Po lekturze postów o zupie i o więzieniach Wujek Potwora doszedł do wniosku, że Potwór wyrasta na Wiedźmina. Złoczyńców wyłapie, potwory wytępi, dziewki wy… no dobra, nie posuwajmy… holender, znów niedobrze… nie idźmy aż tak daleko. Od tego czasu Tata Potwora zaczął pilniej obserwować zabawy potomka. Nie umknęły jego uwadze pojedynki ludzików LEGO – zwłaszcza te, w których złe ludki ulegały potędze dobra. Niestety zauważył, że w wielu sytuacjach zabawa Potwora odzwierciedla życie – zło wygrywa. Choć potem dobrzy składają się do kupy i dają łupnia swym ciemiężycielom. Więc trochę tak jak w tej bajce, gdzie dobry Jedi zostaje złym Jedi, ale na końcu jednak dobrym.

potworojadacze

Od rana Potwora opanował szał konstruowania ludzików. Odpowidzialność za ten stan ponosi częściowo Tata Potwora, który ujawnił dziecięciu dwa pudła zawierające około 20 kg klocków. Czyż może kogoś dziwić, że Potwór chce je wszystkie wykorzystać do budowania? Jednak szczególnie intensywnie zabrał się za budowanie postaci. Jest ich tam przynajmniej 40, jak nie więcej, więc jest z czego konstruować. Pomysły też są dość niecodzienne. O ile podwójna głowa mieści się jeszcze w normie, to już wyrastający z niej banan jakby mniej. Coraz dziwniejsze konfiguracje i połączenia ludków wzbudziły zainteresowanie zalegającego na kanapie i tradycyjnie próbującego dosypiać Taty Potwora.

– A czym właściwie są te stwory?

– To są potworojadacze. One zjadają wszystkie potwory i robią potem porządek.

Tata Potwora ma nadzieję, że nie zjedzą mu dziecka.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook