Ten tydzień stoi pod znakiem filmu, który w rankingu Taty Potwora zajmuje na zawsze zaszczytne pierwsze miejsce. Dlatego musicie czytelnicy wybaczyć, ale będzie wspominkowo i nostalgicznie. Powrót do przyszłości, bo o tym dziele mowa, Tata poznał mając może 10 lat. Były to magiczne czasy sprowadzanych z dziwnych stron odtwarzaczy VHS i kaset wideo wątpliwej jakości, gdzie dziwni lektorzy tworzyli wariacje na temat dialogów. Film oglądany był u Wujka Potwora wraz z kuzynami – należeli do awangardy posiadającej tak niesamowity wynalazek jak magnetowid. Tata Potwora niewiele pamięta z tego seansu – raczej jakieś ogólne wrażenia, że obcuje się z czymś niesamowitym. Wiele lat później Tata Potwora był już tak zmaniaczony, że kupił sobie (za 450 koron) film na VHS z duńskimi napisami – byle tylko nie słyszeć Pana Lucjana (którego w między czasie poznał osobiście i serdecznie znienawidził). Potem nadeszły czasy szerokopasmowej sieci i magnetowid porósł kurzem. A jeszcze później była premiera DVD całej trylogii. Co ciekawe, w Polsce nastąpiło to wcześniej niż w USA.Powrót do przyszłościDlaczego jednak o tym czytacie? Tata Potwora uważa, że zarówno Powrót do przyszłości, jak i cała trylogia są przykładem idealnych filmów rodzinnych. Pokazują jak ważna jest przyjaźń, miłość i właśnie rodzina. I dlatego niedługo planuje obejrzeć film razem z Potworem. Wiadomo, że ma dopiero 6 lat i może nie zrozumieć wszystkiego. Tata Potwora chce jednak zaszczepić w potomku to wspaniałe uczucie uczestnictwa czymś wyjątkowym… oraz miłość do DeLoreana. W końcu ktoś będzie musiał Tacie Potwora, gdy już przejdzie na emeryturę, takie autko kupić. Zresztą Potwór podkrada czasem, za cichym pozwoleniem, LEGO-wą wersję pojazdu. Dwa razy uczestniczył nawet w jego budowie. Strasznie podoba mu się ludzik Doktora Browna i bawi go, że ma na imię Emmett – tak jak bohater LEGO The Movie. Być może Tacie Potwora uda się uzbierać kwotę potrzebną na zakup LEGO Dimensions wraz z dodatkiem Back to the Future*. Wtedy razem będą szaleć w prawdziwym i wirtualnym świecie klocków. Bo tę przygodę można przeżywać wiele razy i na wiele sposobów.

* Swoją drogą LEGO Dimensions nie ma w żadnym sklepie z elektroniką i zabawkami w Krakowie. Czy to możliwe, że brak jest rodzimej dystrybucji tej genialnej produkcji? Może Tata Potwora weźmie ją na siebie?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook