede wszystkim jest tam park doświadczeń, przypominający ten w Krakowie. Na nim chłopaki spędzili całkiem dużo czasu, sprawdzając poszczególne eksperymenty i korzystając z możliwości zakręcenia się na żyroskopie. Tata Potwora akurat tej atrakcji nie zaliczył, ale wybrał się na symulator dachowania samochodem, co było całkiem fajnym przeżyciem. Po eksperymentach, młodzież popędziła na plac zabaw z dmuchańcem i karuzelą. W tej ostatniej nie mogli się do końca porozumieć, gdzie chcą siedzieć, więc w rezultacie każdy wylądował gdzie indziej. Jednak najwięcej radości sprawiła chłopakom jazda na wózkach w rynnie. Niestety nie mogą jeszcze jeździć sami, więc byli skazani na podróż z rodzicami. Później, w oparach mżawki, drużyna zwiedzała park miniatur, gdzie w Smoczej Jamie na Wawelu zalągł się jakiś dinozaur czy coś innego. Na deser został pałac strachów, który dzieci nie przestraszył, a rodziców mocno rozśmieszył, ale wszystkim się podobał. Dodatkowe wrażenia z tego miejsca opisane są na blogu Poligon.

Wyprawa do Ogrodzieńca
Po zwiedzaniu, przyszedł czas na posiłek. Niedaleko znajduje się patronacka restauracja Browaru na Jurze, który Tata Potwora bardzo sobie ceni. Obiad był doskonały, danie dla dzieci Potwór pochłonął prawie w całości, a do tego niedrogi. Na wieczornego grilla Tata Potwora zakupił kilka dobrych piw, w bardzo dobrych cenach. W drodze do Krakowa drużyna zahaczyła jeszcze o zamek w Smoleniu. Oddany dla turystów jesienią zeszłego roku, robi wrażenie. Do tego ekipie sprzyjało szczęście, bo obecny na miejscu przewodnik, zrobił pełnowymiarowe oprowadzanie po odrestaurowanych włościach. Młodzież szalała lub kryła się przed pszczołami, a dorośli korzystali z bogatej wiedzy pasjonata. Pogoda też się poprawiła i widoki na okolicę z zamkowej wieży zachwycały. Powrót do domu upłynął przyjemnie. Młodzież wariowała, rodzice, poza kierowcą, trochę przysypiali. Było naprawdę fantastycznie. Najważniejsze jest jednak to, że wszyscy byli zadowoleni. Może czeka nas jeszcze jakaś wspólna wyprawa, kto wie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook