Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Luty 2016 (Page 2 of 2)

Nowe moce superbohaterów

O tym, że Potwór uwielbia bawić się w superbohaterów pisałem nie raz i nie dwa. Teraz wymyśla im nowe moce. Większość tych postaci zna z gier i klocków LEGO. Wynika to z tego, że Tata Potwora raczej nie pozwala potomkowi na ogladanie bajek, w któych przebrani w rajtuzy, cierpiący wewnętrznie osobnicy biją się z równie groteskowymi przeciwnikami. Zarażony swego czasu manią komiksową Tata uważa, że nic dobrego z niej dla niego nie wynikło, więc stara się chronić Potwora. Owszem Kajka i Kokosza może mu przeczytać, ale sprzedał wszystkie Batmany, X-Meny i inne “many”. Z równym zapałem wyprzedaje gry RPG. Czasami Tata Potwora ma wrażenie, że wolałby, aby syn został miłośnikiem piłki nożnej niż gier fabularnych. Jednak we współczesnym świecie nie da się uchronić dziecka przed wpływem kultury popularnej. Dlatego zabawy w superbohaterów są wpisane w codzienne życie domowe Potwornickich.

nowe moce

Rano Tata Potwora zetknął się w kuchni z wynikiem wieczornego padu na twarz – górą niezmytych garów. Rozpakował zmywarkę, zapakował zmywarkę i zabrał się za szorowanie tego, co się nie zmieściło lub czego lepiej do zmywarki nie wkładać. W tle Potwór latał z kijem, denerwował kota i był superbohaterem.

– Tato, będziemy się bawić w bohaterów, którzy mają różne moce. Jaką ty chcesz mieć?

– Ja mam teraz moc wody. Mogę robić powodzie, ale generalnie głównie to zmywam gary i talerze.

– Spoko. To ja mam moc piorunów. Ty rozlejesz wodę, a ja będę ją piorunował, żeby pokonać wrogów.

Tata udawał więc, że polewa wszystko wodą i skrobał garnek po kaszce mannie czy innym niejadalnym świństwie. Potwór rzucał piorunami. Tata udawał, że jego też prąd popieścił. Lekko. Tylko trochę dymu poszło uszami. A potem Potwór uznał, że trzeba zmienić moce.

– A teraz ja będę miał moc brzydkich słów.

– Że co proszę?

– I będę śpiewał kołysankę z brzydkich słów, która usypia wrogów.

Najwidoczniej przekleństwa to muzyka dla uszu złoczyńców. Może Tata Potwora sprzeda tę metodologię ministerstwu więziennictwa, aby skuteczniej pacyfikować przestępców?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Czas

Nowy tydzień przyniósł Tacie Potwora niesamowity młyn. Czas zaczął płynąć jakby nieco szybciej, a liczba rzeczy do zrobienia rosła i rosła. Człowiek zaczął się zastanawiać, jak pogodzić ze sobą wszystkie obowiązki i jednocześnie spędzić trochę czasu z potomkiem. Ten oczywiście domaga się uwagi – i słusznie, od tego bowiem jest rodzic, aby czas z dzieckiem spędzać. Zaczęło się niewinnie o 6:20 rano, gdy Tata Potwora obudził się zwyczajowo 5 minut przed budzikiem. Po względnym ogarnięciu rozpoczął procedurę budzenia dziecka. Wiadomo, że nie powinno się budzić śpiącego dziecka, ale czasem jednak życie tego wymaga. A w zasadzie szkoła, w której zajęcia zaczynają się o 7:45. Po wyjątkowo krótkiej, bo 15-minutowej walce udało się obudzić, ubrać, umyć i nakramić Potwora, a potem skierować go do wyjścia. Po podrzuceniu do szkoły nastąpił szybki trucht do domu. Tam pakowanie paczek do wysyłki połączone z czytaniem na czas książki do recenzji. Na śniadanie czasu już brakło. Pęd do auta, na pocztę i do pracy. Puf puf, punktualnie. Od rana oczywiście młyn – spotkania, zadania itp. Działo się. Na obiad czasu nie było, ale zjadło się pół paczki czipsów – były dobre.

czas
W drodze do domu wypad po mleko od prawdziwej, nie UHaTej krowy. A pod domem niespodzianka – nie ma gdzie zaparkować, bo pół miasta przyjechało do przychodni z katarem. Do tego niesympatyczny człek w starym zdezolowanym Mercedesie marudził coś, że mu Tata Potwora za blisko maski staje. Na pytanie o identyfikator pozwalający na parkowanie w tym miejcu osobnikowi włączył się agresor. Tata Potwora stwierdził, że się nie będzie przejmował, przestawił lekko auto i poszedł do domu. Pan burczał dalej, ale został zignorowany. A w domu Potwór powitał radośnie Tatę. Dał mu się nawet przebrać w domowe ciuchy. Potem jedzenie obiadu na czas, bo zaraz lekcje i granie z Potworem w gry planszowe. Na szczęście Mama Potwora zmieniła Tatę przy usypianiu. Uzyskany czas Tata wykorzystał na zmywanie garów, sprzątanie kuwety i wynoszenie śmieci. A potem już tylko szybkie pisanie dwóch artykułów (w końcu trzeba jakoś zarobić te 500 zł, co to Państwo nie da, bo Potwór jest samojeden) i czytanie na czas dwóch książek na raz. Gdy głowa zaczęła opadać na czytnik, nastąpiła wieczorna ablucja i udanie się na spoczynek tuż po północy. A rano młyn od nowa…

Na szczęście w tym całym zamieszaniu Potwór uśmiecha się i przytula do Taty. Bez tego nie dałoby się przetrwać dnia. Czas leci jak strzała. Przecieka przez ręce. Szkoda, że jest go tak mało dla dziecka. Ale ma być lepiej.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 2 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén