Podobno człowiek jest w stanie znieść bardzo wiele. Wystarczy cierpliwość, aby znieść wszystko. Tata Potwora uważa, że powyższe twierdzenie nie dotyczy rodziców, bo nie wszystko da się znieść. Nie ma takich pokładów wytrwałości i cierpliwości, których nie są w stanie wyczerpać dzieci. Co prawda mądre poradniki twierdzą, że jeśli dziecko robi się nieznośne, to znaczy, że nie są spełniane jakieś jego potrzeby. Należy ponoć wtedy uzbroić się w cierpliwość i wybadać, co jest powodem dyskomfortu. Doświadczenie Taty Potwora uczy, że w większości przypadków takie podejście powoduje dodatkowy wzrost wściekłości potomka, który po prostu ma na przykład ochotę się wykrzyczeć, a nie prowadzić głęboką analizę uczuć. Ponieważ jednak Tata Potwora stara się być dobrym ojcem – zwykle z mizernym skutkiem i spektakularnymi porażkami wychowaczymi – nie poddaje się jednak i włącza tryb cierpliwego słuchacza. Wewnętrznie się gotuje, para trochę ucieka uszami, ale jest twardy jak Bruce Willis biegający boso po tłuczonym szkle w Szklanej Pułapce. A potem problem nagle rozwiązuje się sam, bo Potwór stwierdza, że w sumie to nie wie, co go ugryzło, ale jest już dobrze. A Tata Potwora siedzi wtedy z głupią miną i tylko delikatnie puszcza opary przez półotwartą paszczę.

Cierpliwość - kwiat lotosu i te sprawy
Takie duszenie w sobie negatywnych emocji, to coś co Tata Potwora opanował do perfekcji, gdy wykonywał jeszcze piękny, choć trudny zawód pilota wycieczek. Wiadomo, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy flaszki i sześć poglądów na każdą kwestię. A gdy tych Polaków jest 52, to sytuacja przypomina balet na polu minowym podczas wiosennych roztopów. Tłumione przez lata nerwy, agresja i ogólna chęć mordu zaorały psychikę Taty Potwora głębokim pługiem. Przez kilka lat udało mu się odbudować jako tako równowagę psychiczną, choć bywają chwile, gdy znów ma ochotę eksplodować. Dlatego zdecydowanie woli, gdy Potwór wyładowuje swoją złość przez tupanie, skakanie, tłuczenie w poduszki czy nawet wrzask. Lepsze to niż takie powolne gotowanie w sobie całego zła. Tata Potwora uważa, że ucząc potomka sposobów wentylacji gniewu, których sam nigdy nie opanował, ma szansę ukształtować stabilną osobowość, odporną na durne stresy. Skoro można je wyładować, to trzeba to zrobić i potem zapomnieć. Jak na razie to działa. Teraz Tata Potwora musi znaleźć jakiś sposób na rozłowadowanie własnych wewnętrznych gniewów. Może zapisze się na boks, albo inne tłuczenie kijem po czymś twardym. Przecież nie wypada, aby dorosły facet (według metryki, a nie zachowania) wrzeszczał nagle, albo zaczynał tłuc poduszki. A może właśnie powinien?

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook