O tym, że koty w domu Potwornickich nie mają lekkiego życia pisałem już nie raz i nie dwa. Oczywiście wraz z dorastaniem Potwora mają trochę lżej, a przynajmniej o tyle, że rzadziej słychać wrzaski i płacze. Do tego dzieć wyrósł już z etapu organoleptycznego poznawania przyrody przez szarpanie i gryzienie. Dlatego nawet nie schodzą mu specjalnie z drogi, a młodsza kota próbuje nawet potomka terroryzować. To właśnie ona dała mu dwa razy pazurem po łapach, jak przyparł ją do muru. Od tego czasu trochę się jej boi i czasami trzeba mu nawet tlumaczyć, że to kot ma się bać, a nie on. Dzieje się tak szczególnie w chwilach, gdy Potwór głośno śpiewa, albo pokrzykuje. Duża kota obraca się na drugi bok i śpi dalej, a młodsza podejmuje próby pacyfikacji źródła dźwięku. Podchodzi do Potwora, głośno miauczy i czasem paca łapą. Już kilkukrotnie Tata Potwora musiał ją przeganiać i tłumaczyć, że w takich wypadkach Potwór powinien być ciszej, ale też tupnąć na kota, niech wie, że nie wszystko mu wolno.

Kot poluje

@Ania Sadurska-Czochra

Pewnego dnia Tata i Potwór siedzieli rano nad przyrodniczym atlasem z naklejkami. Przeglądali, których jeszcze brakuje, a także czytali o różnych zwierzakach. Domowe futra zajmowały się tym co zwykle, czyli w przypadku dużej spaniem na kartonie na oknie, a w przypadku małej na próbach podkradania klocków LEGO. W pewnej chwili duża kota poderwała się na cztery łapy i zaczęła miauczeć wpatrując się w okno. Potwór spojrzał na nią i powiedział.

– O, pewnie widzi ptaka. Czemu tak robi?

– Bo koty mają instynkt łowczy, chcą polować na wszystko co się szybko rusza i jest mniejsze od nich.

– To może ją wypuścimy, żeby sobie popolowała?

– To nie jest chyba dobry pomysł.

– Czemu? Upoluje sobie ptaszora i wróci.

No i trzeba było wytłumaczyć Potworowi, że udomowiony kot może sobie nie poradzić samopas w nieznanym terenie. Potwór przyjął do wiadomości i postanowił jednak nie otwierać okna. Przynajmniej na razie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook