Tata Potwora

Blog szalonego taty

Month: Kwiecień 2015 (Page 2 of 2)

Potworojadacze

Po lekturze postów o zupie i o więzieniach Wujek Potwora doszedł do wniosku, że Potwór wyrasta na Wiedźmina. Złoczyńców wyłapie, potwory wytępi, dziewki wy… no dobra, nie posuwajmy… holender, znów niedobrze… nie idźmy aż tak daleko. Od tego czasu Tata Potwora zaczął pilniej obserwować zabawy potomka. Nie umknęły jego uwadze pojedynki ludzików LEGO – zwłaszcza te, w których złe ludki ulegały potędze dobra. Niestety zauważył, że w wielu sytuacjach zabawa Potwora odzwierciedla życie – zło wygrywa. Choć potem dobrzy składają się do kupy i dają łupnia swym ciemiężycielom. Więc trochę tak jak w tej bajce, gdzie dobry Jedi zostaje złym Jedi, ale na końcu jednak dobrym.

potworojadacze

Od rana Potwora opanował szał konstruowania ludzików. Odpowidzialność za ten stan ponosi częściowo Tata Potwora, który ujawnił dziecięciu dwa pudła zawierające około 20 kg klocków. Czyż może kogoś dziwić, że Potwór chce je wszystkie wykorzystać do budowania? Jednak szczególnie intensywnie zabrał się za budowanie postaci. Jest ich tam przynajmniej 40, jak nie więcej, więc jest z czego konstruować. Pomysły też są dość niecodzienne. O ile podwójna głowa mieści się jeszcze w normie, to już wyrastający z niej banan jakby mniej. Coraz dziwniejsze konfiguracje i połączenia ludków wzbudziły zainteresowanie zalegającego na kanapie i tradycyjnie próbującego dosypiać Taty Potwora.

– A czym właściwie są te stwory?

– To są potworojadacze. One zjadają wszystkie potwory i robią potem porządek.

Tata Potwora ma nadzieję, że nie zjedzą mu dziecka.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Tylko jedno wyjście

Mama i Tata Potwora starają się żyć w zgodzie. Na palcach jednej ręki można zapewne policzyć poważniejsze spory, jakie przetoczyły się przez mieszkanie Potwornickich. Z pewnym zdumieniem cała rodzina wsłuchuje się w prawie codzienne odgłosy dochodzące z wyższego piętra. Zamieszkuje tam familia o zdecydowanie bardziej włoskim temperamencie. Wrzaski, rzucanie przedmiotami, a także ciężkim słowem są tam na porządku dziennym. Tata Potwora próbował nawet ustalić jakieś reguły, którymi rządzą się rodzinne spory sąsiadów, ale poległ z kretesem. Każda pora jest dobra, aby się awanturować – czy to 1 w nocy, czy 17. Po kilku pytaniach na ten temat, Potwór przeszedł nad dziwnymi dźwiękami do porządku dziennego, za to Tata Powora nie potrafi tego za nic zrozumieć. Wynika to pewnie z jego wrodzonego lenistwa, które każe mu oszczędzać energię i spożytkować ją na coś pożyteczniejszego – np. budowanie z klocków.

jedno_wyjscie

Pewnego wieczoru po obiadokolacji Potwór był wyjątkowo rozbrykany. Po obejrzeniu bajki nie miał jeszcze ochoty udać się na spoczynek i twardo stawiał opór zarówno Tacie, jak i Mamie. Inna rzecz, że nie musiał się specjalnie wysilać, bo Tata ledwo zipiał po całym dniu wypełnionym spotkaniami i przerabianiem dobrego na jeszcze lepsze. Mama z kolei była zajęta twórczością własną. W efekcie bestia była puszczona trochę samopas, co było jej na rękę. Inna rzecz, że Potwór, zdradzę Wam sekret, nie jest specjalnie potworny. Co więcej, mówią o nim, że jest dość grzeczny (poza chwilami, kiedy nie jest). Dlatego porozrabiał chwilę, ale gdy zobaczył, że nie przynosi to specjalnych efektów zabrał się za czytanie książeczki – nie da się bawić z tymi dorosłymi. Nadeszła jednak chwila, gdy trzeba było zagonić go do myjni rodzicoobsługowej. Potwór rozrzucił części garderoby po całym mieszkaniu i biegał świecąc gołym tyłkiem. Na karcące spojrzenia i pomrukiwania rodziców zareagował pełnym entuzjazmu okrzkiem.

– Jest tylko jedno rozwiązanie. AWANTURA!

Z niezrozumiałych przyczyn rodzice śmiali się tak bardzo, że do rzeczonej nie doszło – nie da się bawić z tymi dorosłymi.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Zupa

Piękną mamy zimę tej wiosny. Potwór niespecjalnie tęskni za wychodzeniem na podwórko. Jest zdecydowanym domatorem. Sęk w tym, że po tygodniowym przymusowym pobycie w czterech ścianach rodzice mieli serdecznie dość marudzenia “A w co się mogę teraz pobawić” i wygonili bestię z domu. Osiedlowy plac zabaw jest naprawdę duży i pełen atrakcji, a do tego wyjątkowo błotnisty. Tata Potwora od dawna się tym nie przejmuje, ale są opiekunowie, którzy uważają, że dzieci nie mogą się pobrudzić. Tata Potwora i Potwór ze zdumieniem przysłuchiwali się awanturze, jaką pewien tatuś robił swoim dwóm synom, którzy korzystali ze zjeżdżalni. W ostrych, prawie niecenzuralnych słowach, wyliczał nowe zabrudzenia na spodniach i kurtkach. Potwór spojrzał pytająco na Tatę, a potem na zjeżdżalnię. Tata Potwora tylko skinął głową, a bestia pobiegła brudzić się do woli. Po coś ta pralka w domu jest.

zupa

Potwór dalej biegał po placu zabaw. Turlał się z górki, wspinał na ubłocone drabinki, babrał w piasku i generalnie świetnie bawił. Pewnie byłoby mu jeszcze lepiej, gdyby na miejscu byli też koledzy z przedszkola. Tych jednak nie było. Nie wiadomo czy odstraszyła ich niska temperatura, czy inne czynniki. Owszem kręciło się jakieś starsze towarzystwo, ale nie chciało się spoufalać z przedszkolakiem. Potwór miał to tradycyjnie w trąbie i zajął się skakaniem po statku pirackim. Później znalazł obok stertę wypalonych zapałek, zaschnięte błoto, zasuszoną trawę i jakieś bliżej niesprecyzowane śmieci. Z zapałem zaczął to wszystko zbierać, a później zanosić do pobliskiej kałuży. Zapytany, co tworzy odpowiedział:

– To jest zupa dla wampira.

Tata Potwora ma wrażenie, że rzeczony posiłek zaszkodziłby nie tylko wampirowi, ale i smokowi. Do tego w drodze powrotnej do domu umorusany Potwór stwierdził, że następnym razem będzie znów gotował. Tata Potwora jest zatem spokojny. Żadne monstrum nie przetrwa takiego odżywiania. Świat może odetchnąć z ulgą.

Facebooktwittergoogle_plusmail
Facebook

Page 2 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén