Podobno czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. W takim przypadku Potwór będzie miał w życiu przechlapane. Od dziecka nasiąka popkulturą wszelkiego sortu. O Gwiezdnych Wojnach, a już z pewnością o Wojnach Klonów, wie już więcej niż Tata Potwora. Warto nadmienić, że jeszcze nie oglądał filmow, bo niedobry rodzić uznał, że potomek jest jeszcze na nie za mały. Do tego młody wie dużo za dużo o superbohaterach Marvela i DC, umie grać na konsolach i tłucze we wszystkie wariacje Angry Birds na tablecie. Na szczęście udało się go na razie uchronić przed zgubnym wpływem “chińskich bajek” (anime i manga), zaawansowanych gier planszowych oraz złowrogiego RPG. Wygląda na to, że pod okiem rodziców rośnie mały nerd czy też inny geek. Tata Potwora nie jest wcale przekonany czy to jest dobrze. Przez lata intersował się fantastyką, RPG, planszówkami i grami wideo. Poznał na wskroś to środowisko i czasem, patrząc na to do czego przez to doszedł, strasznie tego żałuje. Potwór być może nie wyrośnie na skrajnego nerda, bo przejawia – w przeciwieństwie do Taty – zamiłowanie do aktywności fizycznej. Dla Taty nie ma już ratunku, ale może dla Potwora jest jeszcze nadzieja. Mógłby na przykład zająć się graniem w piłkę (której tata nerd nie znosi) czy innym sportem. Mógłby zostać np. kibolem i stanowić zdrową tkankę społeczeństwa nie skalaną wyobraźnią. Miałby na pewno w życiu mniej zmartwień i dużo prostszych, ale jednak, radości.

Nerd

@Ania Sadurska-Czochra

Potwór od rana zaczytywał się w przewodniku po postaciach z Wojen Klonów, którą otrzymał na urodziny. Później biegał z kijem po domu udając poszczególnych bohaterów z obu stron konfliktu. Raz był więcj Obi Wanem, a innym razem hrabią Dooku. Tata Potwora czytał jakąś durnowatą powieść young adult (bo musiał) i raczej ignorował wyczyny potomka. Czasami napomniał, że fajnie by było trzymać kij z dala od telewizora, bo nie będzie na czym grać w LEGO Star Wars czy Harry Potter. Mama Potwora obserwowała zabawę kręcąc z politowaniem głową. W pewnym momencie Potwór zatrzymał się w pół ciosu i zapytał:

– A ile jest pozytywnych bohaterek w Star Wars, które mają zielone miecze świetlne?

– Nie mam zielonego (nomen omen) pojęcia – odparł zgodnie z prawdą Tata.

– Zdaje się, że rośnie nam mały nerd czy też inny geek. – stwierdziła Mama.

– A co to jest ten nerd? – zapytał Potwór.

No i trzeba było wyjaśnić, że to taki wielki fan popkultury, który trochę za bardzo nurza się w wymyślonych światach. Potwór przyjął to do wiadomości i stwierdził, że w sumie to mu pasuje. Pełnia grozy.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook