Muminki to jedna z ukochanych bajek Taty Potwora. Pierwsze spotkanie z tą na wskroś skandynawską serią nastąpiło we wczesnej młodości za pośrednictwem serialu kukiełkowego wytwórni Se-ma-for. Ta seria, do spółki z ekranizacją Akademii Pana Kleksa, odpowiada, zdaniem Taty Potwora, za traumę kilku pokoleń młodych Polaków, a pewnie także kilku innych nacji. Buka w wersji z Se-ma-fora jest absolutnie przerażająca. Książkowy pierwowzór jest owszem straszny, ale można jej współczuć, tej kukiełkowej można się tylko bać – kwintesencja grozy, przy której Wielki Cthulhu, to mały pikuś. Muminki w tej wersji to prawdziwy hardkor, przeznaczony dla największych twardzieli. Wersja anime, która zawitała do Polski dużo później była już delikatna, cukierkowa i pełna radosnych kolorków. Tymczasem Potwór zapoznał się z Muminkami od zgoła nieoczekiwanej strony.

Muminki

@Ania Sadurska-Czochra

Potwór wspiął się na fotel przy biurku Taty Potwora. Oczywiście nie zrobił tego bez powodu. Jego celem była porcelanowa miska z cukierkami. Już prawie dosięgał do upragnionego celu, gdy jego wzrok powędrował na półkę obok. Natychmiast zmienił obiekt zainteresowania i wyciągnął dwa kolorowe komiksy z Muminkami. Zwindował się na dół, minął drugi fotel, na którym siedział Tata Potwora, usiadł na kanapie i zaczął oglądać. Godzinę później dalej oglądał obrazki i czytał historie, podśmiewając się od czasu do czasu. Gdy już zmęczył oczy poprosił Tatę o czytanie. I tą metodą w ciągu jednego przedpołudnia przeczytał oba zeszyty. Wiedział, że Muminki to książki, ale komiksy zaskoczyły go i zafascynowały całkowicie. Na razie jeszcze nie wie, którym bohaterem chciałby być. Za to Tata Potwora ma swojego idola w tym świecie. Jest nim oczywiście Tata Muminka – goniący za marzeniami, wspominający czasy burzliwej młodości, pełen ideałów, trochę obrażalski, ale chętny do pomocy i kochający mąż i ojciec. Do tego zna się na alkoholach i ma kapelusz będący ikoną stylu. Niedościgniony wzór ojcierzyństwa.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook