Nie wiem czy też tak macie, że jak wasze dziecko choruje, to wpadacie w jakiś amok. Nie mówię tutaj o zwykłym katarze czy obtłuczonym kolanie, ale o jakimś poważniejszym schorzeniu, które pojawiło się nagle i ścięło was z nóg. Tata Potwora hipochondrykiem raczej nie jest, skutecznie ignorując sygnały własnego organizmu oraz upomnienia ze strony bliskich, że może by coś tam zbadał czy podleczył. Ale gdy przychodzi do zdrowia Potwora włącza się jakiś śmieszny mechanizm. Gdy młody zaczyna kaszleć i kichać, w głowie taty pojawiają się wizje z katastroficznych filmów o epidemiach groźnych wirusów, a także przed oczami miga tabelka na temat śmiertelności ostatniej pandemii eboli. Oczyma wyobraźni widać też groźne bakterie, sepsę, pneumocośtamcośtamzkoki i inne dobra. Racjonalny z pozoru człek zmienia się w chodzącą bombę z bardzo krótkim lontem. Detonuje go wszystko, warczy na otoczenie i zaczyna rozglądać się za kimś do bicia. Tata Potwora przeżył takie chwile, gdy w niedzielę wieczorem Potwór zaczął wyć z powodu bólu nogi.

dziecko choruje
Potwór krzyczał, że wszystko go boli, że umrze, że nie chce jechać do lekarza i generalnie nakręcił się w panice. Tata Potwora nakręcił się jeszcze bardziej, przed oczami miał wizję odpiłowanej nogi, gangreny i czegoś tam jeszcze. Spanikowany wiózł potomka na SOR, gdzie oczywiście trzeba było swoje odczekać. Za to Mama Potwora prezentowała daleko idący spokój. Na miejscu wszystko było nawet ok, do chwili, gdy Potworowi musiano pobrać krew. Ledwo udało mu się zasnąć, a już go budzą i dźgają w paluch, czego serdecznie nienawidzi. Na usg i rentgenie było już lepiej, ale młody był mocno zmordowany i miał wszystkiego dość. Tata Potwora widział piły, tasaki, krew i flaki. A potem okazało się, że to zapalenie stawu biodrowego, że nie ma żadnych bakteriologicznych zagrożeń i generalnie jest to uleczalne. Pod jednym warunkiem, Potwór przynajmniej przez tydzień nie może chodzić. Uspokojeni odrobinę Potworniccy wrócili do domu, gdzie dziecko padło. A Tata Potwora jeździł na adrenalinie jeszcze przez godzinę i czytał książki. Oraz myślał o tym, jak skłonić dziecko do leżenia przez tydzień. To jest raczej awykonalne.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook