Popsuła się pogoda, przez co Potwór nie może wyładować nadmiaru energii na placu zabaw. W rezultacie gania jak wściekły po domu, wpędzając koty w permanentny stres i irytując rodziców. Machanie kijem, wrzaski wściekłego ninja oraz próby wyłączania światła kopniakiem potrafią wyprowadzić z równowagi nawet tak niespotykanie spokojnego człowieka, jak Tata Potwora. Próbując wyjść na przeciw zapotrzebowaniom potomka, Mama Potwora zabrała go na próbne zajęcia jednej ze sztuk walki. Liczyła naiwnie, że Potwór zapała miłością do dyscypliny i zacznie regularne ćwiczenia celem wyładowania energii. Nic bardziej mylnego. Bestia stwierdziła, że nie podobało jej się na zajęciach. Po pierwsze było nudno, bo cały czas robili prawie to samo, a po drugie prowadzący szkolenie instruktorzy byli ponurzy i twardo egzekwowali dyscyplinę. Nic nie wkurza Potwora bardziej niż dyscyplina.

Sztuki walki
Nie była to pierwsza próba wysłania potomka na kurs sztuk walki. Przez prawie rok chodził w miarę regularnie na Kapoeirę, czy jak to się tam pisze. Wychodził z zajęć mokrusieńki od potu, ale za to z wielkim uśmiechem na twarzy. A potem prowadząca zajęcia pani poszła na urlop macierzyński. Zastępujący ją pan był już za surowy, jak na gust Potwora. W rezultacie przestał chodzić na zajęcia, ale teraz jest szansa, że na nie wróci. Wszystko za sprawą pani instruktorki, która ponoć znów uczy dzieci. Co prawda Potwór musiałby chodzić do starszej grupy, gdzie jest mniej zabawy, a więcej poważnych ćwiczeń. I tu może nastąpić problem, bo dusza młodego indywidualisty nie znosi przymusu i wzorem rodzica pokazuje rogi. Ta cecha charakteru Potwora jest chwilami strasznie męcząca. W zasadzie to cały czas jest męcząca. Na szczęście da się dojść do kompromisu. Niestety instruktorzy nie mają takich pokładów cierpliwości i może się okazać, że Potwór znów zrezygnuje z zajęć. A może jakimś cudem uda się mu wpoić zasady? W końcu na tym bazują sztuki walki. Tata Potwora ma jednak poważne wątpliwości.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook