Zgodnie z zapowiedziami Potworniccy wybrali się na Halloweenowe spotkanie. Potwór postanowił przebrać się za, nigdy nie zgadniecie, Ninja. W tym celu Tata Potwora musiał pojechać do sklepu sportowego nabyć drogą kupna kominiarkę. Ponieważ wybór był między jedną, a jedną, a więc żaden, nabyta została najprostsza wersja. Potwór nie kręcił jednak nosem. Pozostałe czarne elementy garderoby na szczęście miał, a od rana w niedzielę montował z Mamą Potwora gwiazdki ninja do rzucania. Przewiązany zielonym szalem Mamy wyglądał naprawdę groźnie. Oczywiście nie obeszło się bez okrzyków. Było wiele radości. Dodatkowo na wyjazd należało przygotować dynię, bo punktem programu miało być jej wycinanie przez Potwory i Ojców. Tym razem dojazd był spokojny, bo droga była już znana. Na miejscu okazało się, ze Potwory będą tylko trzy, ale i to wystarczyło aż nadto.

Halloween

Lokalny Potwór również był przebrany za Ninja. Obaj robili mnóstwo hałasu, a potem przyjechał trzeci kolega, któremu Mama zrobiła imponujący makijaż i jeszcze bardziej imponującą koszulkę. Wyglądali morderczo. Hałasowali równie morderczo. Umiejętności ninja testowali na kotach. Było wiele radości. A potem nadszedł moment wycinania dyni. Do pracy zostali zagonieni Tatusiowie. Potwory raczyły rzucić okiem na dynie i zatwierdzić wzorek, w który miały być wycinane. I to było na tyle jeśli chodzi o zajęcia integracyjne Potwór-Tata. Ojcowie siedzieli więc przy dziecięcym stoliku i babrali się we wnętrznościach dyni. Było wiele radości. Ale trzeba przyznać, że efekty były naprawdę niezłe i trzy dynie wypełnione świeczkami trafiły na podwórze, skąd straszyły oglądających. Tatusiowie wytarli się z resztek dyni i zajęli próbami reanimacji kroczącego robota. Potwory w tym czasie lepiły ciasteczka. Było wiele radości. Trzeba przyznać, że był to bardzo udany wypad. Potwór się wybawił z kolegami, rodzice się ponownie zintegrowali. Chyba pora, żeby zrobić jakieś wspólne zajęcia u Potwornickich.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook