Jak już było tutaj pisane, Potwór nie jest specjalnym żarłokiem. Tata Potwora skłaniałby się raczej do opinii, że jest niejadkiem. Chociaż z drugiej strony Potwór jest niezwykle cwany. Jeżeli nie ma ochoty czegoś jeść, to zazwyczaj mówi, że nie chce, że niedobre, że błe (zwykle jak gotuje Tata Potwora, czym uraża uczucia lubiącego eksperymenty kulinarne ojca), że zje później itp. Zwykle też, jakieś dziesięć minut później, oglądając bajkę lub grając w LEGO Cośtam Cośtam woła, że chce jeść. Na odpowiedź, że na stole czeka pyszny obiad odpowiada, że chce coś, co można zjeść na kanapie. Dawno temu Rodzice Potwora nabierali się jeszcze na ten numer i dostarczali Potworowi jabłuszko, suszone owocki czy inne dobra, ale miarka się przebrała. “Możesz zatrzymać grę/film. Jak zjesz to pograsz/pooglądasz dalej”. Nie trzeba dodawać, że Potwór jest potem śmiertelnie obrażony, ale na nic mu się to nie zdaje.

sniadanie

W ramach urozmaicania weekendowych poranków Tata Potwora postanowił zrobić śniadanie tematyczne – angielskie. Spowodowane było to głównie faktem, że znalazł na dnie spiżarki puszkę z fasolą brytyjską o niebezpiecznie wybuchowym terminie przydatności do spożycia i postanowił ją zużyć. Przygotował zatem bekonik, ściętą jajecznicę, podgrzał fasolę i dodał inne dobra. Potwór zmierzył danie podejrzliwym wzrokiem, poprosił o zmianę jajecznicy na jajko sadzone, zignorował bekon i wmłócił całą fasolę, po czym podkradał jeszcze z talerzy rodziców. Przy okazji wywiązała się dyskusja na temat śniadań w różnych zakątkach świata. Gdy Rodzice Potwora dotarli do Francji rozpoczęła się opowieść o croissantach, czy jak to się tam zwie, oraz dżemach. I wtedy właśnie zadumany Potwór zadał kluczowe pytanie “Tato, a czy Francuzi gryzą dżem?”.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook