Tata Potwora

Blog szalonego taty

Category: Zabawy Potwora (Page 3 of 20)

Minecraft

Potwór męczy rodziców o możliwość grania w Minecrafta. Rodzice są raczej przeciwni, co wywołuje zrozumiały bunt potomka. Tacie Potwora gra nie podoba się na tak wielu płaszczyznach, że w zasadzie obejmuje je wszystkie. Jednak zasadniczą jest kwestia estetyki gry, która kompletnie do Taty Potwora nie przemawia. Obronił się skutecznie przed tym tytułem wcześniej, obroni się i teraz. Co prawda Potwór grał już w tę grę u kolegi, ale nie zmienia to faktu, że Tata Potwora na samo brzmienie słowa Minecraft czuje głęboką niechęć. O ile idea budowania czegoś ma jeszcze sens, o tyle element rozgrywek sieciowych i graczy konkurujących ze sobą i nawalających się również, nijak do niego nie przemawia. Do tego gra wygląda tak, że oczy wypływają z orbit. Nie po to człowiek walczył o konsole nowej generacji, żeby teraz gry wyglądały jak pierwszy Quake i to w dodatku bez GL-a. Nakręcany wokół Minecrafta szał jest dla Taty Potwora niepojęty. Znaczy doskonale rozumie skąd on się bierze i jak jest sterowany, ale nie ma zamiaru mu się poddać.

Minecraft

Potwór jęczał przez cały dzień, że chciałby mieć dostęp do Minecrafta. Tata Potwora skutecznie odpierał ataki twierdząc, że najpierw musi sam w to zagrać żeby zobaczyć czy można pozwolić na zabawę dziecku. Pewnikiem będzie musiał odpalić wersję demonstracyjną i zaryzykować wypalenie oczu, i tak już zmęczonych pracą przy komputerze, przez patrzenie na ten paskudny tytuł. Niestety będzie to musiało nastąpić wcześniej, niż później, bo obiecał Potworowi, że rozpatrzy sprawę. Co prawda Mama Potwora też nie jest specjalnie przychylna tej grze, ale słowo się rzekło. Próbowała ostatnio wyperswadować potomkowi ten tytuł, mówiąc, że tam się walczy z innymi graczami i ona nie chce o tym słyszeć. Potwór pomyślał chwilę, po czym rezolutnie odpowiedział.

– Nie ma sprawy. Ja nie będę ci o tym mówił, tylko to robił.

PS Gwiezdnych Wojen też jeszcze Potwór nie widział.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Drzewołaz pospolity zbiera kasztany

Zbliża się sezon na kasztany. Wszystkie kasztanowce na placu zabaw i w okolicach są oblegane przez spragnione tych owoców dzieciaki. Nie przeszkadza im fakt, że kasztany jeszcze nie do końca dojrzały i nie chcą samoczynnie spadać na dół. W ruch idą kamienie i kije, którymi dziatwa strąca pożądane przedmioty z gałęzi. Czasem do tych działań zaprzęgani są rodzice lub dziadkowie, którzy z minami męczenników tłuką kijami po gałęziach myśląc o spłatach kredytów, marskości wątroby lub modląc się o deszczowe popołudnie. Jest też dodatkowa opcja, z której korzystają głównie starsze dzieciaki i młodzież – wspinaczka. W rezultacie te drzewa, na które dość łatwo się wspiąć obsadzone są w równej mierze kasztanami, jak i dziećmi. Rezultaty są dość zaskakujące. Oczywiście Potwór postanowił dołączyć do grona wspinaczy, bo stanie na ziemi i czekanie aż coś skapnie jest dla niego mało atrakcyjne.

kasztany

Tata Potwora wybrał się z Potworem na plac zabaw. Młody ganiał z kumplami, ale w pewnej chwili zapytał czy może pójść za płot. Zaczytany Tata Potwora wyraził zgodę, pod warunkiem, że dziecię będzie w zasięgu wzroku. Ta nieopatrzna decyzja miała ciekawy skutek już kilka minut później, gdy do Taty Potwora podszedł kolega potomka.

– Proszę pana, bo Potwór włazi na czubek drzewa.

Tata Potwora zamarł, a potem popędził pod wskazany kasztanowiec. Na miejscu, gdzieś w okolicach chmury, zobaczył malutką sylwetkę Potwora zrywającego kasztany. Cały zadowolony siedział wśród gałęzi niczym drzewołaz pospolity i bawił się świetnie. Tacie Potwora zrobiło się trochę zimno. Po czym stanowczym, acz nieco drżącym głosem, poprosił dziecko o zejście na niższy poziom. Potwór grzecznie usłuchał i od tego czasu nie wspina się wyżej niż 4 metry od ziemi. Jak nie zapomni. W drodze do domu Tata Potwora zapytał potomka czemu, skoro tak lubi się wspinać, nie chce chodzić po górach.

– Bo w górach trzeba iść i iść i iść i to mnie męczy. A tu wchodzę i już.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Czy Tata Potwora kiedyś dorośnie?

Tata Potwora zbliża się do magicznej bariery czterdziestu lat. Patrząc wstecz wydaje się, że jedyne, co mu się w życiu udało to dziecko, czyli Potwór. Lata prób znalezienia swojego miejsca na ziemi i celu żywota doprowadziły do dość ponurego wniosku, że Tacie Potwora najlepiej wychodzi pisanie. A jak powszechnie wiadomo, z pisania ciężko jest wyżyć. Owszem, są jednostki, którym się to udaje, ale sukces okupiły wysiloną pracą i latami wyrzeczeń. Tata Potwora raczej nie ma już czasu na lata wyrzeczeń. Prawdę mówiąc marnie widzi swoje szanse w zakresie dociągnięcia do czterdziestki, o pięćdziesiątce nie wspominając. Najchętniej spędzałby życie grając w gry, chodząc po górach, czytając książki i układając klocki LEGO. Mówiąc krótko jest wiecznym dzieckiem i raczej już nigdy nie dorośnie. Dlatego bardzo się cieszy, że pracuje w portalu dziecięcym, gdzie oprócz wymądrzania się na temat rozpieszczania dzieci i opisywania diet wszelakich (do których nigdy nie będzie się stosował) ma możliwość testowania gier i zabawek, a także recenzowania książek.

Czy Tata Potwora kiedyś dorośnie?

Od kiedy Tata Potwora zmienił pracę, Potwór ma nieustanny dzień dziecka. Zabawki, książki, filmy, gry i inne gadżety spływają dość regularnie. Doszło do tego, że Tata Potwora ma wypełnioną listę publikacji recenzji i testów do połowy września. To bardzo dobrze, bo produktów dla dzieci jest na rynku zatrzęsienie, ale nie wszystkie są fajne. Tata Potwora stara się pisać tylko o tych wartościowych, choć pewnie i tak coś mu umknie. Zabawy i czytanie książek dla dzieci sprawiają mu wiele radości, czasami chyba więcej niż Potworowi. Tata Potwora odnosi czasami wrażenie, że młody jest już przytłoczony tym wszystkim i zaczyna być rozpieszczony. To jeszcze nie jest etap, który zaobserwował u niektórych znajomych, że dziecko dostaje wszystko od najnowszego iPada, po superkomputer i nie potrafi się z niczego cieszyć. Potwora cieszą zarówno drobne rzeczy, jak i te duże. Podobno od przybytku głowa nie boli, ale Tata Potwora trochę się boi, że potomkowi sodówka może uderzyć do głowy.

Ostatnio, gdy testowali na placu latający dysk, inne dzieci wielokrotnie pytały Potwora gdzie się kupuje takie zabawki i czy mogą się też pobawić. Młody chętnie pozwala innym na wspólną zabawę, choć bacznie pilnuje swojej własności. Natomiast na pytanie o to, gdzie można nabyć zabawki niezmiennie odpowiada:

– Nie wiem, gdzie to można kupić, bo mój tata ma taką pracę, że testuje zabawki i je dostaje.

Trzeba przyznać, że Tata Potwora zaczyna się robić rozpoznawalny na osiedlu. I nie do końca wie czy się z tego cieszyć. Na pewno sporo dzieciaków zazdrości Potworowi. Ale czy naprawdę jest czego?

 

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Zabawa w rekina

Jakiś czas temu pisałem o tajemniczej zabawie w rekina. Nie wiem czy rzeczona rozrywka trafiła na wszystkie bawialnie w Polsce, ale na pewno grasuje po osiedlowych placach w okolicach Potwornickich. Zabawa ta jest lubiana przez praktycznie wszystkie dzieci, a nawet młodzież. Co prawda ta ostatnia woli raczej siedzieć na drabinkach i grać w Minecrafta na tabletach i telefonach, albo opowiadać ile to kasy wydała na dodatki do LoL-a czy innego pochłaniacza czasu.

zabawa w rekina

Po raz pierwszy ten zwyczaj zaobserwowałem już jakiś rok temu. Potwór był wtedy raczej biernym uczestnikiem rekinienia. Zasady zabawy są zmienne, choć podstawa pozostaje raczej stała. Jedno z dzieci jest rekinem. W tej roli może występować też naiwny rodzic, który nieopatrznie da się w tę zabawę wciągnąć. Zły rekin buszuje dokoła drabinek i zjeżdżalni, na których gromadzą się uczestnicy rozgrywek. Zebata ryba nie ma wstępu na wyższe poziomy i musi dosięgnąć płetwami kogoś, kto zostanie wtedy jego następcą. Czasem następuje powódź i wtedy rekin może wejść wyżej i polować na ofiary również tam. Pojawiają się też opcje ułatwiające, jak “a ja mam teraz stopa i nie można mnie zjeśc”, albo granat, który odpędza zwierzę. W zasadzie nie ma tygodnia, aby nie pojawiła się jakaś nowa opcja zabawy w rekina. Jest bardzo lubiana przez dzieci i chyba jako jedyna łączy różne pokolenia. Ewoluuje dość naturalnie i raczej nie prowadzi do większych obrażeń cielesnych.

W tym miejscu warto przypomnieć Potworowe przemyślenia dotyczące miłości i rekinów. Wydaje się, że zabawa w rekina jest dość mocno połączona z amorami.

  • Jak się nie bawi w berka rekina, to ucieka przed tym w kim jest zakochany. Np. kolega uciekał przed jedną dziewczynką.

A po czym poznać, że koleżanka zakochała się w Potworze?

  • Jak była rekinem to cały czas ganiała z taką miną (tu robi minę). I mnie prawie pocałowała.
Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Duckie Deck po raz kolejny

Imprezy organizowane przez Duckie Deck wpisują się w kalendarz wydarzeń Potwornickich już od dawna. Każde z tych wydarzeń cieszy się dużym zainteresowaniem Potwora i dzielnie wybiera warsztaty, w których w danym roku zamierza uczestniczyć. Tym razem padło na warsztaty smogowe i programowanie robotów. Potworniccy raźnie pokopyrtali z rana na miejsce imprezy i spędzili tam ponad 6 godzin. Potwór brał udział w warsztatach, strzelał z pistoletów na gumkowe wkłady, budował, lepił, składał i cudował. Przy okazji poznał starych znajomych Taty Potwora, którzy przypadkiem zapędzili się do obiektu, gdzie odbywał się event. Było wiele radości – głównie z frytek. Trzeba jednak przyznać, że ilość atrakcji była naprawdę duża i pozwalała spędzić aktywnie czas przez te kilka godzin. Do tego na warsztatach można było puścić Potwora samopas i odpocząć przez tę godzinkę, co się zwykle raczej nie zdarza. W takich chwilach Tata Potwora uświadamia sobie, jak fajnie byłoby mieć na podorędziu Babcię czy Dziadka Potwora, żeby móc złapać chwilę oddechu. Nie znaczy to, że czas spędzany z Potworem jest nieciekawy. Po prostu chwilami ma się już dość i trzeba złapać oddech.

duckie deck

Podczas Duckie Deck, Potwór spędził dużo czasu w strefie ciastoliny. Lepienie bez ograniczeń sprawiało mu wyraźnie radość. Zresztą nie tylko jemu, bo dookoła kręciło się mnóstwo innych dzieci. Potwór wdawał się w interakcje i żywo dyskutował z koleżanką. W pewnym momencie stwierdziła, że jej kaczka będzie zmieniać stan matrymonialny.

– I ona się będzie teraz z nim żenić.

– To chyba będzie się mężyć, a nie żenić – sprostował rezolutnie Potwór, a Tata Potwora dzielnie udawał, że dusi się z powodu zakrztuszenia.

Natomiast dziewczynka obrzuciła Potwora nieprzyjaznym spojrzeniem i poszła się bawić gdzie indziej. Nie ma to jak kobiecy foszek. Niech się młody uczy. Przyda mu się w życiu ta cenna lekcja, oj przyda.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 3 of 20

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén