W czasie wakacji Potworniccy przemierzają Pomorze odwiedzając liczną rodzinę rozrzuconą od Szczecina po Gdańsk. Potwór non stop poddawany jest różnym bodźcom. Rozpieszczany przez babcie, prabacię, ciocie, wujków, dziadków i pozostałych krewnych i znajomych królika. Trudno się dziwić, że po tym wszystkim jest mało podatny na pouczenia rodziców. Oczywiście przy każdej okazji otrzymuje prezenty. Zwykle są nieszkodliwe, jak książeczki (tym razem na szczęście nie dostał mechaniki kwantowej), LEGO, gry planszowe itp. Tata Potwora ze stoickim spokojem rozdmuchuje bagażnik, aby dało się tam wstawić jeszcze kilka darów. Możliwe, że po drodze dokupi przyczepę, albo wyśle prezenty tirem do domu. Jednak wszystkie dotychczasowe dary to był pikuś.

luk

Potworniccy dotarli do Babci Potwora mieszkającej w okolicach Trójmiasta. Po wtaszczeniu dwóch ton bagażu na pierwsze piętro Tata Potwora wybrał się na zakupy piwne. Kiedy wrócił na kwaterę usłyszał, że Dziadek przygotował Potworowi prezent. Potem dowiedział się, że po ten prezent trzeba iść do garażu, bo jest to… Łuk. Nie jakiś tam plastikowy łuczek ze strzałami z przyssawkami, nie nie. Prawdziwy Łuk refleksyjny o naciągu 15 kg! Wykonany ręcznie przez Dziadka i zaopatrzony w prawdziwe strzały. Tata Potwora prawie padł z wrażenia. Oczyma wyobraźni zobaczył rzeczoną strzałę wbitą we własny zadek, w koty, meble, samochód i przypadkowych przechodniów. Widział już Potwora z łukiem na balkonie strzelającego do biegających w panice ludzi. Niestety bestia nie dokonała jeszcze testów uzbrojenia, bo zachorzała. Wyrok został odroczony, ale Łuk wygląda fantastycznie. Tata Potwora będzie go chyba bestii podkradał.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook