Potwór jest stworzeniem domowym. Nie specjalnie lubi dalekie wycieczki, a w podróży zaczyna się nudzić już po pierwszym kwadransie. Oczywiście daje się spacyfikować, ale jeżeli nie ma takiej potrzeby, to lepiej bestii nie pakować w samochód. Bywa jednak, że Potwór sam chce odbywać jakieś wyprawy. Od jakiegoś czasu sporadycznie dopytuje się o góry. Jednak zanim uda się skompletować siły na wypad do Zakopanego trzeba zadowalać się półśrodkami. Potwór ma olbrzymią wyobraźnię i mieści ona w sobie naprawdę wiele elementów.

wyprawa

@Ania Sadurska-Czochra

 

Po zwyczajowym budzeniu o 7 rano Tata Potwora zastał syna targającego wielkie zielone pudło z pokoju do pomieszczenia dziennego. Pakunek wypełniony jest wszelkim nieklasyfikowalnym badziewiem od skorup po kasztanach, przez ptasie pióra po popsute robocki za 2,5 zł i ulotki z jajek niespodzianek. Słowem mydło, powidło i folia bąbelkowa. Kiedy Tata Potwora dokonywał porannej ablucji z pokoju dochodziły gniewne pofukiwania Potwora, który już chciał się bawić. A zabawa ta, to proszę państwa, była podróżnicza. Cały ten sprzet potrzebny był na wyprawdę. W jej trakcie zwalczaliśmy bandytów za pomocą latarki, miecza świetlnego z pałąka po rolce antykotnej, broniliśmy się przed komarami moskitierą z folii bąbelkowej, zakuwaliśmy złoczyńców z kajdanki z łańcuszka, a potem wykopywaliśmy skarby drewnianymi łyżkami kuchennymi. A skarby też były nie byle jakie – okrągłe kartoniki z Angry Birds oraz zestaw kart z NinjaGo. Niestety wyprawa musiała zostać przerwana, bo nadszedł czas jechać do przedszkola. Ale obóz pozostał rozbity, wrócimy do niego wieczorem. Będzie super!

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook