Potwór męczy rodziców o możliwość grania w Minecrafta. Rodzice są raczej przeciwni, co wywołuje zrozumiały bunt potomka. Tacie Potwora gra nie podoba się na tak wielu płaszczyznach, że w zasadzie obejmuje je wszystkie. Jednak zasadniczą jest kwestia estetyki gry, która kompletnie do Taty Potwora nie przemawia. Obronił się skutecznie przed tym tytułem wcześniej, obroni się i teraz. Co prawda Potwór grał już w tę grę u kolegi, ale nie zmienia to faktu, że Tata Potwora na samo brzmienie słowa Minecraft czuje głęboką niechęć. O ile idea budowania czegoś ma jeszcze sens, o tyle element rozgrywek sieciowych i graczy konkurujących ze sobą i nawalających się również, nijak do niego nie przemawia. Do tego gra wygląda tak, że oczy wypływają z orbit. Nie po to człowiek walczył o konsole nowej generacji, żeby teraz gry wyglądały jak pierwszy Quake i to w dodatku bez GL-a. Nakręcany wokół Minecrafta szał jest dla Taty Potwora niepojęty. Znaczy doskonale rozumie skąd on się bierze i jak jest sterowany, ale nie ma zamiaru mu się poddać.

Minecraft

Potwór jęczał przez cały dzień, że chciałby mieć dostęp do Minecrafta. Tata Potwora skutecznie odpierał ataki twierdząc, że najpierw musi sam w to zagrać żeby zobaczyć czy można pozwolić na zabawę dziecku. Pewnikiem będzie musiał odpalić wersję demonstracyjną i zaryzykować wypalenie oczu, i tak już zmęczonych pracą przy komputerze, przez patrzenie na ten paskudny tytuł. Niestety będzie to musiało nastąpić wcześniej, niż później, bo obiecał Potworowi, że rozpatrzy sprawę. Co prawda Mama Potwora też nie jest specjalnie przychylna tej grze, ale słowo się rzekło. Próbowała ostatnio wyperswadować potomkowi ten tytuł, mówiąc, że tam się walczy z innymi graczami i ona nie chce o tym słyszeć. Potwór pomyślał chwilę, po czym rezolutnie odpowiedział.

– Nie ma sprawy. Ja nie będę ci o tym mówił, tylko to robił.

PS Gwiezdnych Wojen też jeszcze Potwór nie widział.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook