Tata Potwora

Blog szalonego taty

Tag: przedszkole

Teleport

Pewnego dnia przy obiedzie Potwór rozpoczął opowieść o tym, że on zna pewną magiczną krainę, gdzie jest piękna pogoda i powietrze nie łapie za gardło próbując Cię udusić. Tatę Potwora kraina ta bardzo zainteresowała i postanowił drążyć temat. Otóż do tego miejsca można dostać się tylko z przedszkola przez teleport.

teleport

  • Ale to taki szybki teleport, że jak się znika, to Pani nie zauważa.
  • A jak sie teleportuje?
  • Machasz lewą ręką o tak, ziu – Potwór ruszył ręką z góry do dołu.
  • I już? A jak się wraca?
  • Machasz prawą ręką o tak, ziu -analogiczny ruch tylko drugą ręką.
  • OK. To ja bardzo chcę taki teleport, możesz mi powiedzieć, jak go zdobyć?
  • Trzeba mieć specjalny niewidzialny medal.
  • A jak można zdobyć ten medal?
  • Trzeba mieć niewidzialne narzędzia i się nimi posługiwać.
  • Mógłbyś nam dać takie narzędzia?
  • Nie, bo są niebezpieczne, jak tak piła mechaniczna z zębami, która jak się obraca to robi wiatr, ale mnie te zęby nie kaleczą.
  • No dobrze, ale jakbym miał taką piłę, to mogę dostać teleport?
  • Nie, bo musisz mieć narzędzia, niewidzialny puchar i medal. I tylko ja mogę je dostać.

No i za przeproszeniem pupa zbita. Tata Potwora będzie dalej oddychał wyrobem powietrzopodobnym zamiast hasać po łąkach pachnących kwiatami. Strasznie samolubny ten Potwór.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Samotność z Tatą

Stało się. Mama Potwora wyjechała w dalekie strony i Potwór został sam z Tatą na kilka dni. Myliłby się ten, kto by pomyślał, że wyjazd wpłynie jakoś specjalnie na bestię. Przyjął do wiadomości, że przez pewien czas będzie tylko z Tatą i tyle. Żadnych scen smutku, tęsknoty itp. Co jakiś czas wspomina tylko, że jak Mama wróci, to odbierze go z przedszkola i że jest daleko, ale wróci. Tata Potwora chciałby mieć podobne podejście do życia. Pierwszego dnia było w miarę z górki, bo bestia pojechała z przedszkolem na wycieczkę, a po powrocie została zabrana na basen. Później już tylko chwila i sen. Weekend był już trudniejszy, bo przez dwa dni od bladego świtu było budowanie z klocków LEGO i to zestawów, które wymagały czynnego udziału niewyspanego ojca. A potem jeszcze tylko wyprawa do babci, do kina na Pszczółkę Maję – była fajna, a w niedzielę ZOO. Po tym wszystkim Tata Potwora ledwo zipiał.

super_tata

Kolejny dzień przyniósł długo oczekiwaną wyprawę dziecka do przedszkola. Tata Potwora został sam. Zrobił zakupy na obiad, zaniósł laptopa Mamy do wyczyszczenia, odwiedził w końcu fryzjera – bo może czas o siebie zadbać czy coś, rozwiązał dwa kryzysy w pracy (mimo, że ma urlop), ugotował obiad, odkocił fotel i dokończył wszystkie prania. I ciągle miał mnóstwo czasu dla siebie. Wydaje się, że Tata Potwora mógłby zostać kurem domowym i zajmować się codziennymi czynnościami. Byłoby fajnie, ale nie ma tak dobrze. Po odebraniu z przedszkola nastąpiły zabawy z Potworem, wspólny obiad, granie i oglądanie Pingwinów z Madagaskaru. Obiadem Tata Potwora podbił serce potomka, bo przygotował łososia, frytki i sałatkę. A potem Potwór poszedł spać. Przedtem jednak przytulił Tatę Potwora i powiedział “Jesteś super tatą!”. Zanim Tata padł na pysk spuchł z dumy.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Do przedszkola

Jak niektórzy czytelnicy pamiętają, Potwór chodzi do przedszkola Montepotwori, gdzie uczy się jak pozostać Potworem. Przynajmniej Tata Potwora tak sobie tłumaczy zasady rządzące tą instytucją. Inna rzecz, że potomek przynosi z tych wyjść mnóstwo ciekawych informacji. Praktycznie nie ma dnia, żeby nie robił czegoś ciekawego, a do tego ma tam kilku fajnych kumpli i koleżanek. Zwykle obowiązek odstawienia Potwora do przedszkola bierze na siebie Mama Potwora, ale ostatnimi czasy bestia coraz częściej chce, aby zajął się tym Tata. Zwykle nie ma nic przeciw temu, o ile oczywiście decyzja o zmianie odprowadzającego nie nastąpi w chwili, gdy mija godzina pozwalająca dotrzeć do pracy bez spóźnień. Niestety nie zawsze jest to możliwe i potem Tata Potwora gania jak kot z pęcherzem, aby wyrobić się ze wszystkim.

przedszkole

Jednak wspólne wyprawy do przedszkola dostarczają też mnóstwa pozytywnych wrażeń. Kiedy już uda się przebrnąć przez proces ubierania i wyjścia, zaczynają się zabawy. Niektóre dostarczają porannej dawki adrenaliny, a inne to po prostu źródło uśmiechu. Po drodze do przedszkola trzeba przekroczyć kilka lokalnych uliczek. Potwór ma w zwyczaju lecieć na złamanie karku i nie reagować na pokrzykiwania Taty. Zatrzymuje się jednak tuż przed każdą ulicą i grzecznie czeka. Nie znaczy to jednak, że Tata Potwora nie ma stanu przedzawałowego. Oczywiście podczas spaceru trwają też zabawy. Czasem nie można deptać po liniach. Kiedy indziej nie wolno chodzić po szarym, a jedynie po różowym. Dwieście metrów dalej nie wolno znów po różowym. A czasem trzeba przejść po barierce dookoła schodów. Bywa też, że omija się wszystkie liście, co jesienią jest lekko utrudnione i marsz przypomina taniec pijanego kościotrupa. Oczywiście następuje też kupowanie owocka do przedszkola, gdzie trwa wybrzydzania i kręcenie się na słupie od parasola. A na dokładkę zaplanowane są postoje przy każdym kiosku i wyszukiwanie pisemek o LEGO i Angry Birds. I jest to wszystko fantastyczne, bo Potwór jest przy tym bardzo szczęśliwy, a i Tata Potwora się uśmiecha o poranku.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Przedstawienie

Jeszcze w poprzednim przedszkolu Potwory przygotowywały przedstawienie dla babć i dziadków z okazji wiadomych dni. Próby trwały codziennie, a Panie przedszkolanki informowały Rodziców Potwora, że nie ma potrzeby testowania roli w domu, bo Potwór ma krótką i doskonale sobie z nią radzi. Tata Potwora był trochę zdziwiony, bo praktyka wskazywała, że Potwór prędzej nauczy się składu chrupków zbożowych niż wbijanego do głowy wierszyka. Uznał jednak, że pewnie przedszkolanki znają jakieś magiczne sposoby i przestał się przejmować – przynajmniej tym. Indagowany o przedstawienie Potwór zwykle odpowiadał, że wszystko jest dobrze i wracał do zabawy. Jak dobrze to dobrze. I potem nadszedł dzień przedstawienia.

przedstawienie

Śniegu nawaliło po kolana. Tata Potwora zapakował do auta Potwora, Mamę Potwora i Babcię Potwora i zawiózł całe towarzystwo na przedstawienie. Potwór był ubrany w odświętne ciuchy i z całego towarzystwa miał najbardziej w nosie co się dzieje. Przedstawienie się rozpoczęło. Potwór siedział i czekał na swoją wielką chwilę. Inne Potwory występowały, śpiewały i tańczyły. Potwór nudził się niepomiernie. Z każdą chwilą coraz bardziej. Do tego miał katar i zaczął malowniczo wycierać nos rękawem odświętnej koszuli wywołując rozpacz Babci Potwora i ponurą rezygnację Mamy Potwora. Potem znalazł w kieszeni spodni żołędzia i wreszcie przedstawienie nabrało sensu. Znalezisko zostało pokazane wszystkim kolegom dookoła budząc żywą sensację. A potem nadeszła chwila wystąpienia. Wyciągnięty na środek Potwór bardziej był zajęty trzymaniem pokarmu dla dzików niż swoją rolą. Pani przedszkolanka podpowiedziała mu całość, a Potwór ku swej uldze wrócił na miejsce i zajął się dalszym nudzeniem. Jego miny wyraźnie sugerowały, że sprawdzi się w roli krytyka. Po godzinie przedstawienie zakończyło się i ku uldze Potwora wszyscy wrócili do domu. W końcu nie każdy może być twórcą i tworzywem.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Zmieniamy przedszkole

Tata Potwora nie przepada za drastycznymi zmianami. Ceni sobie stabilizację, o ile w przypadku Potwora można mówić o jakiejkolwiek stabilizacji. Dlatego zwykle dostaje zmianą po głowie w najmniej oczekiwanym momencie. Tak było parę lat temu, gdy Mama Potwora zakomunikowała, że “bierzemy drugiego kota”. Tata Potwora wpadł wtedy do domu z jęzorem do ziemi, bo przejechał jakieś 40 km na rowerze w upale i nie bardzo mógł złapać oddech, więc jakby z automatu się zgodził. Dlatego wieść “Zmieniamy przedszkole”, jakoś go specjalnie nie zaskoczyła. Okoliczności były też jakoś mniej dramatyczne. Tata Potwora specjalnie się nie przejął, zdążył tylko pomyśleć, co jak wiemy zdarza mu się nieczęsto, że Potwór może na te zmiany zareagować bardzo różnie. Tym bardziej, że nowe przedszkole ma być prowadzone tą jakąś metodą Montepotwori, co Tata Potwora się wyłącza, jak mu tłumaczą o co chodzi, po 10 sekundach. No może z grubsza wie z czym to się je, ale nie ogarnia. Znajoma Taty Potwora próbowała rozjaśnić jego wiedzę tłumacząc, że to takie miejsce, gdzie Potwory pozostają Potworami. Tata Potwora nie wie czy tego chce. Nauczony wieloletnim doświadczeniem wie również, że kiedy widzi entuzjazm Mamy Potwora, to nie powinien z nim walczyć, bo do niczego to nie prowadzi – sprawa jest przesądzona. A Mama Potwora przejawiała entuzjazm, oj przejawiała.

Zmieniamy przedszkole

Zmiany, zmiany i po zmianach. Potwór poszedł do nowego przedszkola. Ponieważ jest ono bliżej domu, to Mama Potwora przejęła poranny obowiązek dostarczenia latorośli do przedszkola, a Tata Potwora przestał się w końcu spóźniać do pracy. Pech chce, że w dniu zmiany, Tata Potwora miał jakiś pierdyliard rzeczy do zrobienia w pracy i po pracy, dzięki czemu dotarł do domu późno i jedyną relację o przedszkolu usłyszał w tzw. międzyczasie przez telefon. Potwór był w wyraźnie radosnym nastroju. Na pytanie jak było w przedszkolu odpowiedział “Fajnie”. A na zagadnięcie, co mu się podobało najbardziej odparł “LEGO. Ale tam nie było instrukcji”. Tata Potwora dowiedział się też, że Potwór nie bardzo chciał jeść i był grzeczny. Generalnie zmiana spłynęła po nim jak po kaczce. To chyba dobrze, ale Tata Potwora przeczuwa, że wykształcony na Montepotwori Potwór da się mu jeszcze we znaki.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén