Nadchodzi taka chwila w życiu każdego człowieka, że chce wziąć urlop. Najlepiej natychmiast i taki od wszystkiego, w tym od dziecka. Taki odpoczynek jest niezwykle ważny dla ludzkiej psychiki. Pozwala odreagować stresy, zatrzymać się na chwilę i posłuchać co w człowieku piszczy. Nie bez powodu hasło “a może by tak rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady” jest tak niezwykle popularne. Tata Potwora miał do tej pory dwa takie urlopy. Pierwszy w 2012 r., gdy w napadzie radosnego optymizmu zrealizował odkładaną od ponad dekady wyprawę do Norwegii. Dwa tygodnie samotności zaoowocowały szeregiem niesamowitych przemyśleń i utwierdziły Tatę Potwora w przekonaniu, że uwielbia góry. Drugi epizod urlopowy miał miejsce w 2015 r., gdy Mama Potwora zabrała Potwora do Babci Potwora. Niestety w drugim przypadku zbiegło się to z różnymi nieprzyjemnymi wydarzeniami, więc odpoczynek szlag trafił. Mama Potwora z kolei miała swoją podróż twórczą, gdy wybrała się na kilka dni do Paryża zbierać materiał do drugiej książki. Można więc uznać, że panuje tu pewna dysproporcja i że teraz jest jej kolej na wyjazd.

urlop

Odkąd pojawił się Potwór urlop siłą rzeczy spędzany jest raczej stadnie. Poza opisanymi powyżej pojedynczymi przypadkami, rodzina przemieszcza się w komplecie. Mama i Tata Potwora nie bardzo mają komu podrzucić potomka na dłużej (albo daleko, albo zaświatowo). W rezultacie nawet możliwość wspólnego wypadu do kina jest dla nich świętem. Nie znaczy to, że nie chcą spędzać czasu z Potworem. Chcą, ale im też należy się czasem urlop od rodzicielstwa. Tata Potwora wypracował sobie jeszcze jeden sposób na walkę o poczytalność. Raz na jakiś czas bierze jeden dzień urlopu w pracy i jedzie w Tatry. Taki jeden dzień ganiania po Czerwonych Wierchach czy Orlej Perci potrafi naładować mu akumulatory na kilka kolejnych tygodni. Potwór siłą rzeczy orientuje się, że istnieje takie zjawisko jak ulop. Jednak do niedawna Tata Potwora nie miał pojęcia, jak dobrze potomek pojmuje jego istotę. Wieczorem przytargał kilka kartek papieru. Rozłożył je na podłodze, zaczął po nich z zapałem kreślić i stawiać pieczątki.

– Co robisz synku?

– Wypełniam dokumenty za moich dwóch pracowników, którzy wzięli sobie urlop do 1 lutego.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook