Będąc dzieckiem Tata Potwora uwielbiał bawić się guzikami. Guziki znajdowały się w wielkiej metalowej puszce po duńskich maślanych ciasteczkach (to zawsze musi być takie pudełko – prawda?). Puszka z kolei była w szufladzie pełnej przyborów krawieckich. Co jakiś czas była wydłubywana przez Tatę Potwora, który zamieniał guziki w różne inne rzeczy – pieniądze, statki kosmiczne itp. Zabawa była przednia, zwłaszcza, że liczba guzików była imponująca. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ilekroć był potrzebny jakiś konkretny typ i kolor guzika, to w zgomadzonym zbiorze go nie było. Pojawiał się biały, gdy potrzebny był czarny. Żółty, gdy szukało się zielonego. Mały, gdy potrzebny był duży. Z dwoma dziurami, jak potrzebne były cztery. I wtedy szło się kupić właściwe guziki, zawsze w nadmiarze, a nadmiar lądował w puszce, by nie być użytym już nigdy więcej. Podobną cechę wydają się posiadać gwoździe, wkręty i śrubki. Może to rodzinna klątwa, ale mając w szafie dziesięć pudełek pełnych metalowego ustrojstwa, Tata Potwora nigdy nie może znaleźć odpowiedniego gwoździa, do konkretnych celów. Znajdzie się dopiero, gdy zostanie kupiona paczka nowych. I tak jest zawsze.

guziki

Potwór wyciągnął wielkie pudełko po lodach (ha, zmyłka!), w którym składowane są guziki Potwornickich. Nikt w domu nie wie, po co są te guziki, bo Tata Potwora ostatni przyszywał na zajęciach praktyczno technicznych w podstawówce. Zazwyczaj prędzej zedrze ciuch niż będzie musiał przyszywać jakiś guzik. Dlatego guziki służą tylko jako dociążnik do szafki oraz do zabawy dla Potwora. Najwidoczniej odziedziczył po Tacie zamiłowanie do takiego wykorzystania elementów garderoby. Obecnie pełnią funkcje cukierków wszystkich smaków.

– Czy ktoś chce cukierka o smaku metalicznym? – zapytał Potwór

– A to dla kogo te cukierki? – zapytał Tata Potwora

– Dla robotów.

– To ja podziękuję. A masz jeszcze jakieś?

– Tak. O smaku bagiennym.

– O, a te to dla kogo?

– Jak to dla kogo? Oczywiście dla potworów z bagien.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook