Tata Potwora

Blog szalonego taty

Category: Życie codzienne (Page 4 of 32)

Zombie nie są dobre do rozbawiania

W ubiegły weekend Potwór postanowił podpaść rodzicom. Na pierwszy ogień poszedł Tata Potwora, który został wyrwany z łoża sobotnim rankiem, gdy słońce dopiero nieśmiało próbowało wyciągnąć się zza horyzontu. Od startu Potwór jęczał, że Tata ma obdzownić wszystkich rodziców jego znajomych, bo on się koniecznie musi do kogoś wybrać w odwiedziny.

Na nic nie zdawały się tłumaczenia, że pora jeszcze wczesna oraz, że takie sprawy należy ustalać z wyprzedzeniem większym niż kilka godzin. Potwór chodził i jęczał. Tata Potwora klął pod nosem i od 9 rano zaczął wysyłać kontrolne smsy. Okazało się, że większość kumpli Potwora albo gdzieś wyjechała, albo zaraz wyjedzie i nie ma szans na domówkę w sobotę. Udało się tylko ustalić spotkanie z koleżanką na niedzielę. Ale tego bestii było mało. Dalej jęczał.

rozbawianie

Tata Potwora miał serdecznie dość. Potem wstała Mama Potwora i przejęła na chwilę potomka, zabierając go na zakupy. Sam chciał iść, więc kto mu będzie bronił. Potem się okazało, że jeden kumpel jest na miejscu i mogą się spotkać na placu zabaw.

Opieka spadła na Tatę Potwora, który miał chęć obu młodych ludzi udusić, bo robili wszystko, aby go rozsierdzić – uciekali, próbowali wbiegać na ulicę itp. Gdy dzień się skończył, Tata Potwora był wymordowany jak po tygodniu pracy. A potem przyszła niedziela.

Rano Potwór był nawet znośny, ale całą swoją negatywną energię wyładował na Mamie Potwora, którą oskarżył o złośliwe zablokowanie internetu w tablecie (zawsze ma zablokowany), żeby nie mógł oglądać zdjęć Pokemonów. Potem dosypał soli na ranę odmawiając sprzątania.

Mama Potwora miała dość i gdy przyszła koleżanka Potwora postanowiła opuścić domostwo i pójść poćwiczyć. Na tę wiadomość Potwor zareagował entuzjastycznie.

– Zostajemy tylko z Tatą. Jupi!

– Czemu jupi? – zapytała przytomnie koleżanka

– Bo Tata pozwala na więcej. I jest świetny w rozbawianiu.

– A mama nie? – wątpiła koleżanka, która ma chyba inne doświadczenia.

– Nie tak bardzo. A poza tym jak wstaje, to mówi, że jest zombie.

Tata Potwora leżał i kwiczał ze śmiechu. Niestety, nie wiadomo dlaczego, Mama Potwora przestała się do niego odzywać.

Facebooktwittermail
Facebook

Kałuże to naturalne środowisko dla Potwora

Ostatnimi czasy aura nas nie rozpieszczała. Przenikliwe zimno i padający deszcz, spowodowały, że na chodnikach i ulicach pojawiły się kałuże. Potwór musiał przestać nosić wyjątkowo przemakalne trampki, a rodzice stanęli przed koniecznością zakupu nowych kaloszy, bo ze starych dziecko po prostu wyrosło. Przyszły w samą porę, bo Tata Potwora zastanawiał się już czy nie trzeba będzie nabyć pontonu, albo innego kajaka. Potwór radośnie kicał w nich do szkoły, za nic mając rwące rzeki płynące ulicami. Oczywiście radośnie było tylko ze względu na kałuże, a nie na konieczność udania się do szkoły. Jednak lepszy taki motywator niż żaden.

Potwór kocha kałuże

Zazwyczaj Tata Potwora odprowadza potomka do szkoły trzy razy w tygodniu, ale praktycznie nigdy z niej nie odbiera. Wynika to z prostego faktu, że kończy pracę zazwyczaj później niż Potwór wychodzi ze szkoły. Jednak w tym tygodniu wyszło trochę inaczej, bo ze względu na poranne wdrożenie, Tata Potwora wrócił wcześniej. I tym samym spadł na niego przywilej odbioru dziecka ze szkoły. Potwór się wielce zdziwił, ale też ucieszył. Mniej się ucieszył, że nie może iść na plac zabaw, bo strumienie deszczu skutecznie do tego zniechęcały.

Jednak po drodze natrafił na kałuże. Dużo kałuż. I zaczął po nich skakać, bo jak wiadomo, są one środowiskiem naturalnym Potwora. I skakał pełen zapału i radości. Aż w pewnym momencie, rozległo się głośne “plusk” i dziecię zamarło.

– Co się stało? – zapytał Tata Potwora.

– Chyba za mocno skoczyłem, bo nalało mi się dużo wody wierzchem.

Po czym skakał dalej, równie intensywnie. Bo w sumie nie miał się już czego obawiać.

Facebooktwittermail
Facebook

Jesienny brak sił

Zazwyczaj Tata Potwora lubi jesień, ale w tym roku dopadło go chyba totalne przesilenie. Jesienny brak sił objawia się ogólnym spadkiem nastroju, co w przypadku cierpiącego na ciężką depresję Taty Potwora nie jest niczym zaskakującym. Zazwyczaj wie, jak sobie z takimi objawami radzić – najeść się, napić czegoś dobrego i zarobić pieniądze. Ale są takie dni, gdy nawet to nie wystarcza. Jesienny brak sił jest w tym roku szczególnie dotkliwy, gdy Tata Potwora patrzy na kamery TOPR-u.

Śniegu w wyższych partiach gór ciągle przybywa, a to oznacza, że w tym roku można już zapomnieć o atakach szczytowych. Oczywiście wiadomo, że zimą też można chodzić po górach, ale wymaga to zastosowania odpowiedniego sprzętu – oraz jego zakup, co jest obecnie dość problematyczne. Można jechać w niższe góry, ale nawet tam pogoda nie sprzyja wędrówkom, nie mówiąc już o tym, że Potwór odmówił chodzenia po jakichkolwiek górach w najbliższym terminie.

Jesienny brak sił
Jesienny brak sił nie pomaga w zmaganiach z codziennością. O ile dużo pozytywnej energii wprowadza sam Potwór, o ile oczywiście nie jęczy, że nie pójdzie do szkoły, nie odrobi pracy domowej, nie pójdzie się umyć i nie, bo nie. Również praca sprawia Tacie Potwora satysfakcję, zwłaszcza, że nie musi wchodzić w specjalną interakcję z użytkownikami serwisu, którzy prezentują poziom, jaki prezentują i szkoda na to po prostu czasu.

Cieszą oczywiście książki, komiksy, zabawki i inne dobra, które trafiają do recenzji. W końcu nie istnieje takie pojęcie, jak “za mało klocków LEGO”, czy “za mało książek”. I mimo tego jest jakoś słabo. Coś tam ciąży na horyzoncie związanego z finansami. Coś dręczy i psuje nastrój. Bardzo szybko znikają siły. I powoli zaczyna brakować pomysłów na to czym się podratować. To pewnie chwilowe. Lada dzień minie i znów będzie pięknie. A tymczasem trzeba się dzielnie trzymać i walczyć ku chwale. Nie wiadomo czyjej lub czego, ale podobno trzeba. 

Facebooktwittermail
Facebook

Szkoła – studium przypadku znudzenia edukacją

Potwór wyraźnie nie kocha edukacji. Szkoła kojarzy mu się z koniecznością wykonywania nudnych, powtarzalnych i demotywujących czynności. Dlatego poranki, gdy musi wstać wcześniej, aby udać się z Tatą Potwora do szkoły są dla obojga dość ciężkie. Żeby nie było wątpliwości, Tata Potwora nie należy do rodziców, którzy świecą dziecku po oczach, szarpią i ryczą “wstawaj”. Stara się stosować jednak bardziej delikatne metody, zwłaszcza, że nad ranem Potwora dość łatwo jest wybudzić ze snu. Wystarczy delikatnie pogłaskać po głowie czy powiedzieć kilka słów.

Zazwyczaj po “Dzień dobry synku”, Potwór mamrocze coś niezrozumiale i zakopuje się głębiej w kołdrę. To już standard, po którym trzeba trochę się z nim podroczyć, połaskotać, pogadać i zachęcić do wstawania. Zazwyczaj nie zajmuje to więcej niż 5 minut, a dziecko wstaje w naprawdę fajnym humorze. Nastrój psuje mu tylko świadomość, że czeka go szkoła.

Szkoła to nuda
Praktycznie nie ma już dnia, aby Potwór chciał iść rano do szkoły. Tata Potwora stara się szukać pozytywnych stron obowiązkowej edukacji. Wskazuje na możliwość spotkania się z kolegami, zabawy na przerwach, poznania nowych i ciekawych rzeczy. Sęk w tym, że nie bardzo to potomka przekonuje, a szkoła jawi się jako kara. Irytuje go konieczność uczenia się pisma odręcznego, zapisywania w formie słownej wyników zadań matematycznych (jakby zapisanie samego wyniku nie wystarczyło) czy czytania. Z tego ostatniego jest zresztą jednym z najlepszych w swojej klasie, co Taty Potwora specjalnie nie dziwi.

Ostatnio Potwór miał też 21 punktów na 22 możliwe ze sprawdzianu z liczb rzymskich. Nie znaczy to jednak, że czuje się w jakikolwiek sposób zmotywowany do chodzenia do szkoły. A jeszcze bardziej irytuje go odrabianie lekcji. Tata Potwora powoli traci pomysły na zachęcanie syna do nauki. A przecież to dopiero początek edukacyjnej drogi. Strach pomyśleć, co będzie się działo w 4 klasie, gdy nagle pojawią się nowe przedmioty i zupełnie inny sposób oceniania. Może znacie jakieś sprawdzone sposoby, które mogą pomóc Potwornickim?

Facebooktwittermail
Facebook

Najlepszy tata na świecie

Tata Potwora nie zawsze czuje się komfortowo w roli ojca. Są takie chwile, gdy ma po prostu wrażenie, że “nie umie w bycie tatą”. Dzieje się to zwłaszcza wtedy, gdy nafuczy na Potwora. Takie sytuacje zdarzają się raczej rzadziej niż częściej, ale bywa, że poziom cierpliwości Taty Potwora jest na niskim poziomie lub Potwór testuje granice do chwili załamania nerwowego rodziciela. Wiadomo, że takiego fuknięcia nie da się już odwrócić. W Norwegii pewnie po czymś takim zabrano by Potwora do rodziny zastępczej. W Polsce maniakalni piewcy rodzicielstwa bliskości prawdopodobnie skazaliby Tatę Potwora na ukamienowanie. No niestety Tata Potwora najwidoczniej nie nadaje się do tej skandynawskiej bliskości. Prezentuje raczej model sfrustrowanego ojca, szukającego chwili wytchnienia. Okazuje się jednak, że Potwór ma na ten temat trochę odmienne zdanie.

Najlepszy tata

Pewnego dnia, Tata Potwora wrócił zmordowany z pracy do domu. Mniej z powodu pracy, bo tę lubi, a bardziej z powodu komunikacji miejskiej, której serdecznie nie znosi. Było w niej jak zwykle cudowanie, bo na dwa tramwaje, którymi przyszło przemieszczać się Tacie do domu, dwa były wypełnione aromatem osób permanentnie pozbawionych kontaktów z wodą i mydłem – czyli kloszardów. Pech chciał, że jesień nastała ciepła, więc odór gotował się w przeszklonym słoju, wpełzał wszędzie i wgryzał się w ubranie. Po takiej podróży tata Potwora miał ochotę jedynie zabijać. A potem przyszedł do domu i usłyszał pytanie czy może zabrać Potwora na wybieg. Mechanicznie odparł, że oczywiście i wtedy usłyszał coś, co dodało mu skrzydeł:

– Jesteś najlepszym tatą na świecie!

– Świetnie, ale właściwie to czemu?

– Bo masz najfajniejszą pracę na świecie. Bo ja cię bardzo kocham i bo jak pytam czy możemy wyjść na plac zabaw, to prawie zawsze mówisz, że tak.

Facebooktwittermail
Facebook

Page 4 of 32

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén