Ubiegły weekend obfitował u Potwornickich w różne wydarzenia. Jednym z nich był piknik szkolny. Trzeba przyznać, że pogoda dopisała, a i pomysł na zaangażowanie w zabawę dzieci i dorosłych był bardzo dobry. Na miejscu można było wziąć udział w dziesięciu różnorodnych konkurencjach. Co ciekawe udział mogły brać same dzieci lub w parze razem z rodzicem. Każdy z uczestników dostawał specjalną kartę i po uzbieraniu co najmniej 8 pieczątek odbierał nagrodę. Za zebranie punktów przez dziecko i rodzica przysługiwała podwójna punktacja, dzięki czemu Potwór mógł zgarnąć dwie nagrody. Konkurencje na pikniku były bardzo zróżnicowane. Pierwsza polegała na wspinaniu się na dmuchańca. Tutaj Potwór był w swoim żywiole i ciężko było go później zgonić. Drugie zadanie, na które trafili Potworniccy polegało na szukaniu na ślepo porozrzucanych woreczków. Potwór złożył zamalowane gogle i po omacku, kierując się wskazówkami Taty, wyszukiwał skarby. Udało mu się nawet znaleźć jeden cukierek, z czego był bardzo dumny. To nie był jednak koniec atrakcji. Przyszła kolej na rzucanie piłeczek do celu, gdzie Potwór okazał się dużo lepszym zawodnikiem od rodziciela. Z kolei w zawodach w chodzeniu w dziwnych strojach, Tata wykazał się trochę lepiej, ale ubaw oboje mieli po pachy.

piknik
Strzelanie z łuku i wyścigi ciężarówek też okazały się sukcesem, ale zostały przebite przez krowę. Zwierzak był co prawda sztuczny, ale naturalnej wielkości z wymionami pełnymi “mleka”. Tata i Potwór stanęli do zawodów z dojeniu i poszło im całkiem nieźle. Później przepychali piłeczki przez kratki i jeździli dziwnymi rowerami. Jednak najwięcej frajdy sprawiła podwójna deskorolka. Potwór siedział na desce, a Tata Potwora robił za siłę napędową. Pojechali do przodu, Tata spadł z deski, a młody pomknął w głąb boiska. Na szczęście został dogoniony i zatrzymany. Było sporo śmiechu. I dużo radości przy wyborze prostych nagród. Potworowi bardzo się podobały, za to Tata usłyszał w tle coś, co go zmroziło. Otóż w kolejce stała mama z córką. Wystrojone w renomowane dresy i buty komentowały rzeczywistość: “Ale te nagrody to szajs” – powiedziała córka. “Kompletny szajs” – zgodziła się mamusia. Jednak obie wytrwale stały z kwaśnymi minami w ogonku po ich odbiór. Tacie Potwora zrobiło się jakoś dziwnie. Jasne, upominki miały charakter raczej symboliczny, ale sprawiły Potworowi olbrzymią frajdę. Po pierwsze dlatego, że sam je wygrał. Po drugie dlatego, że zrobił to z Tatą. A po trzecie dlatego, że mógł je sobie wybrać. Jego radość była bezcenna, szczególnie w konfrontacji ze zdegustowanymi paniami. Tata Potwora jest bardzo zadowolony, że Potwór potrafi się cieszyć również z rzeczy małych. To bardzo cenna umiejętność. Oby nigdy jej nie zatracił.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook