Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Luty 2014 (Page 2 of 2)

Śpi się

Tata Potwora biega po domu jak opętany. Za pięć minut musi pójść do garażu po auto, żeby odwieźć Potwora do przedszkola i samemu nie spóźnić się zbytnio do pracy. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że Potwór wybrał akurat ten dzień żeby sobie dłużej pospać. To nie może być sobota, albo niedziela, nie nie. Wtedy Potwór wstanie o 5 rano i zażąda budowania trasy samochodowej na pół mieszkania i aktywnego uczestnictwa w zabawie. Delikatne sposoby wprowadzenia Potwora w stan świadomości spełzają na niczym. Próba wpuszczenia do pomieszczenia odrobiny światła zewnętrznego kończy się gniewnym pomrukiem “Tata, nie odsłaniaj rolety. Ja chcę jeszcze spać!”. Śpi się po prostu.

Śpi się

@Ania Sadurska-Czochra

No pięknie. Jak w środku nocy Potworowi spadnie kołdra to nie ma przebacz tylko jest ryk “Tata kołdra” i nie ma, że Tata Potwora chciałby może choć raz przespać całą noc bez przerw. Wieczorami, gdy następują próby zagonienia Potwora do łóżka też lekko nie jest. Zwykle ten proces łaskawie przejmowany jest przez Mamę Potwora, ale czasem pada też na Tatę, który jakimś cudem zdołał przeczytać kolejne dwie strony w książce zaczętej w lipcu roku ubiegłego. Wieczór zapowiada się wesoło, bo Potwór jest nadzwyczaj rozbudzony i radosny. Po dwóch bajkach żąda włączenia piosenek OTTO. Wszystko pysznie, tylko Tata Potwora słucha ich już po raz nie wie który i dostaje szczękościsku. Z drugiej lepsze to niż “Będzie zabawa z oną, co to tańczy dla mnie całą noc”, które to przeboje Potwór przynosi z przedszkola. W rzeczonym OTTO śpiewają o usypianiu dziecka i Tata Potwora czuje, że podzielają jego ból. Ostatecznie godzinę później wypełza na palcach z sypialni Potwora. Dochodzi 23. A przecież powinien jeszcze zadbać o dom i siebie, żeby zasłużyć na… sami wiecie na co. Najwyraźniej nie chce.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Nie trzeba się bać

Potwór z uporem godnym lepszej sprawy przenosi cały swój zestaw zabawkowych narzędzi do pokoju. Tata Potwora obserwuje te działania schowany za odpowiednio grubą książką. Piły, młotki, gwoździe, śrubki i inne utensylia w końcu lądują w dużym pokoju obok biurka. Potwór rozkłada je uważnie, znajdując każdemu odpowiednie miejsce. Skupiony jest tak, że wcale nie gada. Groza sytuacji rośnie. Tata Potwora zastanawia się jak taktycznie zabarykadować się w łazience i ile będzie go to kosztować w prezentach dla pozostawionej samopas Mamy Potwora. Z niejakim zdziwieniem orientuje się, że Mama Potwora wybyła z domu w celach zakupowych, więc ucieczka nie wchodzi w rachubę. Potwór tymczasem targa wielką pufę i układa obok narzędzi zbrodni. Ocenia chwilę swoje dzieło, po czym chwyta młotek i kombinerki i woła:

– Tata chodź do dentysty. – widząc przerażoną minę Taty Potwora dodaje – Nie trzeba się bać.

Nie trzeba się bać

@Ania Sadurska-Czochra

Przy tej okazji Tata Potwora orientuje się, że u prawdziwego dentysty był chyba przed narodzinami Potwora i że jak tam w końcu pójdzie to rzeczywiście zaoferują mu młotek i obcęgi. Tym samym Tata Potwora dołącza do grona niezadbanych facetów, którzy nie zasługują na piękne, niezależne, zmotywowane do działania, polskie kobiety – w tym również Mamę Potwora – jak pisze kolega Jakub Ż. Pies dmuchał, że Tata Potwora ostatni raz wyspał się jakieś 2 lata temu, pracuje zawodowo, łapie fuchy i staje na głowie, aby zapewnić wikt i opierunek Potwornickim. Powinien jeszcze 5 razy w tygodniu chodzić na basen i siłownię, do stylistki i co miesiąc zmieniać ciuchy na jeszcze nowsze. Powinien, ale widocznie nie chce, bo jest leniwym Starym Potworem. Tylko koszulki “żonobijki” mu brak. Może trzeba nabyć?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 2 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén