Jeszcze w poprzednim przedszkolu Potwory przygotowywały przedstawienie dla babć i dziadków z okazji wiadomych dni. Próby trwały codziennie, a Panie przedszkolanki informowały Rodziców Potwora, że nie ma potrzeby testowania roli w domu, bo Potwór ma krótką i doskonale sobie z nią radzi. Tata Potwora był trochę zdziwiony, bo praktyka wskazywała, że Potwór prędzej nauczy się składu chrupków zbożowych niż wbijanego do głowy wierszyka. Uznał jednak, że pewnie przedszkolanki znają jakieś magiczne sposoby i przestał się przejmować – przynajmniej tym. Indagowany o przedstawienie Potwór zwykle odpowiadał, że wszystko jest dobrze i wracał do zabawy. Jak dobrze to dobrze. I potem nadszedł dzień przedstawienia.

przedstawienie

Śniegu nawaliło po kolana. Tata Potwora zapakował do auta Potwora, Mamę Potwora i Babcię Potwora i zawiózł całe towarzystwo na przedstawienie. Potwór był ubrany w odświętne ciuchy i z całego towarzystwa miał najbardziej w nosie co się dzieje. Przedstawienie się rozpoczęło. Potwór siedział i czekał na swoją wielką chwilę. Inne Potwory występowały, śpiewały i tańczyły. Potwór nudził się niepomiernie. Z każdą chwilą coraz bardziej. Do tego miał katar i zaczął malowniczo wycierać nos rękawem odświętnej koszuli wywołując rozpacz Babci Potwora i ponurą rezygnację Mamy Potwora. Potem znalazł w kieszeni spodni żołędzia i wreszcie przedstawienie nabrało sensu. Znalezisko zostało pokazane wszystkim kolegom dookoła budząc żywą sensację. A potem nadeszła chwila wystąpienia. Wyciągnięty na środek Potwór bardziej był zajęty trzymaniem pokarmu dla dzików niż swoją rolą. Pani przedszkolanka podpowiedziała mu całość, a Potwór ku swej uldze wrócił na miejsce i zajął się dalszym nudzeniem. Jego miny wyraźnie sugerowały, że sprawdzi się w roli krytyka. Po godzinie przedstawienie zakończyło się i ku uldze Potwora wszyscy wrócili do domu. W końcu nie każdy może być twórcą i tworzywem.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook