Powiedzmy sobie szczerze, Tata Potwora wielkim patriotą nie jest. Nie krzewi w Potworze miłości do ojczyzny, nie prezentuje postaw patriotycznych, nie biega na pochody, marsze, manifestacje, nie obchodzi świąt państwowych, ani nie oflagowuje balkonu metodą “flaga-gacie-flaga-stanik-drugie gacie-flaga” w chwilach podniosłych. Jest mu z tego powodu chwilami dość głupio, bo ma ponurą świadomość, że co nieco jednak krajowi zawdzięcza. Z drugiej strony policzył kiedyś ile oddał w podatkach i wyszło mu, że dług został spłacony z naddatkiem. Nie zmienia to faktu, że przy każdej okazji święta narodowego ma wyrzuty sumienia w stosunku do Potwora. Z pomocą przychodzi tutaj przedszkole.

patriota

Pewnego lodowatego majowego popołudnia Tata Potwora dogorywał po pracy przy swoim biurku, starając się ignorować namolne koty próbujące władować się mu na kolana. Potwór grasował po pomieszczeniu nudząc się niepomiernie w oczekiwaniu na obiad. W pewnym momencie zaczął sobie nucić i maszerować. Tata Potwora, który czuł się jak nadęte truchło wieloryba na plaży oczekujące na eksplozję, ze zdumieniem odnotował znajomą nutę. Chwilę później był już całkiem pewien, bo Potwór włączył do nucenia słowa Mazurka Dąbrowskiego. Okazało się, że naukę hymnu prowadzono w przedszkolu w ramach przygotowań do weekendu majowego. I choć Tata Potwora, jak można przeczytać powyżej, nie czuje się specjalnym patriotą, to poczuł się piekielnie dumny, że Potwór tak pięknie śpiewa najważniejszą pieśń tego kraju. A ten niezrażony maszerował dalej po pokoju, po czym zmienił repertuar na klasyczne już “Ona tu jest i tańczy dla mnie”. Tata Potwora był już mniej dumny.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook