Tata Potwora musi się do czegoś przyznać. Nigdy w życiu nie przeczytał nic Jalu Kurka, od którego zapożyczył część tytułu dzisiejszego wpisu. Wie o istnieniu tej międzywojennej powieści tylko stąd, że latami jeździł trasą Kraków – Zakopane właśnie przez wieś Naprawa, w której to miała szaleć tytułowa grypa. A choróbsko to ostatnio rozpanoszyło się w Krakowie i dopadało kolejne osoby w otoczeniu Taty Potwora. W szkole młodego stan klasy obniżył się z 24 do marnych 10. Tata Potwora widocznie nie był udoporniony na grypę i padł ofiarą jej podstępnych macek (czy co tam akurat posiadają wirusy). Najpierw złapały go dreszcze, potem gorączka, a potem to już ledwo trzymał się na nogach. Padł i został na L4 w domu. Dzień później padł też Potwór. Po szkole położył się do łóżka, po czym zasnął na bite 17 godzin. Wstał rześki i radosny o 4 rano i rozpoczął upominanie się o towarzystwo w zabawach. Ponieważ Rodzice Potwora już dawno zapomnieli jak to jest wstawać o tak nieludzkiej porze, mieli z żądaniami potomka niejaki problem. Rozgorączkowany, ledwo zipiący Tata Potwora wynegocjował drzemkę do 7 rano. Od tej godziny dzielnie zabawiał Potwora, choć czuł się jak przepuszczony przez walec. Tymczasem Potwór bawił się świetnie aż do późnego popołudnia, gdy grypa uderzyła z pełną siłą.

grypa
Kolejne noce Potwór spędził śpiąc, jak za dawnych lat, między rodzicami. Oboje zmieniali mu zimne kompresy, bo lekarstwa zbijające gorączkę nie bardzo chciały działać. Podbnie było w ciągu dnia. W rezultacie Tata Potwora, który ledwo dyszał od własnej choroby, dyszał jeszcze mniej. Było wiele radości. Stali czytelnicy bloga pewnie pamiętają, że Potwór w czasie choroby robi się mocno marudny. Zwykle jest marudny w ograniczonym stopniu, więc kontrast da się szybko zauważyć. Tak było i jest i tym razem. Ponieważ przez chorobę nie mógł pojechać na zajęcia z programowania robota i z robienia filmów animowanych czuł się, całkiem słusznie, poszkodowany. Na szczęście Mama Potwora znalazła remedium na marudzenie. Wyszperała w Internecie dodatek do ulubionej gry planszowej Ticket to Ride. Ku radości wszystkich domowników przybył on już następnego dnia. Długie godziny z grą zdecydowanie dodały Potworowi animuszu. Jednak czuć wyraźnie, że w domu zaczyna się nudzić i tylko czeka na powrót do szkoły. Ten nastąpi jednak dopiero w przyszłym tygodniu, bo Pani Doktor zaleciła odbudowę odporności. Będzie wiele radości. A grypa? Może i dalej szaleje w Naprawie, bo u Potwornickich już nie.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook